Poligon ze strzelnicą od polskiej strony. Mieszkańcy ślą pisma do premiera

Wieś Stanowiska, po drugiej stronie zamarzniętej rzeki jest już Litwa
Wojciech Stawiszyński, mieszkaniec wsi Stanowisko: tu jest 30 metrów do rzeki granicznej z Litwą
Źródło: Małgorzata Stawiszyńska
Litewskie władze chcą zbudować poligon wojskowy, który ma być umiejscowiony zaledwie 500 metrów od granicy z Polską. Od polskiej strony ma być też zlokalizowana strefa strzelania bojowego. Planom tym sprzeciwiają się mieszkańcy takich wsi jak Budwieć czy Stanowisko (Podlaskie), które zlokalizowane są tuż przy granicy z Litwą. Obawiają się hałasów oraz tego, że tak bliskie sąsiedztwo poligonu odstraszy turystów korzystających z agroturystyki.
Kluczowe fakty:
  • Mieszkańcy twierdzą, że rozwiązaniem mogłoby być odsunięcie poligonu o 10-15 kilometrów od granicy z Polską.
  • Pod koniec stycznia brali udział w proteście Litwinów (m.in. z Kopciowa, w którym ma być zlokalizowany poligon), którzy są pełni obaw, że będą musieli opuścić swoje domy i gospodarstwa.
  • Polskie władze popierają budowę poligonu i liczą na wspólne ćwiczenia z Litwinami. Do kancelarii premiera wpłynęło jednak pismo od mieszkańców, którzy postulują odsunięcie poligonu od polskiej granicy. Wnioskuje też o to poseł KO Jacek Niedźwiedzki.
  • Decyzję o lokalizacji poligonu ma podjąć litewski sejm. Pierwsze posiedzenie po przerwie zimowej już 10 marca.

- Włożyłem w to 20 lat swojej pracy. Wyjeżdżałem za granicę, odkładałem i stale inwestowałem tu w Polsce. A teraz to wszystko ma pójść na marne - rozkłada ręce Arkadiusz Selwent.

Wynajmuje turystom cztery domki agroturystyczne - dwa w miejscowości Zelwa, a dwa we wsi Budwieć.

Wieś Stanowisko, po drugiej stronie zamarzniętej rzeki jest już Litwa
Wieś Stanowisko, po drugiej stronie zamarzniętej rzeki jest już Litwa
Źródło: Małgorzata Stawiszyńska

Pieniądze wyrzucone w błoto

- Zelwa oddalona jest o około trzy kilometry, ale w Budwieci domki stoją 100 metrów od Marychy - rzeki granicznej między Polską a Litwą. Moja oferta cieszy się dużym zainteresowaniem. Dlatego też w zeszłym roku kupiłem ziemię, żeby postawić nad rzeką kolejne dwa, a może nawet i trzy domki - opowiada.

Denerwuje się, że duże pieniądze, które wydał, wyrzucił - jak mówi - w błoto.

- Do tego może się okazać, że nie będę dalej mógł prowadzić mojej działalności, bo nikt już nie wynajmie u mnie żadnych kwater. Nawet w Zelwie - zaznacza Selwent.

Poligon na powierzchni około 14 tysięcy hektarów

Chodzi o plany litewskiej Rady Obrony Państwa, która zdecydowała w grudniu, że chce zbudować nieopodal granicy z Polską poligon wojskowy. Jak informuje Aleksandra Akińczo, litewska korespondentka Polskiej Agencji Prasowej, poligon ma powstać na powierzchni 14,6 tys. hektarów w miejscowości Kopciowo w rejonie łoździejskim.

Litewski minister Robertas Kaunas podawał w połowie stycznia, że granica poligonu ma biec 500 metrów od granicy z Polską.

To część tzw. przesmyku suwalskiego

Litewski resort obrony podkreślał, że ze względów militarnych i bezpieczeństwa wybrany teren jest najodpowiedniejszą lokalizacją. To część tzw. przesmyku suwalskiego. Czyli wąskiego pasa ziemi o długości 104 kilometrów wzdłuż polsko-litewskiej granicy, który położony jest między rosyjskim obwodem królewieckim a Białorusią i należy do potencjalnie najbardziej zapalnych punktów w Europie.

Na poligonie mają odbywać się ćwiczenia i szkolenia wojskowe z udziałem nawet 3,5-4 tys. żołnierzy, czyli brygady. Większe ćwiczenia odbywałyby się pięć razy do roku i trwałyby do 10 dni. Ćwiczenia o mniejszej skali odbywałyby się regularnie.

Jak informuje Aleksandra Akińczo, teren ma być podzielony na dwie strefy funkcjonalne. Około dwie trzecie byłyby przeznaczone do ćwiczeń manewrowych i taktycznych – w tej części nie byłoby strzelnic i nie odbywałyby się strzelania bojowe. Strefa strzelania bojowego byłaby natomiast skoncentrowana w zachodniej części poligonu, przy granicy z Polską.

Turyści przyjeżdżają, bo jest tu cisza i spokój

- Czyli "zgniłe jajo" w postaci strzelnicy ma być zlokalizowane właśnie od naszej strony. Nic dziwnego, że strona litewska nie zamierza go lokalizować chociażby od strony Druskiennik, czyli swojego bardzo znanego kurortu uzdrowiskowego, ale nie oznacza to, że my mamy się na to godzić - komentuje Arkadiusz Selwent.

Zaznacza, że już sam termin "przesmyk suwalski" powoduje niepotrzebny strach wśród części turystów, a gdy tuż obok granicy powstanie poligon ze strzelnicą od polskiej strony, ruch turystyczny zakończy się całkowicie.

Arkadiusz Selwent wynajmuje turystom domki agroturystyczne. Ten stoi tuż przy granicy
Arkadiusz Selwent wynajmuje turystom domki agroturystyczne. Ten stoi tuż przy granicy
Źródło: Arkadiusz Selwent

- Nie ma tu ani przemysłu, ani intensywnego rolnictwa. Jest tylko przyroda. Takich miejsc jest już w Polsce niewiele. Ludzie przyjeżdżają tu, aby odpocząć w ciszy i spokoju, a nie aby słuchać wystrzałów z poligonu. Dzielić nas będzie tylko rzeka oraz las, który był zresztą niedawno przez Litwinów przerzedzany - mówi.

Przesunąć o 10-15 kilometrów

Ma żal, że strona litewska nie zorganizowała żadnego spotkania z mieszkańcami polskich miejscowości przyległych do granicy.

- W ogóle brakuje informacji. Żeby dowiedzieć się czegoś więcej o poligonie, wchodzę regularnie na stronę litewskiego ministerstwa obrony. To tam znalazłem informację o spotkaniu, które odbyło się w grudniu w miejscowości Łoździeje na Litwie. Było otwarte, więc pojechaliśmy z kilkoma mieszkańcami naszej wsi. Prowadzono je w języku litewskim, stąd też nie wszystko zrozumieliśmy, ale widzieliśmy slajdy, na których przedstawione były wizualizacje poligonu. Ze strzelnicą po naszej stronie. Gdyby poligon był przesunięty jakieś 10-15 kilometrów od granicy, myślę że moglibyśmy to przeboleć, ale na pewno nie tak blisko - zaznacza.

Protest na Litwie. Utworzyli "żywy łańcuch"
Protest na Litwie. Utworzyli "żywy łańcuch"
Źródło: Wieńczysława Świątkiewicz-Luto

Stworzyli "żywy łańcuch"

Pod koniec stycznia brał udział w proteście mieszkańców litewskiego Kopciowa, którzy nie zgadzają się na budowę poligonu, bo obawiają się, że będą musieli opuścić swoje domy i gospodarstwa. Uczestnicy protestu stworzyli na drodze z Kopciowa do Valentai żywy łańcuch.

- Ciągnął się przez trzy kilometry. Były tam setki osób. Jeśli chodzi o Litwinów, to nie tylko z Kopciowa i okolic, ale też m.in. z Kłajpedy, Trok, Druskiennik czy też z Wilna. Od nas, z Zelwy i Budwiecia, było ponad 10 osób. Przyjechała też grupka kilku osób z Sejn (oddalonego o około 10 kilometrów od granicy miasta powiatowego - przyp. red.) - mówi Wieńczysława Świątkiewicz-Luto, sołtys Budwiecia, która również wzięła udział w proteście.

Dodaje, że poligon zburzy błogi spokój, jaki panuje w tych okolicach.

- Obawiamy się nie tylko emisji gazów, wstrząsów czy hałasów, ale też zbłąkanych pocisków, które mogą trafić rykoszetem. Nasze ziemie stykają się z rzeką Marychą, która jest rzeką graniczną. Mój dom stoi około 200 metrów od granicy, ale są też i takie, które stoją nawet 10 czy 20 metrów od granicy. W naszej wsi mieszka na stałe 45 osób, 12 przyjeżdża z pobliskich miast na weekendy, jest też ponad 10 gospodarstw agroturystycznych. Te ostatnie również są zlokalizowane tuż przy granicy - zaznacza. 

Na proteście była też grupa z Polski
Na proteście była też grupa z Polski
Źródło: Wieńczysława Świątkiewicz-Luto

Pisali do wojewody, posłów, premiera, prezydent RP

Podkreśla, że oprócz ludzi, ucierpi też flora i fauna.

-  Wszystkie nasze żurawie, czarne bociany, zimorodki, czaple. Nie mówię już nawet o jeleniach, sarnach czy łosiach – wylicza.

Jeśli chodzi o sprawy związane z ochroną środowiska, mieszkańcy wysłali petycję do Generalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska.

- Ta odpisała, że zwróciła się do strony litewskiej o informacje dotyczące ewentualnego przeprowadzenia oceny oddziaływania inwestycji na środowisko i po otrzymaniu odpowiedzi Dyrektor Generalny zajmie stanowisko w tej sprawie - informuje pani sołtys.

Powstała też petycja w sprawie zastrzeżeń dotyczących lokalizacji poligonu, którą poparło oprócz miejscowej ludności, w internecie już blisko 300 osób. 

- Pisaliśmy też do wojewody podlaskiego, posłów na Sejm RP, MON, prezydenta RP oraz kancelarii premiera. Ta ostatnia odpisała, że wysłała naszą petycję do Ministerstwa Spraw Zagranicznych, Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji oraz do Ministerstwa Obrony Narodowej. Czekamy na odpowiedzi. Zrobiliśmy jako obywatele chyba wszystko, co tylko mogliśmy. Nie chcemy poligonu i strzelnic tak blisko naszych domostw - zaznacza Świątkiewicz-Luto.

Widzi granicę z okna

Wtóruje jej Małgorzata Stawiszyńska, sołtys miejscowości Stanowisko.  

- Tak jak Budwieć leżymy również tuż przy granicy. W naszej wsi mieszka na stałe około 20 osób. Jest jedno gospodarstwo agroturystyczne. Widzę z okna swojego domu las po litewskiej stronie. To naprawdę bardzo blisko - mówi.

Trudno byłoby się przebranżowić

Natomiast Beata Namiotko, która jest sołtysem Zelwy oraz prowadzi w tej miejscowości agroturystykę, mówi, że goście doceniają piękno lasów, jezior i rzek.

- Wszystkich gospodarstw agroturystycznych jest u nas 20, domów około 80, a na stałe mieszka we wsi około 150 osób. Nie wiem, jak mielibyśmy się przebranżowić. W okolicach nie ma zbyt wielu miejsc pracy - mówi.     

Wójt napisał do wojewody, starosta do MON i do premiera

Mieszkańców przygranicznych wsi popiera Robert Bagiński, wójt gminy Giby.

- Wysłaliśmy jako samorząd pismo do wojewody, a ten przesłał je do MON. Czekamy na odpowiedź - mówi.

Również uważa, jeśli poligon ma powstać, to powinien być odsunięty o jakieś 10 kilometrów od granicy. To samo mówi nam też starosta sejneński Maciej Plesiewicz.

- Nie kwestionujemy działań podejmowanych w kierunku zwiększenia poziomu bezpieczeństwa. Kwestionujemy jedynie lokalizację - zaznacza.

Starostwo wydało w tej sprawie stanowisko, które przesłało m.in. do MON oraz do premiera.

- Mamy nadzieję, że dostaniemy jakieś rzetelne informacje. Oprócz doniesień medialnych nie mamy bowiem żadnych oficjalnych dokumentów dotyczących szczegółów inwestycji. Nie wiemy też, czy jest szansa, aby lokalizacja poligonu była zmieniona - zaznacza starosta.

Kosiniak-Kamysz uspokajał mieszkańców

W połowie stycznia wicepremier, szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz rozmawiał o poligonie podczas spotkania z ministrem obrony Litwy Robertasem Kaunasem. Przekazał później na konferencji prasowej, że Polska wspiera tę inicjatywę, a nasi dowódcy są zainteresowani przygotowaniem tego miejsca i później korzystaniem w ramach wspólnych ćwiczeń z żołnierzami litewskimi.

- Chciałem też uspokoić tych, którzy po stronie polskiej zadają pytania, mieszkańców strefy przygranicznej. Ta inwestycja nie dotyczy terenu Rzeczpospolitej, dotyczy terenu Republiki Litewskiej. (...) Strona litewska dołoży wszelkich starań, żeby ta inwestycja była jak najbardziej bezpiecznie przeprowadzona - zapewniał Władysław Kosiniak-Kamysz.

Strona litewska o działaniach transparentnych oraz demokratycznych

Natomiast Robertas Kaunas podkreślał na tej samej konferencji prasowej, że działania poligonu będą transparentne oraz demokratyczne.

- Cały czas będziemy dzielili się aktualną informacją z polskim ministrem obrony. Będzie mogła być podana każda dokładna informacja, żeby nie było żadnych zagrożeń i żadnych obaw - zapewnił litewski minister.

Poseł napisał interpelację

Interpelację do polskiego MON wystosował w sprawie poligonu podlaski poseł KO Jacek Niedźwiedzki.

- Nikt nie jest przeciwko poligonowi, jednak jego usytuowanie będzie negatywnie oddziaływać na polskie tereny atrakcyjne turystycznie. Najlepszym rozwiązaniem będzie odsunięcie poligonu od naszej granicy i zmiana lokalizacji strzelnic - zaznacza poseł.

O lokalizacji poligonu ma zdecydować litewski sejm. Ten zbiera się, po zimowej przerwie, 10 marca.

OGLĄDAJ: Tomczyk: Węgry prowadzą dzisiaj politykę nie tylko prorosyjską, ale w zasadzie antypolską
Cezary Tomczyk

Tomczyk: Węgry prowadzą dzisiaj politykę nie tylko prorosyjską, ale w zasadzie antypolską

Cezary Tomczyk
Ten i inne materiały obejrzysz w subskrypcji

Tomasz Mikulicz /tok

Czytaj także: