Ksiądz robi na drutach skarpetki, by zarobić na remont kościoła

TVN24 | Białystok

Autor:
tm/gp,ec
Źródło:
TVN24 Białystok
Ksiądz robi na drutach skarpetki, by zarobić na remont kościołaarchiwum prywatne ks. Marcina Chudzika
wideo 2/4
archiwum prywatne ks. Marcina ChudzikaKsiądz robi na drutach skarpetki, by zarobić na remont kościoła

Proboszcz niewielkiej parafii nad Bugiem od trzech lat zbiera pieniądze na remonty 280-letniej świątyni. Wystawia w tym celu na internetowe aukcje zrobione przez siebie skarpetki.

- Wszystko zaczęło się od 2015 roku, kiedy zostałem skierowany na parafię w Gnojnie. Zastałem dwa piękne zabytkowe kościoły, które potrzebowały remontu. A parafia mała, licząca około 600 osób. Zacząłem myśleć, gdzie znajdę fundusze na jakiekolwiek prace. Parafianie zaczęli składać swoje ofiary. Pomyślałem, co ja mogę zrobić? W jaki sposób się dołożyć? – mówi ks. Marcin Chudzik, proboszcz parafii św. Antoniego Padewskiego w Gnojnie (woj. lubelskie).

Znajomi z poprzedniej parafii, gdzie był wikariuszem, mieli dużo niepotrzebnej włóczki. - Zapytali, czy nie chcę tej wełny. Wiedzieli, że coś tam potrafię wydziergać. Wziąłem i zaraz przyszedł pomysł - a może skarpetki i aukcje na Facebooku? – opowiada ksiądz.

Już od trzech lat na profilu "Zbiórka dla Jana" sprzedaje wełniane skarpetki. Zbiera w ten sposób pieniądze na remont zabytkowego kościoła św. Jana Ewangelisty w Bublu Starym.

- Kościół jest drewniany. Ma niemal 300 lat. Zanim zabraliśmy się za remonty, był w naprawdę kiepskim stanie – tłumaczy ks. Marcin.

Ksiądz dostał też wsparcie

Pieniądze zebrane w ramach poprzednich akcji posłużyły jako wkład własny do remontów okien i dachu świątyni. Parafia dostała też dofinansowanie z Funduszu Kościelnego oraz z Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego.

– Teraz zbieramy na dokończenie remontu ścian zewnętrznych. Całość pochłonie 240 tysięcy złotych. Udało nam się zebrać ponad 176 tysięcy złotych, z czego 60 tysięcy to dofinansowanie z MKiDN. Wystąpiliśmy z wnioskiem o wsparcie również drugiego etapu prac, jednak przy dotacji jest potrzebny wkład własny. A o to jest bardzo trudno. Na terenie parafii zameldowanych jest jedynie 500 osób. Z "jednego procenta" (czyli odliczeń jednego procenta podatku dochodowego, jaki możemy przekazywać organizacjom pożytku publicznego – przyp. red.) otrzymujemy jakieś 2-3 tysiące złotych rocznie. A remontu wymaga również zabytkowy kościół parafialny w Gnojnie, gdzie trzeba pilnie wymienić dach – opowiada ks. Chudzik.

Na remont czeka też wnętrze świątyniarchiwum prywatne ks. Marcina Chudzika

OGLĄDAJ TVN24 W INTERNECIE>>>

Zamówić może każdy

Na aukcję została już wystawiona pierwsza para skarpet (w kobiecym rozmiarze 37/38).

– Napisałem na FB, że jeśli kogoś interesuje konkretny rozmiar, to niech daje znać. Odzew jest taki, że nie wiem, czy starczy mi czasu, aby robić kolejne skarpetki. Na razie mam w zapasie dziesięć par – mówi proboszcz.

Dodaje, że jeśli nie ma innych zajęć - a podczas adwentu o to trudno - to jedna para powstaje maksymalnie w trzy wieczory. – Widziałem, jak na drutach robiła moja babcia i prababcia. W podstawówce uczyłem się też tego na zajęciach technicznych. Przez te trzy lata doszedłem już do pewnej wprawy – uśmiecha się.

W ramach poprzednich aukcji zdarzały się wpłaty nawet po 500 zł za parę. Ale wiele osób, słysząc o remontach, wspiera akcję wpłatami na konto.

– Zeszłej zimy wystawiałem na aukcje jedną parę tygodniowo. Mnożąc tę liczbę przez cztery miesiące, wychodzi 16 par. Z samych tylko skarpetek trudno byłoby zebrać jakieś większe sumy – wyjaśnia proboszcz.

Są już nowe cele

Gdy modernizacja ścian będzie już zakończona, remont będzie prowadzony wewnątrz kościoła. Jak najszybciej trzeba się zająć wymianą instalacji elektrycznej. – To bardzo ważna sprawa przy drewnianych budynkach. Nie chcielibyśmy, żeby w kościele doszło do jakiegoś zwarcia – podkreśla ks. Chudzik.

Ksiądz zbiera na remont kościołaarchiwum prywatne ks. Marcina Chudzika

Świątynia w Bublu Starym została wzniesiona w 1740 roku jako cerkiew unicka.

- Po 1874 roku przejął ją Kościół prawosławny. Po odzyskaniu przez Polskę niepodległości świątynia stała się rzymskokatolicka. Podczas II wojny światowej znów była tu cerkiew prawosławna, natomiast po wojnie świątynię przejął Kościół katolicki – opowiada Jan Maraśkiewicz, kierownik bialskiej delegatury Wojewódzkiego Urzędu Ochrony Zabytków w Lublinie.

Dodaje, że gdyby nie remonty, które od kilku lat prowadzi proboszcz, budynek byłby w dużo gorszym stanie.

– Dlatego księdzu należą się pochwały. Potrafi nie tylko pozyskać środki z instytucji, ale też rozpropagować akcję ratowania zabytku wśród społeczeństwa. To w naszych czasach bardzo ważne – podkreśla konserwator.

Ksiądz robi na drutach skarpetki, by zarobić na remont kościołaarchiwum prywatne ks. Marcina Chudzika
Google Maps

Autor:tm/gp,ec

Źródło: TVN24 Białystok

Źródło zdjęcia głównego: archiwum prywatne ks. Marcina Chudzika