Onkolog ostrzega: nawet SPF 50 nie chroni w pełni przed słońcem i ryzykiem czerniaka

shutterstock_2200758291
"Możemy być na plaży i wchodzić do wody, ale musimy chronić swoją skórę"
Źródło wideo: tvn24.pl
Źródło zdj. gł.: Shutterstock
To, że słońce uszkadza skórę i zwiększa ryzyko czerniaka, wydaje się oczywiste. Mniej oczywiste jest to, że nawet filtr SPF 50 nie daje pełnej ochrony. - Opalenizna nie jest oznaką zdrowia, lecz sygnałem, że skóra została uszkodzona - ostrzega onkolog. Jak więc bezpiecznie korzystać ze słońca i które zmiany na skórze powinny zaniepokoić?
Kluczowe fakty:
  • SPF 15 zatrzymuje 93,3 proc. promieniowania UVB, a SPF 50 - 98,3 proc. Dlaczego sama liczba na opakowaniu nie gwarantuje skutecznej ochrony przed ryzykiem nowotworu? I jak się chronić przed słońcem?
  • Oparzenia słoneczne, zwłaszcza w dzieciństwie, znacząco zwiększają ryzyko czerniaka. Groźna jest jednak także wieloletnia ekspozycja bez oparzeń.
  • Czerniak może pojawić się nie tylko na plecach czy nodze, ale też pod paznokciem, na podeszwie stopy lub w oku. Które zmiany powinny zaniepokoić?
  • Więcej artykułów o podobnej tematyce znajdziesz w zakładce "Zdrowie" w tvn24.pl.

Latem bardzo często traktujemy krem z filtrem jak tarczę, która pozwala bezpiecznie spędzać na słońcu wiele godzin. To złudne poczucie bezpieczeństwa - przestrzega prof. Piotr Rutkowski, kierownik Kliniki Nowotworów Tkanek Miękkich, Kości i Czerniaków Narodowego Centrum Onkologii im. M. Skłodowskiej-Curie - PIB w Warszawie. Lekarz przypomina, że promieniowanie UV dociera do skóry także podczas spaceru, treningu, pracy w ogrodzie czy drogi do pracy, dlatego skuteczna ochrona nie może kończyć się na nałożeniu kosmetyku.

Jak promieniowanie UV uszkadza skórę i DNA

Ludzka skóra nie ma naturalnej osłony porównywalnej z sierścią, piórami czy łuskami u zwierząt. Promieniowanie słoneczne dociera więc bezpośrednio do jej komórek i może uszkadzać zarówno struktury odpowiadające za wygląd skóry, jak i jej materiał genetyczny. Promieniowanie UVA przenika do głębszych warstw skóry i przyspiesza jej starzenie. Zwiększa aktywność metaloproteinaz, czyli enzymów niszczących włókna kolagenowe i elastynę. Z czasem skutkiem są przebarwienia, zmarszczki i utrata jędrności.

Na tym jednak szkodliwe działanie słońca się nie kończy. - Co ważne, UV uszkadza DNA i osłabia nadzór immunologiczny, co może przyczynić się do procesu kancerogenezy, czyli rozwoju nowotworu - podkreśla prof. Piotr Rutkowski. I dodaje, że jeżeli organizm nie zdoła naprawić uszkodzeń DNA ani usunąć zmienionych komórek, mogą gromadzić się w nich kolejne mutacje. W konsekwencji komórki mogą zacząć dzielić się w niekontrolowany sposób, dając początek nowotworowi.

Oparzenia słoneczne w dzieciństwie zwiększają ryzyko czerniaka

Dla skóry znaczenie ma zarówno łączna dawka promieniowania UV, jak i intensywność pojedynczych ekspozycji. Onkolog zwraca uwagę, że wielogodzinne przebywanie na słońcu, nawet bez widocznych oparzeń, zwiększa przede wszystkim ryzyko niebarwnikowych nowotworów skóry. Z kolei oparzenia słoneczne, szczególnie te przebyte w dzieciństwie, istotnie podnoszą ryzyko zachorowania na czerniaka - najbardziej agresywny nowotwór skóry.

Niebezpieczne jest więc nie tylko regularne spędzanie wielu godzin na słońcu, ale także krótkie, intensywne opalanie, po którym pojawiają się zaczerwienienie, ból lub pęcherze. - Opalamy się nie tylko leżąc na plaży, ale podczas każdej aktywności na słońcu, a opalenizna jest wskaźnikiem uszkodzenia skóry - mówi prof. Rutkowski. I podkreśla, że ciemniejszy kolor skóry jest reakcją obronną organizmu na promieniowanie UV - a nie świadczy o zdrowiu ani o większej odporności skóry na kolejne dawki słońca.

Czy krem z filtrem chroni przed czerniakiem? Onkolog wyjaśnia

Kosmetyki przeciwsłoneczne są ważnym elementem ochrony, ale nie działają jak szczelna tarcza. Prof. Rutkowski zaleca, aby w polskich warunkach wybierać produkty z filtrem co najmniej SPF 30, a podczas wyjazdów do krajów o silniejszym nasłonecznieniu - SPF 50. Wartość SPF określa przede wszystkim poziom ochrony przed promieniowaniem UVB, które odpowiada za rumień i oparzenia słoneczne. Kosmetyk powinien jednak chronić również przed UVA, dlatego najlepiej wybierać produkty o szerokim spektrum działania.

Filtr jest potrzebny nie tylko na plaży. Należy go stosować także podczas spaceru, jazdy na rowerze, biegania, pracy w ogrodzie, odpoczynku na balkonie czy przemieszczania się po mieście. Nie oznacza to jednak, że po jego nałożeniu można bezpiecznie spędzać na słońcu dowolnie dużo czasu. - Stosując go, redukujemy ryzyko oparzeń słonecznych, czyli minimalizujemy ryzyko zachorowania na czerniaka, ale często wydłużamy przez to czas ekspozycji na słońce, co może zwiększać ryzyko raka skóry - tłumaczy prof. Rutkowski.

Jak chronić skórę przed słońcem?

Lekarz podpowiada, że w dni o dużym nasłonecznieniu najlepiej unikać bezpośredniego słońca między godziną 11 a 16. Aktywność na świeżym powietrzu warto zaplanować wcześniej rano lub późnym popołudniem, a jeśli nie jest to możliwe - jak najczęściej przebywać w cieniu.

Skuteczną ochronę zapewnia także odpowiednie ubranie. Powinno być lekkie i przewiewne, ale zakrywać ramiona oraz możliwie dużą powierzchnię skóry. Kapelusz musi osłaniać nie tylko twarz, lecz także uszy i kark. Jak wskazuje prof. Rutkowski, jego rondo powinno mieć co najmniej 10-12 centymetrów.

Nie należy zapominać również o oczach. Okulary przeciwsłoneczne powinny mieć oznaczenie UV400, co oznacza, że blokują promieniowanie ultrafioletowe do długości fali 400 nanometrów. Sama ciemna soczewka, jeśli nie ma odpowiedniego filtra, nie zapewnia ochrony - podkreśla onkolog.

Jaki filtr SPF wybrać i jak prawidłowo go stosować

Choć żaden krem z filtrem nie zapewnia stuprocentowej ochrony, nie należy z niego rezygnować. Warto jednak wiedzieć, jaki preparat wybrać i jak go stosować, by rzeczywiście ograniczał działanie promieniowania UV.

Wartość SPF określa ochronę przed UVB, które odpowiada głównie za rumień i oparzenia. SPF 6 i 10 oznacza ochronę niską, SPF 15-25 - średnią, SPF 30 i 50 - wysoką, a SPF 50+ - bardzo wysoką.

Różnice między wyższymi wartościami są jednak mniejsze, niż sugerują liczby. SPF 15 zatrzymuje 93,3 proc. promieniowania UVB, SPF 30 - 96,7 proc., a SPF 50 - 98,3 proc. - Od tej "piętnastki" do "pięćdziesiątki" mamy więc wzrost zaledwie o 5 punktów procentowych - mówiła w rozmowie z tvn24.pl prof. Grażyna Kamińska-Winciorek z Narodowego Instytutu Onkologii w Gliwicach. Jak podkreśla, SPF 30 nie oznacza także, że można trzydziestokrotnie dłużej przebywać na słońcu. Wysoki filtr nie powinien być traktowany jako przepustka do wielogodzinnego opalania.

OGLĄDAJ: Milimetry, które decydują o życiu
Ten i inne materiały obejrzysz w subskrypcji

Lekarze podkreślają, że znaczenie ma nie tylko wysokość SPF, lecz także jego właściwa aplikacja oraz ilość. Zbyt cienka warstwa wyraźnie obniża jego skuteczność, a kosmetyk należy nałożyć przed wyjściem na słońce, nie pomijając uszu, karku, nosa, ust i grzbietów stóp. Aplikację trzeba powtarzać mniej więcej co dwie godziny oraz po kąpieli, spoceniu się lub wytarciu ręcznikiem.

Co ważne: wartości SPF kilku produktów nie sumują się - balsam SPF 20 i podkład SPF 10 nie zapewnią ochrony SPF 30.

Jak rozpoznać czerniaka?

Ochrona przed UV zmniejsza ryzyko czerniaka, ale nie zwalnia z obserwowania skóry. Nowotwór może rozwinąć się zarówno z istniejącego znamienia, jak i w miejscu, w którym wcześniej nie było żadnej zmiany. Pojawia się nie tylko na nogach, plecach czy twarzy, ale także pod paznokciem, na podeszwie stopy, dłoni, w ustach lub gałce ocznej.

Niepokój powinno wzbudzić znamię, które rośnie, zmienia kolor lub kształt, swędzi, krwawi albo wyraźnie różni się od pozostałych. Do lekarza warto zgłosić się także z nową plamą lub "kropką", która szybko się zmienia.

ABCDE czerniaka
ABCDE czerniaka
Źródło zdjęcia: Akademia Czerniaka

Czerniak może szybko dawać przerzuty, ale wcześnie wykryty jest w większości przypadków uleczalny. - Teraz mamy wyższy odsetek czerniaków cienkich, jak również in situ [bardzo wczesna postać nowotworu, red.] - zauważa prof. Kamińska-Winciorek.

Jak wyjaśnia, czerniak in situ nie przekracza błony podstawnej naskórka, a po jego chirurgicznym usunięciu pacjent jest uznawany za wyleczonego. Dlatego skórę warto oglądać raz w miesiącu i przynajmniej raz w roku badać dermatoskopowo. Z szybko zmieniającym się znamieniem nie należy czekać do planowej kontroli. Więcej na ten temat pisaliśmy tutaj.

Źródło: PAP, tvn24.pl
Czytaj także: