"Kawa to nie używka". Tyle filiżanek dziennie wystarczy, by działała prozdrowotnie

Macki kamorry sięgają nawet do filiżanek z kawą
Cukier jest bardzo uzależniający, działa jak narkotyk
Źródło: tvn24
Obniża ryzyko nadciśnienia tętniczego, chorób serca i kamicy nerkowej, wspiera zdrowie wątroby, zmniejsza stan zapalny oraz ryzyko zgonu. Picie kawy niesie ze sobą szereg prozdrowotnych korzyści pod warunkiem, że sięga się po nią w sposób regularny i umiarkowany. Co zalecają eksperci?
Kluczowe fakty:
  • Szkodliwość kawy jest mitem - zapewnia lek. Stanisław Surma ze Śląskiego Uniwersytetu Medycznego w Katowicach.
  • Dobroczynny wpływ "małej czarnej" na zdrowie potwierdzają liczne badania. Kawa zmniejsza między innymi ryzyko demencji o 14-18 procent.
  • Liczy się nie tylko to, ile filiżanek dziennie pijemy. Znaczenie ma też sposób parzenia. A co z kawą rozpuszczalną?
  • Więcej artykułów o podobnej tematyce znajdziesz w zakładce "Zdrowie" w tvn24.pl.

Pomaga czy szkodzi? uzależnia czy niekoniecznie? - takie dyskusje o kawie toczą się od lat, nie brakuje też sensacyjnych doniesień na temat tego napoju, owianego wieloma mitami. Długo była np. oskarżana o zgubny wpływ na układ krążenia i wywoływanie wielu chorób.

Choć najwięcej kawy na osobę piją mieszkańcy krajów nordyckich, Polacy też upodobali sobie małą czarną. Spożywamy jej około 2,3–2,5 kg/os./rok (dane Data Pandas za 2022 rok), co oznacza mniej więcej, że statystyczny Polak wypija 95 litrów kawy rocznie, czyli około 760 filiżanek. Jak to działa na jego zdrowie?

Same korzyści?

- Przez bardzo wiele lat kawa była uznawana za używkę. Do tej pory w formularzach do przeprowadzania wywiadów lekarskich bywa wymieniana w kategorii "używki", obok papierosów i alkoholu. Ale teraz wiemy już, że jej szkodliwość jest mitem - zapewnia lek. Stanisław Surma ze Śląskiego Uniwersytetu Medycznego w Katowicach. Argumentuje, że kawosze mogą osiągać różnorakie korzyści zdrowotne, co udowodniono w wielu badaniach. O jednym z nich pisaliśmy niedawno w tvn24.pl.

Bostońscy naukowcy udowodnili, że dwie - trzy kawy dziennie z kofeiną albo jedna - dwie filiżanki herbaty zmniejszają ryzyko demencji w dłuższym okresie o 14-18 proc. Z ich badań opisanych w czasopiśmie "JAMA" wynika, że najlepsze efekty uzyskano u tych osób, które dziennie wypijały dwie - trzy tradycyjne kawy, zawierające 300 mg kofeiny. Korelacja między kofeiną a niższym ryzykiem demencji była najsilniejsza u osób poniżej 75. roku życia. Jak zwrócił uwagę autor badania na łamach "New York Timesa" (NYT), upośledzenie funkcji poznawczych rozwija się przez dziesięciolecia, "więc jeśli uda się zmienić swoje nawyki zdrowotne wcześnie, przed osiągnięciem wieku średniego, będzie to bardziej korzystne".

Wśród licznych korzyści zdrowotnych, jakie wiążą się z piciem kawy, ekspert ze Śląskiego Uniwersytetu Medycznego w Katowicach wymienia: obniżenie ryzyka nadciśnienia tętniczego, chorób serca i kamicy nerkowej, wsparcie zdrowia wątroby i naczyń, zmniejszenie stanu zapalnego oraz ryzyka zgonu. - Warunkiem jest, aby pić ją w sposób regularny i umiarkowany - podkreśla lek. Stanisław Surma. W praktyce oznacza to dwie do czterech filiżanek dziennie.

Kawowe fakty i mity

Jak zauważył ekspert, najczęściej powtarzanym mitem o kawie, zakorzenionym w świadomości zarówno pacjentów, jak i lekarzy, jest przekonanie, że podnosi ciśnienie tętnicze. - Rzeczywiście, okazjonalne picie dużych ilości kawy może je zwiększać. Jednak gdy jest spożywana regularnie i umiarkowanie przez lata, nie tylko nie podnosi ciśnienia tętniczego, ale wręcz może je obniżać - zaznacza doktorant ŚUM.

Jak wyjaśnia, chodzi tu o adaptacje metaboliczne. Organizm osób, które piją kawę codziennie, stopniowo przyzwyczaja się do zawartych w niej związków biologicznych. Rozwijają się wówczas mechanizmy, które poprawiają funkcjonowanie naczyń i śródbłonka oraz działają przeciwzapalnie i antyoksydacyjnie. - To dlatego okazjonalnie picie kawy nie daje podobnych, korzystnych efektów - wytłumaczył naukowiec. Badania pokazują też, że nawet osoby, które chorują na nadciśnienie, mogą bezpiecznie wypijać 2-3 filiżanki kawy dziennie, o ile stosują się do zaleceń lekarskich i przyjmują przepisane leki. W świetle najnowszych doniesień uważa się, że kawa może być jednym z korzystnych nawyków wspierających zdrowie serca i układu krążenia, a nawet obniżających ogólne ryzyko zgonu.

Kiedy lepiej ją ograniczać?

Nowe spojrzenie na kawę dotyczy także innych grup pacjentów, np. osób z chorobami wątroby. Wykazano, że jej umiarkowane spożycie może zmniejszać stopień stłuszczenia wątroby, spowalniać progresję tej choroby oraz obniżać ryzyko poważnych powikłań, takich jak marskość czy rak wątrobowokomórkowy. Zdaniem lekarza jest to rewolucyjna zmiana wobec wcześniejszych zaleceń, które często zakazywały kawy pacjentom z problemami wątrobowymi. Podobnie jest z chorobami metabolicznymi - dzięki obecności antyoksydantów i polifenoli kawa może wspierać prawidłową regulację glukozy i metabolizm tłuszczów, co sprzyja utrzymaniu zdrowej masy ciała i zmniejsza ryzyko powikłań metabolicznych. Kolejnym obalonym w badaniach naukowych mitem jest to, że picie kawy zwiększa ryzyko kamicy nerkowej. - Nie jest to prawda, o ile równocześnie spożywa się odpowiednią ilość wody, bo kawa działa moczopędnie - powiedział Surma. Podkreślił, że im więcej pijemy kawy, tym więcej powinniśmy pić wody.

Obszarem, który budzi pewne wątpliwości, jest natomiast picie kawy przez kobiety w ciąży. Choć nie jest już produktem całkowicie zakazanym, lek. Surma zaleca, aby ją ograniczać. Naukowiec zwrócił uwagę na fakt, że metabolizm kofeiny u ciężarnych ulega spowolnieniu, a substancja ta łatwo przenika przez łożysko i może kumulować się w organizmie dziecka. - Chociaż niektóre dane sugerują możliwe korzyści kawy, np. mniejsze ryzyko nadciśnienia ciążowego czy cukrzycy ciążowej, inne wskazują na zwiększone ryzyko przedwczesnego porodu, poronienia czy niekorzystnych efektów metabolicznych u dziecka. Dlatego wytyczne towarzystw naukowych są takie, by znacznie ograniczyć kawę w czasie ciąży, a jeśli już chce się ją spożywać, aby trzymać się niskich dawek i rozważyć opcje bezkofeinowe - zaznaczył ekspert z ŚUM.

Tradycyjna czy rozpuszczalna? Z jakiego ekspresu?

Jak przypomniał specjalista, wiele mitów dotyczy również kawy rozpuszczalnej. Często można usłyszeć, że jest sztuczna i niezdrowa. - Nie znalazło to potwierdzenia. Duże badania na tysiącach osób wykazały, że kawa rozpuszczalna także pozytywnie wpływa na zdrowie, choć efekt jest nieco mniej wyraźny niż w przypadku kawy mielonej - podkreślił. - Jeśli więc ktoś preferuje kawę rozpuszczalną, nie ma ku temu żadnych przeciwwskazań - dodał.

Podobnie jest z kawą bezkofeinową, która również zachowuje prozdrowotne właściwości. Wynika to z tego, że poza kofeiną kawa zawiera ponad tysiąc innych związków bioaktywnych, które działają przeciwzapalnie i antyoksydacyjnie. W ocenie lek. Surmy u zdecydowanej większości osób kawa może więc być ważnym elementem dbania o zdrowie. Ci nieliczni, którzy mają przeciwwskazania, np. kobiety w ciąży, pacjenci z niekontrolowaną dyslipidemią lub wrażliwi na kofeinę, mogą sięgać po kawę bezkofeinową. Alternatywnie warto stosować metody parzenia ograniczające niektóre związki, takie jak kofeol i kafestol (mogą one podnosić poziom cholesterolu LDL we krwi poprzez hamowanie jego metabolizmu w wątrobie). Przykładowo, przesączanie napoju przez papierowy filtr - zamiast parzenia w ekspresie ciśnieniowym - znacząco zmniejsza ich zawartość.

Opracowała Agnieszka Pióro/annabie

Czytaj także: