- Analiza danych ponad 568 tysięcy osób potwierdziła, że dzieci z licznymi ubytkami próchniczymi są o 45 proc. bardziej narażone na choroby układu krążenia w przyszłości.
- Także poważne choroby dziąseł w młodym wieku zwiększają ryzyko schorzeń i to nie tylko sercowych. Ryzyko rośnie o kilkadziesiąt procent.
- Blisko 100 proc. populacji ma próchnicę. Ale choć skuteczna profilaktyka obejmuje dokładne szczotkowanie, to większość z nas nie potrafi robić tego dobrze.
Zaczyna się od próchnicy, a konsekwencje mogą pojawić się dopiero po latach - w sercu. Badania opublikowane w "International Journal of Cardiology" pokazują, że stan jamy ustnej w dzieciństwie ma bezpośredni związek z ryzykiem chorób układu krążenia w dorosłości. Duński zespół, analizując dane ponad pół miliona osób, wykazał, że problemy z zębami na wczesnym etapie życia to jeden z wyraźnych sygnałów ostrzegawczych na przyszłość.
Złe zęby u dziecka, zawał u dorosłego?
Zespół pod kierunkiem Nikoline Nygaard przeanalizował dane zebrane od ponad 568 tysięcy osób urodzonych w latach 1963-1972, korzystając z duńskiego Krajowego Rejestru Stomatologii Dziecięcej oraz Krajowego Rejestru Pacjentów. Wyniki są porażające: dorośli, którzy jako dzieci borykali się z licznymi ubytkami próchniczymi, są o 45 proc. bardziej narażeni na występowanie chorób układu krążenia w porównaniu do swoich rówieśników o "zdrowym uśmiechu".
Jeszcze większy niepokój budzą dane dotyczące tkanek przyzębia. Poważna choroba dziąseł (paradontoza) w dzieciństwie zwiększa ryzyko schorzeń sercowo-naczyniowych o 41 proc. Co więcej, wcześniejsze badania tej samej grupy naukowców wykazały, że zaawansowane problemy z dziąsłami u najmłodszych mogą zwiększać ryzyko wystąpienia cukrzycy typu 2 w wieku dorosłym aż o 87 proc. Choć badacze zaznaczają, że jest to korelacja statystyczna, mechanizm biologiczny wydaje się jasny: za wszystko odpowiada przewlekły stan zapalny.
Bakterie wywołujące próchnicę i choroby dziąseł nie ograniczają swojej aktywności do jamy ustnej. Przez uszkodzone tkanki dostają się do krwiobiegu, wywołując ogólnoustrojową reakcję zapalną, która przyspiesza procesy miażdżycowe. Jak podkreśla w najnowszym odcinku "Wywiadu Medycznego" ortodontka dr Kamila Wasiluk, jama ustna nie jest odizolowana od reszty ciała. Bakterie te mogą oddziaływać niekorzystnie na układ krążenia, a w skrajnych przypadkach prowadzić nawet do zapalenia mięśnia sercowego lub wsierdzia.
Pięć powierzchni i "niewidzialna" płytka
W obliczu tych zagrożeń kluczowe staje się pytanie: jak skutecznie dbać o zęby dzieci? Dr Kamila Wasiluk nie ma złudzeń - Polacy wciąż nie dbają o zęby perfekcyjnie, a samo ich szczotkowanie to prawdziwa sztuka. Często pacjenci deklarują, że myją zęby, jednak podczas wizyty kontrolnej okazuje się, że robią to niedokładnie.
Warto pamiętać, że ząb składa się z pięciu powierzchni, a większość z nas skupia się jedynie na tych widocznych - podkreśla ekspertka. I podpowiada, co należy robić, aby skutecznie walczyć z próchnicą:
- Stosować odpowiednią szczoteczkę: manualną lub elektryczną, najlepiej dobraną przez profesjonalną higienistkę.
- Nitkować zęby: to absolutna podstawa, którą należy wykonywać minimum raz dziennie, najlepiej wieczorem, by oczyścić powierzchnie styczne.
- Używać irygatora: choć nie zastąpi on nitki w mechanicznym usuwaniu płytki, świetnie wypłukuje drobinki jedzenia z trudno dostępnych miejsc.
- Wybarwiać płytkę nazębną: dr Wasiluk szczególnie rekomenduje dzieciom specjalne tabletki lub płyny, które barwią niedomyte miejsca na różowo lub niebiesko. To doskonałe narzędzie edukacyjne, które pokazuje, gdzie osad (biała, lepka substancja) wciąż zalega - najczęściej przy dziąsłach i w przestrzeniach międzyzębowych.
Pierwsza wizyta u dentysty: kiedy jest właściwy moment?
Wielu rodziców popełnia błąd, czekając z pierwszą wizytą, aż dziecko będzie miało komplet zębów lub, co gorsza, gdy zacznie odczuwać ból jednego z nich. Jak przypomina dr Wasiluk, towarzystwa naukowe rekomendują pierwszą wizytę już między 6. a 12. miesiącem życia.
Dla niemowlaka taka wizyta to przede wszystkim oswojenie z nowym miejscem, ale dla rodzica to potężna dawka wiedzy. Lekarz sprawdza tempo wyrzynania się zębów, ocenia dietę i uczy prawidłowej higieny. Regularne kontrole co pół roku pozwalają dziecku kojarzyć gabinet pozytywnie. "Jeżeli czterolatka przyprowadzamy z bólem zęba, to na starcie jesteśmy przegrani" - ostrzega ekspertka, wskazując, że lęk przed dentystą bierze się często właśnie z traumatycznych doświadczeń pierwszej, wymuszonej bólem wizyty.
Czerwone flagi: na co ortodonta zwraca uwagę?
Dbałość o zdrowie jamy ustnej to także kontrola prawidłowego rozwoju zgryzu. Dr Wasiluk wskazuje na tzw. czerwone flagi, które powinny skłonić rodziców do wizyty u ortodonty już u 3-4 letniego dziecka. Najważniejszą z nich są otwarte usta. Jeśli dziecko śpi z otwartą buzią lub oddycha przez usta w ciągu dnia, jego tor oddechowy jest nieprawidłowy.
Prawidłowo powinniśmy oddychać przez nos, przy zamkniętych ustach i języku spoczywającym na podniebieniu. Nieprawidłowa postawa jamy ustnej zmienia napięcie mięśniowe i sprawia, że kości szczęki i żuchwy kształtują się niewłaściwie, co w przyszłości może prowadzić do poważnych wad zgryzu, a nawet bezdechów sennych, powiązanych z chorobami krążenia. Kolejnym sygnałem są wady wymowy - zdaniem dr Wasiluk prawie każde dziecko w terapii logopedycznej potrzebuje również konsultacji ortodontycznej.
Zdrowe zęby, zdrowe serce
Z obserwacji dr Wasiluk wynika interesujący trend: współcześni rodzice często wykazują większą dbałość o zęby swoich dzieci niż o własne. Wynika to w dużej mierze z ich własnych, często przykrych doświadczeń z dzieciństwa, kiedy wizyta u stomatologa kojarzyła się wyłącznie ze strachem i bólem. Rodzice chcą zaoszczędzić tego stresu swoim pociechom, dlatego częściej przyprowadzają je na kontrole i szybciej reagują na ewentualne nieprawidłowości.
Świadomość społeczna rośnie dzięki mediom i kampaniom edukacyjnym, co sprawia, że rodzice częściej szukają pomocy u specjalistów, zanim problem stanie się poważny. Co ciekawe, moda na zdrowie sprawiła, że nawet aparaty ortodontyczne stały się dla dzieci czymś pożądanym i modnym, a nie powodem do wstydu.
Mimo rosnącej świadomości statystyki dotyczące próchnicy w Polsce wciąż są alarmujące - dotyczy ona prawie 100 proc. populacji. Wynika to z nadmiaru cukru w diecie oraz braku systematyczności w profilaktyce. Wypełnienia kompozytowe nie są na całe życie - ich trwałość to średnio około 5 lat, dlatego tak ważne są kontrole - i to znacznie częściej, bo co minimum 6 miesięcy - zaleca gość "Wywiadu Medycznego".
Współczesna stomatologia i kardiologia mówią dziś jednym głosem: stan jamy ustnej to barometr zdrowia całego organizmu. Zamiast czekać na sygnał bólowy, warto postawić na regularne wizyty kontrolne i profesjonalne czyszczenie zębów u higienistki. Jak zauważa współautorka duńskich badań, Merete Markvart, wczesna identyfikacja osób narażonych na choroby w późniejszym życiu pozwala na precyzyjne dopasowanie działań ochronnych. W skali całego życia przekłada się to na realne korzyści dla serca i naczyń krwionośnych, ponieważ eliminacja bakterii i osadów w młodym wieku to jeden z najskuteczniejszych sposobów na uniknięcie poważnych komplikacji kardiologicznych i ogólnoustrojowych w przyszłości.
PAP, tvn24.pl
Źródło zdjęcia głównego: Tomsickova Tatyana/Shutterstock