W poniedziałek w federalnym sądzie w Oakland rozpoczyna się wybór ławy przysięgłych. Sprawie przewodniczy sędzia Yvonne Gonzalez Rogers, a proces ma potrwać od dwóch do trzech tygodni.
Pozew złożony przez Muska w 2024 roku dotyczy początków OpenAI - organizacji powołanej w 2015 roku jako podmiot non-profit. "OpenAI jest organizacją badawczą zajmującą się sztuczną inteligencją, działającą non-profit. Naszym celem jest rozwijanie inteligencji cyfrowej w sposób, który przyniesie największe korzyści całej ludzkości, bez ograniczeń wynikających z konieczności generowania zysków finansowych" - głosi misja firmy z 2015 roku.
Musk twierdzi, że Altman złamał te założenia, przekształcając firmę w strukturę nastawioną na zysk.
Zarzuty Muska wobec OpenAI
Sedno pozwu sprowadza się do zarzutu, że Altman miał wprowadzić Muska w błąd, obiecując rozwój OpenAI jako organizacji non-profit skoncentrowanej na bezpieczeństwie i otwartym dostępie do AI.
"Sprawa Elona Muska przeciwko Samowi Altmanowi i OpenAI to podręcznikowa opowieść o altruizmie kontra chciwości" - napisano w pozwie.
"To była czysto pozorna filantropia – przynęta dla długoterminowego oszustwa Altmana. Nielojalność i podstęp mają wręcz szekspirowski rozmiar" – czytamy dalej.
Musk utrzymuje, że po pozyskaniu jego finansowania - około 38 mln dolarów - oraz rozwinięciu technologii, firma "zmieniła narrację i zaczęła zarabiać" dzięki współpracy z Microsoft i tworzeniu podmiotów komercyjnych.
OpenAI odpiera zarzuty
OpenAI stanowczo zaprzecza oskarżeniom. Twierdzi, że Musk wiedział o planach przekształcenia już wcześniej i sam uznawał je za konieczny krok.
"Elon przez lata nękał OpenAI bezpodstawnymi pozwami i publicznymi atakami" - oświadczyła firma.
Według OpenAI środki Muska były darowizną, a nie inwestycją, co nie daje mu prawa do udziałów. Spółka utrzymuje też, że działania Muska wynikają z "zazdrości i żalu po odejściu".
Od wspólnej wizji do otwartego konfliktu
OpenAI powstało w 2015 roku z inicjatywy grupy przedsiębiorców, w tym Elona Muska, Sama Altmana i Grega Brockmana.
To Altman zaprosił Muska do projektu, pisząc: "Dużo myślałem o tym, czy da się powstrzymać ludzkość przed rozwijaniem AI. Myślę, że odpowiedź brzmi: prawie na pewno nie. Skoro i tak się to wydarzy, dobrze byłoby, żeby ktoś inny niż Google zrobił to jako pierwszy".
Relacje zaczęły się pogarszać w 2017 roku. Musk opuścił zarząd rok później, a OpenAI bez niego stworzyło m.in. ChatGPT i pozyskało dziesiątki miliardów dolarów finansowania.
Stawka: miliardy i przyszłość spółki
Musk domaga się m.in. odwołania Altmana i Brockmana oraz ponad 134 miliardów dolarów odszkodowania, które - jak twierdzi - powinno trafić do części non-profit organizacji.
Chce także cofnięcia przekształcenia OpenAI w firmę nastawioną na zysk, co mogłoby zagrozić planowanemu debiutowi giełdowemu spółki, wycenianej nawet na bilion dolarów.
Spór, który dawno wymknął się spod kontroli
Konflikt między miliarderami od lat toczy się także publicznie. Po premierze ChatGPT Musk krytykował projekt. Określał go jako "woke" i twierdził, że "programiści OpenAI uczą AI kłamać".
W mediach społecznościowych obaj wielokrotnie się atakowali. Musk pisał, że Altman jest "kłamcą" i "oszustem", na co ten odpowiadał: "tweetowanie po ambienie to niebezpieczna gra".
Proces pełen napięcia i kontrowersji
Do akt sprawy trafiły już prywatne wiadomości, e-maile i zeznania, które rzucają światło na kulisy działalności OpenAI i relacje między jej twórcami.
Obie strony zapowiadają ostrą walkę, nie tylko prawną, ale i wizerunkową.
Sam Musk nie kryje, że liczy na spektakl: "Nie mogę się doczekać rozpoczęcia procesu. Odkrycia i zeznania rozwalą wam głowy".
Źródło: The Guardian
Źródło zdjęcia głównego: FotoField/Shutterstock