Wrocławskie zoo opublikowało nagranie, jak młoda tygrysica Indera wchodzi do boksu, staje na tylne łapy i uderza w kamerę monitoringu, po czym w kilka sekund urządzenie spada. Jak informuje ogród zoologiczny, to nie pierwszy raz, gdy ciekawski drapieżnik postanowił sprawdzić wytrzymałość sprzętu.
- Nasza tygrysica Indera zauważyła kamery dopiero po dłuższym czasie, można powiedzieć, że nagle się nimi zainteresowała. Kamera jest takim elementem, który przyciąga uwagę, bo jest to coś, co wisi, więc trzeba to zbadać, ugryźć, sprawdzić. Oczywiście tygrysom się nic nie stało, a kamera została zamontowana ponownie w miejscu, które jest niedostępne, żeby już jej nie zdemontowały - mówi Weronika Łysek, rzeczniczka prasowa zoo Wrocław.
W ciągu kilku tygodni Indera zdemontowała trzy różne urządzenia monitoringu. Każde zdarzenie zostało zarejestrowane.
- Sprawdziliśmy na naszym monitoringu, że zapis się zachował. Bardzo ciekawie to wygląda, więc mamy niepowtarzalną okazję, żeby dzięki temu zajrzeć do paszczy tygrysa - relacjonuje rzeczniczka.
Indera ma półtora roku i, jak mówią pracownicy zoo, "jest szefową gangu tygrysów i prowodyrką demontażu". - Ma zaczepny charakter, który sprawia, że jest bardzo ciekawska i nie pozostawia bez sprawdzenia żadnego elementu - dodaje.
Monitoring nocnego życia zwierząt
Kamery, których używa zoo, pełnią ważną funkcję w obserwacji zwierząt, szczególnie tych prowadzących nocny tryb życia.
- Monitorujemy wszystkie nasze zwierzęta, a szczególnie w nocy po to, żeby mieć podgląd na to, co się u nich dzieje. Niektóre zwierzęta widzimy tylko na obrazie z kamer, bo prowadzą typowo nocne życie, tak jak chociażby mrówniki czy kolczatki. Dzięki kamerom wiemy, że się prawidłowo odżywiają, że są aktywne, widzimy, co robią - tłumaczy Łysek.
Autorka/Autor: SK
Źródło: tvn24.pl
Źródło zdjęcia głównego: Zoo Wrocław