Chodzi o dąb szypułkowy rosnący w Białymstoku w pobliżu budynku Zakładu Ubezpieczeń Społecznych, niedaleko skrzyżowania ulic Wyszyńskiego i Młynowej.
Wojewoda unieważnił uchwałę
Tuż obok drzewa firma deweloperska buduje blok. Przed tym jak rozpoczęła się inwestycja, 18 grudnia 2023 roku rada miasta (niejako w odpowiedzi na pismo podpisane przez grupę ponad 450 mieszkańców) uznała dąb za pomnik przyrody. Uchwała weszła w życie 5 stycznia 2024 roku, po czym 19 stycznia została unieważniona rozstrzygnięciem nadzorczym wojewody podlaskiego.
Chodziło o kwestie formalno-prawne m.in. fakt, że w uchwale zabrakło określenia szczególnych celów ochrony pomników przyrody.
Prezydent nie poprawił uchwały, bo" zaistniały nowe okoliczności"
Prezydent, po tym, jak dostał rozstrzygnięcie wojewody, mógł poprawić projekt i poprosić radnych o ponowne głosowanie. Nie zrobił tego, bo w marcu 2025 roku, jak nam przekazywała Magdalena Gajewska z departamentu komunikacji społecznej w białostockim magistracie, "zaistniały nowe okoliczności".
A tymi nowymi okolicznościami było to, że niedługo po uprawomocnieniu się rozstrzygnięcia nadzorczego wojewody w kwietniu 2024 roku do departamentu urbanistyki i architektury wpłynął wniosek o wydanie pozwolenia na budowę bloku na działce sąsiadującej z drzewem.
"Po przeanalizowaniu wszystkich okoliczności stwierdzono, że objęty wnioskiem obiekt budowlany może mieć pośredni wpływ na drzewo, dlatego zdecydowano o wstrzymaniu prac nad ponownym ustanowieniem drzewa pomnikiem przyrody, co najmniej do czasu zakończenia procedur związanych z wydaniem pozwolenia na budowę. Kierowano się przy tym przede wszystkim zasadą zrównoważonego rozwoju" – informowała nas urzędniczka.
Deweloper przyciął konary
Deweloper dostał pozwolenie na budowę, a później przyciął konary drzewa. Remigiusz Rogowski, prezes Rogowski Development mówił nam, że informował urząd miasta o zamiarze przycięcia konarów, a musiał to zrobić, bo zwisały na jego działkę i byłyby uszkadzane podczas budowy planowanego bloku.
- Kupiłem działkę od miasta, gdy drzewo nie było jeszcze pomnikiem przyrody, natomiast w warunkach przetargowych było napisane, że będę mógł budować po granicy działki – powiedział.
Społecznik żądał wszczęcia postępowania
Wspomniany wcześniej społecznik Maciej Zahorski napisał do prezydenta miasta skargę z żądaniem wszczęcia postępowania w sprawie uszkodzenia drzewa i nałożenia za to kary.
Prezydent - jako że chodzi o drzewo rosnące na terenie miejskim - przekazał sprawę marszałkowi województwa. Ten natomiast upoważnił do wydania decyzji Joannę Kurzawę, dyrektorkę Parku Krajobrazowego Puszczy Knyszyńskiej.
Kara ponad 13 tys. zł
Ta stwierdziła, że doszło do uszkodzenia drzewa. Ubytek korony wyniósł ponad 37 procent. Naruszono też system korzeniowy. Deweloper zapłacił ponad 13 tys. zł kary. Jak informowała nas dyrekcja parku, z wykonanego przez urząd miasta testu obciążeniowego wynika, że stabilność w gruncie jest – przynajmniej na razie - prawidłowa i nie doszło do naruszenia statyki drzewa .
Społecznik Maciej Zahorski podkreślał, że najbliższe lata pokażą, czy drzewo przetrwa. Uważa, że rada miasta powinna jeszcze raz uznać je za pomnik przyrody.
Prokuratura stwierdziła, że powinna być opinia dendrologa
W listopadzie 2025 roku sprawa dębu była też przedmiotem postępowania przed Wojewódzkim Sądem Administracyjnym w Białymstoku. Prokuratura Regionalna stwierdziła bowiem, że urząd miasta przed wydaniem deweloperowi pozwolenia na budowę bloku, powinien mieć opinię dendrologa.
- Istotą skargi prokuratora jest naruszenie zasady zrównoważonego rozwoju. To znaczy moja skarga nie zmierza do tego, że nie buduj, ale buduj inaczej, z zachowaniem zasad ochrony środowiska - mówił w listopadzie przed sądem prokurator Marcin Faszcza.
Podkreślał, że biegły z zakresu dendrologii określiłby szczegółowe warunki budowy w bliskim sąsiedztwie (zaledwie sześć-siedem metrów od granicy działki) cennego przyrodniczo dębu.
Prokurator: w warunkach miejskich tego typu drzewa należą do rzadkości
Przypomniał też, że w miejscowym planie zagospodarowania przestrzennego drzewo to było określone jako "szczególnie wartościowe". Według prokuratury ma 130, a zdaniem społeczników - nawet 180 lat.
Faszcza wskazał, że zapewnienie ochrony drzewu to m.in. również ochrona jego systemu korzeniowego. Mówił o "oczywistej kolizji inwestycji z drzewem" i ocenił, że cały budynek zaprojektowano w położeniu zbyt bliskim tego dębu.
Sąd: nie doszło do naruszenia prawa
WSA w Białymstoku oddalił skargę prokuratora. Stwierdził, że przy wydawaniu pozwolenia na budowę nie doszło do naruszenia prawa.
Uzasadniając wyrok sędzia Małgorzata Roleder zwracała jednak uwagę, że sąd administracyjny bada legalność, czyli zgodność z przepisami prawa skarżonych decyzji. Czyli sąd nie ocenia słuszności czy celowości tych decyzji, nie bierze również pod uwagę zasad współżycia społeczno-gospodarczego, jedynie przepisy prawa.
Sąd zwrócił też uwagę, że sporne drzewo nie jest na terenie inwestycji i nie jest pomnikiem przyrody, bo uchwała w tym zakresie nie obowiązuje. Do tego w decyzji środowiskowej również nie było mowy o negatywnym wpływie budowy na środowisko.
Jest skarga kasacyjna
Prokuratura Regionalna, po zapoznaniu się z pisemnym uzasadnieniem wyroku, złożyła skargę kasacyjną do NSA. W ocenie śledczych sąd niezasadnie przyjął, że - aby można było uznać weryfikację projektu za prawidłową pod kątem wymagań ochrony środowiska - wystarczające jest ograniczenie się do oceny i analizy przedłożonej przez inwestora decyzji o środowiskowych uwarunkowaniach.
Prokuratura stoi na stanowisku, że wymaga to wyjścia poza treść takiej decyzji i dokonania własnych ustaleń dotyczących oddziaływania inwestycji na środowisko, w tym na nieruchomość sąsiednią.
Śledczy kwestionują brak powołania biegłego dendrologa
Śledczy zwracają też uwagę, że WSA w Białymstoku pominął fakt, iż na etapie wydawania pozwolenia na budowę zachodziła konieczność uzyskania zgody właściciela sąsiedniej nieruchomości na wejście na tę działkę (by przyciąć konary dębu i dokonać prac przy jego korzeniach).
Prokuratura nadal kwestionuje też brak powołania biegłego z zakresu dendrologii. Jak zwraca uwagę, chodziło nie o anonimowe drzewo, a o takie, które pozostaje w zainteresowaniu mieszkańców, czego wyrazem były działania zmierzające do uznania go za pomnik przyrody.
Autorka/Autor: Tomasz Mikulicz
Źródło: tvn24.pl, PAP
Źródło zdjęcia głównego: Tomasz Mikulicz/tvn24.pl