PGNiG: Gaz w Polsce byłby w środę

Najnowsze

Aktualizacja:

Jeszcze rano, gdy Rosja odkręciła kurek punktualnie i gaz w pierwszej kolejności popłynął na Bałkany, PGNiG ogłosiło, że do Polski trafi w środę. Jak zapewniał szef Gazpromu Aleksiej Miller, Europa miała być regularnie zaopatrywana w rosyjski gaz, jeśli tylko Ukraina nie będzie podbierać surowca. Ale wojna gazowa rozgorzała na nowo, a Ukraina i Rosja wzajemnie oskarżają się o to, że gaz przestał płynąć.

Rosja zgodnie z zapowiedzią odkręciła kurek z gazem. Surowiec popłynął w jednej nitce gazociągu, w Sudży w obwodzie kurskim, przez Ukrainę na Bałkany. Według Interfaxu w pierwszym rzucie zostanie wtłoczonych zostało 76 mln metrów sześciennych gazu.

- Do Polski surowiec trafi w środę - ogłosiło Polskie Górnictwo Naftowe i Gazownictwo, powołując się na rozmowę z przedstawicielami Gazpromu. Niepokojące było jedynie to, że nie dostało żadnej oficjalnej informacji od Gazpromu.

Gazprom zapowiadał, że tranzyt paliwa będzie wznawiać stopniowo - początkowo zostanie przesłana minimalna ilość gazu, co pozwoli sprawdzić, czy Kijów nie zabiera sobie paliwa. Jeżeli taki fakt nie zostanie stwierdzony, ilość gazu będzie natychmiast zwiększona - tłumaczyli przedstawiciele rosyjskiego koncernu.

"Wtedy będziemy bezpieczni"

Strona polska cały czas monitorowała przepływ błękitnego paliwa. - Jesteśmy w stałym kontakcie z operatorem ukraińskim. Czekamy aż potwierdzi, że możemy dobierać gaz na przejściu w Drozdowiczach na granicy polsko-ukraińskiej - powiedziała w TVN24 rzeczniczka Gaz System Małgorzata Polkowska - Z gazem jest jak z wodą. Musi minąć trochę czasu zanim dopłynie z punktu A do punktu B. Teraz okazuje się, że w punkcie B będzie znacznie później niż można było się spodziewać.

Piotr Woźniak o sposobach uniezależnienia się od rosyjskiego gazuTVN24

Gdzie dwóch się bije tam 15 cierpi

Ofiarą trwającego od tygodnia sporu o ceny surowca, zaległe płatności i oskarżenia o kradzież między Rosją a Ukrainą, jest co najmniej 15 państw Europy.

Konflikt dotkliwie odczuły już: Austria, Niemcy, Turcja, Grecja, Włochy, Francja, Węgry, Czechy, Bośnia, Serbia, Bułgaria, Polska, Słowenia, Chorwacja, Rumunia, Słowacja, Macedonia i Mołdawia - W trzech ostatnich krajach sytuacja jest szczególnie trudna - Rosja dotychczas pokrywała 100 procent dostaw.

W ubiegłym tygodniu Rosjanie całkowicie zakręcili kurek Europie, oskarżając Ukrainę o kradzież gazu przeznaczonego dla odbiorców na Zachodzie. Kijów zaprzeczał.

Unia zapowiada zmiany

Jak oszacował to unijny komisarz ds. energii Andris Piebalgs, gaz powinien dopłynąć do państw Europy Zachodniej, po 24 godzinach od chwili odkręcenia kurka. O ile Rosja wznowi dostawy do Europy Zachodniej, a nie tylko do krajów bałkańskich. Teraz, gdy kurek został znowu zakręcony, cała Europa znowu będzie niecierpliwie czekać.

Popłynie znowu, czy nie popłynie, Unia Europejska już sygnalizuje konieczność zmian. Minister ds. przemysłu i handlu przewodniczących w tym półroczu pracom UE Czech Martin Rziman przekonywał: - Kryzys musi sprawić, by bezpieczeństwo energetyczne stało się priorytetem dla Unii - mówił Rziman.

Źródło: TVN24, PAP