50-latek zatrzymany po groźbach wobec prezydenta Krakowa. Miszalski zabrał głos

Prezydent Krakowa Aleksander Miszalski
"Prezydent Miszalski dokręcił śrubę"
Źródło: TVN24
"Nie zgadzam się na hejt" - napisał w mediach społecznościowych prezydent Krakowa Aleksander Miszalski. Odniósł się w ten sposób do zatrzymania przez policję 50-latka, który miał grozić jemu i jego zastępcy. Mężczyzna ten usłyszał zarzut. Prezydent Miszalski opublikował zrzuty ekranu, na których widać nienawistne komentarze innych osób pod jego adresem. Internauci pisali np. o "kuli w łeb".

Policjanci z wydziału do walki z przestępczością przeciwko życiu i zdrowiu krakowskiej komendy miejskiej w czwartek otrzymali informację o tym, że na jednym z portali mediów społecznościowych znalazł się wpis, w którym jeden z użytkowników grozi prezydentowi Krakowa Aleksandrowi Miszalskiemu i jego zastępcy.

Prezydent Krakowa Aleksander Miszalski
Prezydent Krakowa Aleksander Miszalski
Źródło: PAP/Łukasz Gągulski

50-latek zatrzymany

Policjanci ustalili, że autorem wpisu jest mieszkaniec jednej z miejscowości w województwie mazowieckim. Mazowieccy funkcjonariusze zatrzymali mężczyznę w sobotę. Mężczyzna został później doprowadzony do prokuratury, gdzie usłyszał zarzut kierowania gróźb karalnych, za co grozi do trzech lat więzienia.

Policja podkreśliła, że funkcjonariusze monitorują przestrzeń internetową i będą wyciągać konsekwencje wobec osób łamiących prawo.

Miszalski: nie zgadzam się na hejt

Posty prezydenta Krakowa Aleksandra Miszalskiego, zamieszczane na Facebooku, zalała fala negatywnych komentarzy po wejściu w życie strefy czystego transportu (SCT). Przeciwnicy SCT niszczą również znaki drogowe w Krakowie, informujące o SCT.

Do sprawy zatrzymania 50-latka odniósł się w poniedziałek prezydent Miszalski. Swój wpis zaczął od podkreślenia, że w niedzielę Kraków "był pełen dobra" w związku z finałem Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. "To był dzień solidarności i nadziei" - zaznaczył.

"Kontrastuje to z początkiem dzisiejszego dnia. W weekend policja zatrzymała mężczyznę, który kierował wobec mnie groźby śmierci, sugerując, że mnie zastrzeli. Dziś składam w tej sprawie zeznania. Piszę Wam o tym nie po to, by skupiać uwagę na sprawcy, ale dlatego, że takie sytuacje muszą być traktowane poważnie" - napisał samorządowiec.

Miszalski zaznaczył, że trwająca w ostatnich tygodniach dyskusja jest "gorąca" i choć pojawiają się w niej "merytoryczne głosy krytyki, realne problemy i pytania zgłaszane przez mieszkańców", to obok tego mają miejsce "hejt, fałszywe konta, zorganizowana nagonka napędzana przez skrajne środowiska i lokalnych polityków oraz groźby wobec mnie i mojej rodziny".

"Biorą w niej udział także osoby spoza Krakowa, które nie chcą rozmowy, tylko eskalacji emocji. Osoby, które czują się w Internecie anonimowe i bezkarne. Nie możemy bagatelizować takich sytuacji, dlatego każda groźba wobec mnie, mojej rodziny czy urzędników jest przez nas zgłaszana służbom" - poinformował prezydent.

Do swojego wpisu samorządowiec z KO dołączył zrzuty komentarzy, które pojawiały się w mediach społecznościowych w związku z wprowadzeniem SCT. Przykłady? "W czasach międzywojennych byś stanął przed plutonem egzekucyjnym", "zmieni się jak ci łeb spadnie ty antypolski s******ynie", "twoje dni są policzone", "kula w łeb", "na drzewo" - to niektóre z wpisów.

"Nie zgadzam się na hejt. Nie zgadzam się na groźby. Nie zgadzam się na odczłowieczanie kogokolwiek, niezależnie od poglądów" - napisał prezydent Krakowa.

Jak podkreśliła w komunikacie przesłanym mediom Joanna Krzemińska, rzeczniczka prezydenta Krakowa, "otwartość na różne opinie, także krytyczne, pozostaje jednym z fundamentów dialogu z mieszkankami i mieszkańcami", jednak "bezpieczeństwo osób pełniących funkcje publiczne, urzędników oraz ich rodzin jest kwestią, która nie może być bagatelizowana".

Krzemińska zapowiedziała, że w poniedziałek parlamentarzyści KO z Małopolski podpiszą w trakcie konferencji prasowej "apel skierowany do wszystkich środowisk – politycznych, społecznych i medialnych – o powstrzymanie spirali nienawiści i eskalacji agresji oraz o prowadzenie debaty publicznej w sposób odpowiedzialny". Jak podkreślono w komunikacie, konferencja ma związek z publikacją "Gazety Wyborczej", dotyczącej "polowań na prywatny adres zamieszkania prezydenta Krakowa".

Z artykułu Anny Kolet wynika, że internauci przeciwni Strefie Czystego Transportu dowiedzieli się, gdzie mieszka prezydent Miszalski i chcą protestować przed jego domem. Były wiceprezydent Krakowa, a obecnie prezes Krakowskiego Holdingu Komunalnego Bogusław Kośmider, ostrzegł na swoim blogu, że "to może doprowadzić do takiej agresji, za którą sądy będą karać mimo kolejnych protestów. Mieliśmy przecież polityczne zabójstwo wywołane politycznym populizmem (chodzi o zamordowanie prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza - red.). Oby się w Krakowie agresja nie przesunęła na fizyczne naciski czy nawet gorzej" - napisał polityk.

OGLĄDAJ: TVN24 HD
pc

TVN24 HD

pc
Ten i inne materiały obejrzysz w subskrypcji
Czytaj także: