W poniedziałek Cezary Tomczyk podkreślił, że decyzja głowy państwa to sytuacja bez precedensu.
- Myślę, że to pokazuje, że mamy do czynienia z czymś nowym. Wydaje mi się, że możemy to nazwać doktryną Nawrockiego. Dzisiaj polega na tym, że im gorzej dla Polski, tym lepiej dla PiS-u - powiedział Tomczyk.
Wiceminister zapewnił, że rząd nie zamierza rezygnować z działań na rzecz obniżania cen paliw. - Cały program, który został wymyślony przez premiera Tuska i rząd, czyli Ceny Paliwa Niżej, będzie w oczywisty sposób realizowany - zaznaczył.
Odnosząc się do sytuacji międzynarodowej, wiceminister wskazał, że obecne ceny paliw są efektem napięć na Bliskim Wschodzie. - To jest efekt tego, co się dzieje dzisiaj w cieśninie Ormuz i w Iranie - zaznaczył.
Koszt obniżki cen paliw
Wiceminister podał także konkretne dane dotyczące programu wsparcia dla kierowców. - Jeżeli chodzi o budżet państwa, cały program CPN do tej pory kosztował 4 miliardy złotych. To była suma dopłat do paliw, po to, żeby ludzie płacili mniej na stacjach. To jest oczywiście bardzo ważne narzędzie - powiedział.
Wyjaśnił, że rząd chciał opodatkować koncerny paliwowe, by podzieliły się zyskami z klientami. - Właśnie dlatego chcieliśmy opodatkować koncerny paliwowe, żeby te firmy, które dzisiaj czerpią ogromne zyski z sytuacji na rynkach paliwowych, mogły się nimi podzielić - tłumaczył.
Podsumowując, wiceminister zapewnił, że rząd będzie konsekwentnie dążyć do dalszego obniżania cen paliw. - W interesie każdego polskiego obywatela i polskiego rządu jest to, żeby ceny paliw były jak najniższe. To jest dla mnie oczywiste - podkreślił.
W piątek prezydent Karol Nawrocki skierował do Trybunału Konstytucyjnego (TK) w trybie kontroli prewencyjnej ustawę o podatku od nadzwyczajnych zysków firm paliwowych. W ocenie Nawrockiego jej przepisy łamią zasadę, zgodnie z którą prawo nie działa wstecz.