Kolejne przypadki hantawirusa. Szef WHO potwierdza

MV Hondius u wybrzeży Wysp Zielonego Przylądka
Prof. Jacek Wysocki (pediatra, spec. chorób zakaźnych): hantawirusy mają dosyć długą historię
Szef Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) potwierdził dziś na konferencji prasowej pięć przypadków zakażenia hantawirusem na pokładzie statku zmierzającego na Wyspy Kanaryjskie. Trzy kolejne osoby są objęte obserwacją z powodu podejrzenia infekcji. WHO ocenia, że ryzyko dla mieszkańców archipelagu pozostaje niskie, a szef organizacji podkreśla "otwartość i solidarność" hiszpańskich władz w reagowaniu na sytuację.

- Pięć z ośmiu przypadków zakażeń to infekcje hantawirusem, a trzy pozostałe są podejrzewane - mówił dziś podczas konferencji dr Tedros Adhanom Ghebreyesus, szef WHO. W tvn24.pl informowaliśmy wcześniej, że troje zakażonych pasażerów wycieczkowca zmarło.

Hantawirusy to grupa wirusów przenoszonych przez gryzonie, które mogą wywoływać u ludzi ciężkie choroby układu oddechowego. Zakażenie następuje najczęściej poprzez kontakt z gryzoniami, ich odchodami lub wydzielinami.

Groźny szczep Andes

W tym przypadku chodzi o szczep wirusa Andes, występujący w Ameryce Łacińskiej. Jest to jedyny znany gatunek hantawirusa, który może przenosić się z człowieka na człowieka. W poprzednich ogniskach zakażeń przenoszenie wirusa Andes następowało głównie podczas długotrwałego, bliskiego kontaktu - zwłaszcza między partnerami, członkami jednej rodziny oraz personelem medycznym.

Pierwszy przypadek dotyczył mężczyzny, u którego objawy wystąpiły 6 kwietnia. Zmarł na pokładzie statku 11  kwietnia. Nie pobrano wówczas próbek, ponieważ jego dolegliwości przypominały inne schorzenia układu oddechowego i nie podejrzewano zakażenia hantawirusem.

Żona zmarłego zeszła na ląd, gdy statek zawinął do portu na Wyspie Świętej Heleny. Wkrótce również u niej pojawiły się objawy choroby. Jej stan pogarszał się podczas lotu do Johannesburga 25 kwietnia. Zmarła następnego dnia. Próbki pobrane w Południowoafrykańskim Instytucie Chorób Zakaźnych potwierdziły zakażenie hantawirusem Andes.

Kolejna kobieta z załogi, u której objawy wystąpiły 28 kwietnia, zmarła 2 maja. Z kolei mężczyzna, który trafił do lekarza 24  kwietnia, został ewakuowany dzień później z wyspy do Republiki Południowej Afryki, gdzie przebywa na oddziale intensywnej terapii.

Lekarze z Republiki Zielonego Przylądka weszli na pokład statku, by zapewnić opiekę chorym pasażerom. WHO koordynowała ewakuację trojga pacjentów do Holandii. Dwoje z nich zostało tam na leczeniu - są w stanie stabilnym. Jedna osoba, bez objawów, została ostatecznie przetransportowana do Niemiec.

Kolejny przypadek potwierdzono u mężczyzny, który początkowo wysiadł na Wyspie Świętej Heleny, a następnie zgłosił się do lekarza w Szwajcarii. Szpital w Genewie potwierdził infekcję wirusem Andes. Żaden z pozostałych pasażerów ani członków załogi nie wykazuje obecnie objawów choroby.

Szef WHO o sytuacji na statku zmierzającym ku Wyspom Kanaryjskim

WHO monitoruje sytuację i pozostaje w kontakcie z władzami państw, których obywatele mogli mieć styczność z zakażonymi. Ze względu na okres inkubacji wirusa Andes, wynoszący do sześciu tygodni, nie można wykluczyć pojawienia się kolejnych przypadków. Mimo to Światowa Organizacja Zdrowia ocenia globalne ryzyko dla zdrowia publicznego jako niskie.

Podczas konferencji prasowej szef WHO poinformował, że organizacja współpracuje z rządami i partnerami międzynarodowymi, aby zapewnić pacjentom właściwą opiekę i zapobiec dalszemu rozprzestrzenianiu się wirusa. Dodał również, że premier Hiszpanii Pedro Sánchez zgodził się przyjąć statek do jednego z hiszpańskich portów po uzyskaniu prośby WHO.

- Dziękuję panu premierowi za jego otwartość, solidarność i sprostanie wymaganiom sytuacji - powiedział szef WHO, podkreślając współpracę z Hiszpanią. Jak zaznaczył, statek obecnie kieruje się w stronę Wysp Kanaryjskich, a organizacja jest przekonana, że "Hiszpania da radę zarządzać tym ryzykiem" i może liczyć na pełne wsparcie WHO. Ryzyko dla mieszkańców archipelagu wciąż oceniane jest jako niskie.

WHO przekazało operatorowi jednostki szczegółowe wytyczne dotyczące zarządzania sytuacją zdrowotną na pokładzie. Pasażerowie zostali poproszeni o pozostanie w swoich kabinach, które są systematycznie dezynfekowane. Osoby wykazujące symptomy chorobowe będą natychmiast kierowane na kwarantannę.

Na pokład w Capo Verde wszedł ekspert WHO, do którego dołączyło dwóch specjalistów z Holandii i przedstawiciel Europejskiego Centrum ds. Zapobiegania i Kontroli Chorób (CDC). Zespół pozostanie z załogą aż do czasu dotarcia statku do portu docelowego. Eksperci prowadzą ocenę medyczną wszystkich pasażerów, zbierając dane potrzebne do dokładnego oszacowania ryzyka infekcji.

Organizacja rozwija również wytyczne operacyjne, dotyczące bezpiecznego zejścia na ląd i dalszej podróży zarówno dla podróżnych, jak i załogi. WHO poinformowało dwanaście państw, których obywatele wcześniej opuścili statek na Wyspie Świętej Heleny, wśród nich m.in.: Kanadę, Danię, Niemcy, Holandię, Nową Zelandię, Singapur, Szwecję, Szwajcarię, Turcję, Zjednoczone Królestwo oraz Stany Zjednoczone.

Jednocześnie WHO wspiera władze Republiki Południowej Afryki w monitorowaniu osób, które leciały tym samym samolotem co kobieta, która zmarła później w Johannesburgu. Trwa dochodzenie mające wyjaśnić przyczyny zakażeń odnotowanych przed wejściem pasażerów na pokład. Pierwsze dwa przypadki powiązano z trasą przez Argentynę, Chile i Urugwaj, regiony, gdzie mogą występować gatunki gryzoni przenoszących wirusa.

- Dziękuję rządowi Argentyny za współpracę, biorąc pod uwagę ich doświadczenie z wirusem Andes - dodał szef WHO. Z Argentyny wysłano 2,5 tysiąca zestawów diagnostycznych do laboratoriów w pięciu krajach. Wyrazy wdzięczności skierowano też do rządów Wysp Zielonego Przylądka, Holandii, RPA, Hiszpanii oraz Wielkiej Brytanii za ich partnerstwo i wsparcie.

WHO podziękowało również partnerom naukowym. Doceniło także postawę operatora statku, pasażerów i załogi, którzy wykazują się cierpliwością i odpornością w trudnych warunkach.

- Byłem w kontakcie z kapitanem statku (…) powiedział mi, że morale zdecydowanie poprawiły się, odkąd statek zaczął znowu płynąć - relacjonował szef WHO. Dodał, że organizacja nadal będzie współpracować z rządami i partnerami na całym świecie, aby zapewnić pasażerom opiekę, bezpieczeństwo i godne warunki, a także zapobiec dalszemu rozprzestrzenianiu się wirusa.

Czytaj także: