Pierwszą poważną cezurą w moim życiu była śmierć matki. Razem z matką umiera twoje dzieciństwo. Ten moment wyznacza dorosłość - mówił Grzegorz Turnau (pianista, aranżer, kompozytor, poeta) w programie "Piotr Jacoń. Bez polityki" w TVN24+. W rozmowie z Piotrem Jaconiem artysta przyznał, że po śmierci matki jego relacja z ojcem stała się silniejsza. - Jest wiele powodów, dla których mogę powiedzieć, że kochałem ojca, ale jest też wiele powodów, dla których mogę powiedzieć, że mnie irytował albo że miewałem do niego pretensje. Nigdy nie powiedziałbym, że jest złym ojcem i nigdy nie straciłem do niego szacunku, natomiast miałem z nim problem jako z człowiekiem. Myślę, że uporządkowałem tę relację - wyjaśnił Turnau. Wspominał też o warsztatach wokalnych, na które zdecydował się pójść, gdy był już uznanym muzykiem. - To jest tak, jak pójście do lekarza. Nie idziesz się popisywać, tylko idziesz do coacha. To jest taki lekarz, który mówi, że jak nie będziesz palił paczki papierosów dziennie, to będziesz mógł lepiej oddychać - powiedział Turnau. Mówił także o terapii, na którą uczęszczał. - Trzeba było się przełamać. Nikt z mojego pokolenia nie chodzi w naturalny sposób po porady dotyczące życia, ale ja miałem taką wartościową lekcję. Przez pół roku spotykałem się z taką osobą, która w bardzo kompetentny sposób wyprowadziła mnie na swoje. To, że jest się silnym przez 20 lat, nie znaczy, że w kolejnym roku czy dekadzie nie będzie się słabym, ale chodzi o to, żeby stanąć na nogach i być na swoim - stwierdził Turnau.