Dla pani Marty Trafidło i jej dziewięcioletniego syna Krystiana, który jest w spektrum autyzmu, noc z soboty na niedzielę była koszmarem. Chcąc przygotować syna na wcześniejszą pobudkę w związku ze zmianą czasu, trochę wcześniej położyła go spać. Efekt: Krystian obudził się w środku nocy.
- Wysiedzieliśmy po ciemku w tej sypialni do piątej. O piątej już nie wytrzymał i wstaliśmy. No i cały dzień dziecko na rzęsach, bo jest wkurzone, niewyspane. Dzisiaj rano wstajemy do szkoły, a jeździmy na siódmą. Dziecko mi się rozpłakało - opisuje.
Zmiana czasu - "neurologiczne trzęsienie ziemi"
Krystian nie jest wyjątkiem. Dla dzieci w spektrum autyzmu, które muszą żyć w bardzo poukładanym świecie, zmiana czasu to neurologiczne trzęsienie ziemi, mogące powodować stany lękowe.
- W zaleceniach tak miałam od pani psycholog, że muszą zachować stały rytm dnia i pilnować tego rytmu dnia. Jeżeli ja w tym momencie muszę dziecko przestawić i budzić go o godzinę wcześniej, to dziecko z automatu mi się buntuje - mówi Marta Trafidło.
Czarne statystyki zmiany czasu
Z opublikowanych przez naukowców z Uniwersytetu Stanforda badań wynika, że utrata godziny snu w marcową niedzielę po zmianie czasu wiąże się między innymi z większą liczbą zawałów serca, większą podatnością na tycie i większą liczbą śmiertelnych wypadków drogowych w kolejnych dniach.
Każda komórka w ludzkim ciele posiada wewnętrzny mechanizm czasowy, który odpowiada za rytmy procesów biologicznych. Reagują one na zmiany światła i ciemności w otoczeniu.
- Działamy wbrew swojemu rytmowi biologicznemu. To znaczy skracając sen o godzinę, ingerujemy w naturalny rytm snu i czuwania, i nasz sen jest niewystarczający. W dodatku też przesuwamy go w nieoptymalnym kierunku - wyjaśnia dr Aleksandra Domagalik-Pittner z Centrum Badań Mózgu Uniwersytetu Jagiellońskiego w Warszawie.
Lepiej spać dłużej niż krócej
Optymalny kierunek jest dokładnie odwrotny: mózg człowieka wolałby, aby rytm wydłużał się, a nie skracał. To między innymi dlatego zmiana czasu na letni wprowadza organizm w stan prozapalny, który może pogorszyć pracę serca. Przy niedoborze snu zdolność do tworzenia skrzepów w naczyniach wieńcowych ulega wzmocnieniu. Z kolei podczas snu potencjał krzepnięcia zazwyczaj spada.
- Tutaj chodzi o pewien element stresogenny, który uruchamia procesy zapalne, wielokierunkowe, które mogą działać prokrzepliwie, czyli uruchamiać procesy zakrzepowe, zaburzać pewną równowagę - mówi kardiolog i specjalista chorób wewnętrzych prof. Marcin Grabowski z Kliniki Kardiologii Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego.
Warto w tych dniach szczególnie zadbać o dobrostan swojego organizmu, dostarczając mu pomimo wszystko nie tylko jak najwięcej snu, ale też kalorycznego śniadania i przynajmniej odrobiny aktywności fizycznej.
Źródło: Fakty+
Źródło zdjęcia głównego: Fakty TVN