|

Życie bez zębów stałych. "Bałam się, że ktoś w końcu zauważy"

Na czym polega hipodoncja?
Na czym polega hipodoncja?
Źródło: Shutterstock
Hipodoncja to zaburzenie polegające na braku zawiązków zębów stałych. Magdalena od dzieciństwa zmaga się z rzadką, ciężką postacią tej choroby - oligodoncją. Przez lata żyła w bólu, wstydzie i strachu przed uśmiechem. W latach 90., kiedy dorastała i potrzebowała leczenia, stomatologia praktycznie nie miała narzędzi, by jej pomóc. Teraz możliwości są już duże, ale pacjenci w Polsce wciąż nie mogą liczyć na refundację kosztownych procedur.Artykuł dostępny w subskrypcji

37-letnia dziś Magdalena Koziej-Podsiadły mówi, że jej problemy zaczęły się wtedy, kiedy powinny pojawić się zęby stałe.

- Część z nich nie wyszła i zostały mleczaki. Rodzice zabierali mnie na wizyty kontrolne, ale to było ponad 30 lat temu i w latach 90. opieka stomatologiczna nie wyglądała tak jak teraz. Lekarze podczas badań opisywali tylko: tu jest mleczak, tu stały ząb, tu znowu mleczak, tu brak. Wykonano mi prześwietlenie, które wykazało, że za mleczakami nie mam zębów stałych. Dentystka nie wyjaśniła nam tego dobrze. Powiedziała tylko, że ona nie może z tym nic zrobić i że powinniśmy się udać do specjalistów oraz że to będzie kosztowne. Żadnego eksperta jednak nie poleciła - wspomina kobieta.

"To nie jest łatwe, zwłaszcza kiedy się dorasta"

- Początkowo żaden z lekarzy nie mówił nawet, że chodzi o hipodoncję. Nikt nam nie wspominał też o tym, że mam bardzo drobną i stopniowo zanikającą tkankę kostną w miejscach, w których brakuje zębów. Dopiero później trafiłam na klinikę, w której opracowano dla mnie plan leczenia i to schorzenie zostało mi lepiej wyjaśnione - mówi bohaterka naszego tekstu. W przypadku Magdaleny liczba brakujących zębów stałych kwalifikowana jest jako oligodoncja (brak sześciu lub więcej zębów, nie licząc ósemek). Kobieta nie chce jednak zdradzać, z jak poważnymi brakami się mierzy.

"W latach 90. opieka stomatologiczna nie wyglądała tak jak teraz"
"W latach 90. opieka stomatologiczna nie wyglądała tak jak teraz"
Źródło: Shutterstock

Kiedy Magdalena miała kilka lat, jej problem nie był jeszcze bardzo widoczny. Ponieważ ma drobną szczękę, początkowo widać było tylko odstępy między zębami. Z wiekiem problem stawał się jednak coraz bardziej dokuczliwy i widoczny.

- To nie jest łatwe, zwłaszcza kiedy się dorasta. Jako dziecko może tak bardzo nie zwracałam na to uwagi, ale przez dużą podatność mleczaków na próchnicę systematycznie odwiedzałam stomatologa.

Żyłam w bólu, zmagałam się z nawracającymi stanami zapalnymi. Braki w uzębieniu powodowały też problemy z wymową i z gryzieniem. Stresowałam się, kiedy rozmawiałam z ludźmi, tym bardziej że mam raczej pogodne usposobienie i lubię się uśmiechać. Po prostu się bałam, że ktoś coś zauważy
Magdalena Koziej-Podsiadły

Jak mówi Magdalena, ten stres towarzyszy jej do teraz, a to tylko jeden z wielu problemów związanych z jej chorobą. Oprócz wcześniej wspomnianych są to też zaburzenia postawy, bóle kręgosłupa czy wady zgryzu.

Czytaj także: