Ekspertka rynku paliw oceniła, że tydzień rozpoczął się dobrymi informacjami. Noc z niedzieli na poniedziałek była drugą z rzędu, kiedy Stany Zjednoczone nie przeprowadziły ataków na cele w Iranie. Rynki odebrały to jako możliwą zapowiedź odprężenia i zareagowały przeceną ropy naftowej. W poniedziałek w południe surowiec tanieje o prawie 9 proc.
Czytaj też: Ceny ropy są znacznie wyższe. Noblista: realny koszt baryłki przekroczył 140 dolarów
Równocześnie w Polsce ceny paliw na stacjach sięgają nawet ośmiu złotych za litr. Cieślak podkreśliła jednak, że "nie jest to obecnie normą". - A, co najważniejsze, dzisiaj od rana widzimy, że pojawia się szansa na to, żeby te poziomy nie stały się normą w najbliższych dniach - dodała.
Program CPN. Szanse na powtórkę
Zdaniem ekspertki kierowcy oczekują działań rządu w celu obniżki cen paliw. Równocześnie podkreśliła jednak, że koszty programu pokroju Ceny Paliwa Niżej są bardzo wysokie.
- Z jednej strony jesteśmy my, konsumenci, pamiętający wcześniejszy pakiet CPN. Chcielibyśmy prostej powtórki jednej decyzji ze strony rządu (czyli - red.) przywrócenia pakietu w takiej postaci, w jakiej obowiązywał od kwietnia do czerwca. Natomiast z drugiej strony jest rząd, który liczy pieniądze i który widzi, jakie koszty ponieśliśmy - również jako społeczeństwo, jako państwo - dotując program Ceny Paliwa Niżej - stwierdziła Cieślak, podkreślając, że "nie jest to taka prosta i oczywista decyzja".
Jak podkreślił w poniedziałek wiceminister obrony narodowej Cezary Tomczyk, rządowy program obniżki cen paliw kosztował budżet państwa miliardy złotych. - Cały program CPN do tej pory kosztował 4 miliardy złotych. To była suma dopłat do paliw, po to, żeby ludzie płacili mniej na stacjach. To jest oczywiście bardzo ważne narzędzie - powiedział w programie "Jeden na Jeden" w TVN24.
Cieślak przypomniała, że w momencie, gdy rząd zdecydował się w kwietniu na wprowadzenie programu, ceny oleju napędowego sięgały 8,75 zł za litr.
>>> Trump chce zapłacić za szkody z kieszeni Iranu. "Precedens o charakterze zapalnym"
Zdaniem ekspertki w obecnych okolicznościach - kiedy sytuacja na Bliskim Wschodzie się poprawia, a rynki oczekują szybkiego zakończenia konfliktu - nie powinniśmy spodziewać się szybkiego wprowadzania przez rząd bezpośrednich rozwiązań mających obniżyć ceny paliw na stacjach.