Samsung w obliczu historycznego strajku. Rząd obawia się wpływu na gospodarkę

pap_20260520_053
Pierwszy w historii strajk pracowników Samsunga
Źródło wideo: PAP/AFP
Źródło zdj. gł.: YONHAP/PAP/EPA
Samsung Electronics stoi w obliczu jednego z największych protestów pracowniczych w swojej historii. Po fiasku rozmów związkowcy zapowiedzieli 18-dniowy strajk, który może uderzyć w globalny rynek półprzewodników.

Związek zawodowy reprezentujący pracowników Samsung Electronics poinformował, że w czwartek rozpocznie się strajk obejmujący 48 tys. pracowników. Decyzję podjęto po załamaniu negocjacji dotyczących systemu premii.

Szukając kompromisu

Lider związku Choi Seung-ho podczas konferencji prasowej nie krył emocji. Kłaniając się i powstrzymując łzy powiedział, że związkowcy zaakceptowali ostateczną propozycję przedstawioną przez rządowego mediatora, jednak protest mimo to dojdzie do skutku.

- Chciałbym przeprosić opinię publiczną za to, że mimo jak największych ustępstw nie udało się osiągnąć dobrego rezultatu - powiedział. - Nie przestaniemy podejmować wysiłków, by osiągnąć porozumienie nawet w trakcie strajku - dodał.

Choi Seung-ho (w środku), przewodniczący największego związku zawodowego w firmie Samsung Electronics Co., rozmawia z dziennikarzami po trzeciej rundzie rządowych rozmów mediacyjnych z kierownictwem
Choi Seung-ho (w środku), przewodniczący największego związku zawodowego w firmie Samsung Electronics Co., rozmawia z dziennikarzami po trzeciej rundzie rządowych rozmów mediacyjnych z kierownictwem
Źródło zdjęcia: YONHAP/PAP/EPA

Samsung w odpowiedzi oświadczył, że związek domagał się "nieakceptowalnych żądań", w tym wysokich premii dla nierentownych działów firmy.

"Powodem, dla którego nie udało się osiągnąć porozumienia, jest fakt, że zaakceptowanie nadmiernych żądań związku zawodowego podważyłoby fundamentalne zasady zarządzania firmą" - przekazał koncern.

Rząd obawia się skutków dla gospodarki

Strajk może mieć poważne konsekwencje nie tylko dla samego Samsunga, ale również dla gospodarki Korei Południowej i globalnego rynku pamięci.

Samsung odpowiada za niemal jedną czwartą eksportu Korei Południowej i jest największym na świecie producentem pamięci komputerowych. Ewentualne zakłócenia produkcji mogą dodatkowo pogłębić problemy z dostępnością układów pamięci w czasie boomu na sztuczną inteligencję.

Władze Korei Południowej rozważają możliwość uruchomienia procedury nadzwyczajnego arbitrażu, która mogłaby zablokować strajk na 30 dni i wznowić mediacje. Rządowy urzędnik zaznaczył jednak, że na razie jest jeszcze przestrzeń do dalszych rozmów.

Według anonimowego przedstawiciela banku centralnego przedłużający się protest mógłby obniżyć tegoroczny wzrost gospodarczy Korei Południowej nawet o 0,5 punktu procentowego.

Pracownicy porównują zarobki do konkurencji

Związkowcy domagają się m.in. zniesienia limitu premii wynoszącego 50 proc. rocznego wynagrodzenia oraz przeznaczania 15 proc. rocznego zysku operacyjnego firmy na bonusy dla pracowników.

Jednym z głównych powodów frustracji jest rosnąca różnica płac między Samsungiem a konkurencyjnym SK Hynix. Firma ta zyskała przewagę na rynku pamięci HBM wykorzystywanych w układach AI dla Nvidia.

Według związku pracownicy SK Hynix otrzymali w ubiegłym roku premie ponad trzykrotnie wyższe niż zatrudnieni w Samsungu. Ma to prowadzić do odpływu pracowników do konkurencji oraz wzrostu liczby członków związku zawodowego.

Sąd częściowo przychylił się już do wniosku Samsunga o zabezpieczenie działalności zakładów. Firma poinformowała związek, że 7087 pracowników będzie musiało stawić się do pracy, by zapobiec uszkodzeniu infrastruktury i materiałów produkcyjnych podczas protestu.

Źródło: Reuters
Zobacz także: