|

Wchodząc po schodach, musiała siadać i robić przerwy. Teraz tańczy i nurkuje

Edyta, Dorota i Katarzyna żyją z przeszczepionymi narządami
Edyta, Dorota i Katarzyna żyją z przeszczepionymi narządami
Kiedy wpisano ją na listę, Dorota nie wierzyła, że faktycznie będzie potrzebowała przeszczepu. Dzień przed zabiegiem była bliska śmierci. Katarzyna, czekając na nerkę, nie myślała, że transplantacja faktycznie zmieni jej życie. Maciej się nie bał - nie chciał już żyć tak jak żył, zupełnie bez sił. Edyta po 27 latach życia z cukrzycą typu 1 wyjechała z bloku operacyjnego z nową trzustką i od tamtej chwili nie musiała już podawać sobie insuliny. W Ogólnopolski Dzień Transplantacji opisujemy historie osób, którym przeszczepy narządów odmieniły życie.Artykuł dostępny w subskrypcji

Kiedy zadzwonił telefon, żona Macieja Piłsyka akurat odbierała psa od weterynarza. Był sam, gdy usłyszał, że jest dla niego wątroba. Żona weszła do domu z psem na rękach i zastała go w łazience, golącego brodę. Wiedziała, że lekarz wcześniej poprosił Macieja, żeby zrobił to przed operacją. Spojrzeli na siebie.

- To już? - zapytała żona.

- Tak.

- O kurde…

"Nie planuj dalekich wakacji"

Wszystko zaczęło się w grudniu 2018 roku od bardzo silnego bólu brzucha. W szpitalu okazało się, że drogi żółciowe Macieja się zatykają, przez co żółć nie odpływała z jego wątroby. W szpitalu zrobiono mu ECPW (endoskopową cholangiopankreatografię wsteczną), czyli badanie, w którym ocenia się drogi żółciowe i przewód trzustkowy. Przy okazji też je udrożniono.

- Lekarze za bardzo nie wiedzieli, dlaczego moje drogi żółciowe się zatkały. Wyszedłem ze szpitala bez diagnozy. W kwietniu, czyli po czterech miesiącach, poszedłem do gastrologa. Spojrzał na moje wyniki i powiedział, żebym na wszelki wypadek nie planował dalekich wakacji - opowiada Maciej.

Nie bardzo rozumiał, dlaczego ma się trzymać blisko szpitala, ale zastosował się do prośby gastrologa. I dobrze, bo już w sierpniu znowu potrzebował pomocy. O godz. 3 w nocy na SOR, gdzie Maciej znowu zgłosił się z bólem brzucha, lekarz zauważył w USG cechy PSC, czyli pierwotnego stwardniającego zapalenia dróg żółciowych. To rzadka, przewlekła i postępująca choroba autoimmunologiczna, która prowadzi do zastoju żółci i marskości wątroby. Zwiększa też ryzyko raka dróg żółciowych.

OGLĄDAJ: "W porównaniu z tym, co było 20 lat temu, to jest kosmos"
15

"W porównaniu z tym, co było 20 lat temu, to jest kosmos"

Ten i inne materiały obejrzysz w subskrypcji

- Często, słysząc o marskości wątroby, ludzie przyczepiają komuś łatkę "alkoholik". Ja nie nadużywałem alkoholu. Prowadziłem raczej zdrowy styl życia. Był taki moment, że ważyłem 102 kilogramy, ale wziąłem się wtedy za siebie i zrzuciłem prawie 20 kg. Sport zawsze był obecny w moim życiu. Jeździłem na rowerze, pływałem na basenie, chodziłem po górach i ćwiczyłem na siłowni. Przed PSC nie można się było uchronić. Lekarze cały czas nie znają pochodzenia tej choroby - opowiada pacjent.

Czytaj także: