- GIS i NASK poinformowały o podpisaniu porozumienia o przeciwdziałaniu dezinformacji medycznej. Na czym będą polegać wspólne działania?
- Fałszywe treści dotyczące zdrowia mogą powodować fizyczną krzywdę - zauważyła ekspertka NASK.
- Medyczna dezinformacja dotyczy nie tylko szczepień - także leczenia poważnych chorób, a nawet... wpływu owsianki na zdrowie. Pisaliśmy o tym w tvn24.pl.
- Więcej artykułów o tematyce zdrowotnej znajdziesz tutaj. Warto też posłuchać "Wywiadu medycznego" Joanny Kryńskiej.
Im dłużej dezinformacja pozostaje w obiegu, tym bardziej staje się wiarygodna - mówił podczas wtorkowej konferencji prasowej Główny Inspektor Sanitarny. GIS i NASK będą wspólnie tropić fałszywe treści i zamiast nich przekazywać obywatelom rzetelne informacje.
"Łączymy siły, by mocniej walczyć"
Dr Paweł Grzesiowski zaznaczył, że 17 tys. pracowników w ponad trzystu stacjach sanitarno-epidemiologicznych (sanepid) jest w stanie szybko dotrzeć do odbiorców z rzetelną informacją, gdy dostaną sygnał o dezinformacji, która pojawi się na ich obszarze. Dodał, że urzędnicy w powiatowych stacjach nie są natomiast w stanie samodzielnie nasłuchiwać, czy w sieci pojawia się nowy trend. Grzesiowski zapowiedział, że GIS będzie przekazywać informacje o zdrowiu publicznym, a razem z NASK przygotuje rekomendacje i kampanie społeczne.
- Łączymy siły, by jeszcze mocniej walczyć z dezinformacją - zaznaczył GIS.
Dyrektor NASK Radosław Nielek podkreślił, że dezinformacja jest dobrze identyfikowana przez instytucję, a wyzwaniem obecnie jest, żeby skutecznie przekonać tych, do których dotarła, że to, co przeczytali lub zobaczyli, jest dezinformacją.
- Fałszywe treści dotyczące zdrowia nie ograniczają się obecnie do szczepień i zagrożenia epidemiologicznego - zauważyła analityczka w Ośrodku Analizy Dezinformacji NASK Katarzyna Lipka. Podkreśliła, że takie działanie może spowodować fizyczną krzywdę, jeśli w jego efekcie ktoś zastosuje pseudoterapię, zrezygnuje z leczenia, czy straci pieniądze.
Jakie działania zostały zaplanowane?
- Nasza codzienna współpraca z NASK to przede wszystkim wymiana informacji. Liczymy, że ten obszar będzie się rozwijał. Chodzi tu o szybką identyfikację istotnych dezinformacji z punktu widzenia zdrowia publicznego - wyjaśnia dr Grzesiowski.
- Pierwszym flagowym projektem, który już jest realizowany, jest projekt BOND (Behawioralne Obserwacje, Nauka i Decyzje). Jest to koncepcja łączenia różnych specjalności właśnie w zakresie oddziaływań behawioralnych, czyli poznania mechanizmów podejmowania decyzji w kontekście zdrowotnym i opracowania narzędzi, które pomogą nam na etapie konkretnego komunikowania i wpływania na podejmowane decyzje. Trwają w tej chwili kolejne etapy tego badania, jesteśmy w dużym zespole, w składzie którego również znajdują się przedstawiciele NASK-u - tłumaczył GIS.
Dr Grzesiowski podkreślił znaczenie szerokiej sieci inspekcji sanitarnych w skutecznym przekazywaniu rzetelnych informacji. - Mamy 17 tysięcy pracowników, 318 stacji powiatowych, 16 wojewódzkich. Jesteśmy w stanie bardzo szybko poprzez uruchomienie tej naszej platformy, jeżeli mówimy o inspekcji sanitarnej, dotrzeć praktycznie do każdego obywatela w Polsce, bo powiatowe inspekcje sanitarne mają kontakt z lokalną społecznością. Jeżeli pojawia się temat, który jest istotny dla zdrowia, jesteśmy w stanie bardzo szybko wdrożyć takie kaskadowe przekazywanie informacji - wskazał.
GIS zwrócił też uwagę na potrzebę błyskawicznego reagowania na pojawiające się w sieci fałszywe informacje dotyczące zdrowia. Podkreślił, że szybkie przekazanie rzetelnego komunikatu społeczeństwu jest kluczowe, aby zapobiec potencjalnym zagrożeniom wynikającym z medycznych mitów i pseudoterapii. - Jeżeli pojawia się jakiś trend, który sygnalizuje nam instytucja, która to monitoruje, że na przykład można sobie przykładać czarnuszkę zamiast brać leki przeciwko nowotworom, to powinniśmy bardzo szybko zakomunikować to społeczeństwu, że taki fake news pojawił się - podkreślił.
"Tosyczny" fluor, "niebezpieczna" owsianka
O tym, jakie bzdury na temat zdrowia krążą w internecie i przestrzeni publicznej, pisaliśmy wielokrotnie.
Dementowaliśmy między innymi fałszywe treści dotyczące fluoru w wodzie z kranu, który miał działać jak trucizna w mikrodawkach: uszkadzać mózg, tarczycę, kości i "zatruwać organizm latami". Eksperci cytowani przez Konkret24 przypominają, że fluorowanie wody - tam, gdzie jest stosowane - opiera się na dziesięcioleciach badań epidemiologicznych. - Toksyczność fluoru zależy od dawki - podkreślają specjaliści. - Woda pitna zawiera go w ilościach bezpiecznych dla zdrowia.
Były też doniesienia o tym, że Szwajcaria zakazała mammografii, grożącej "radioaktywnym uciskiem piersi". Punktem wyjścia był raport z tego kraju, który wzywał nie do zakazu mammografii, tylko do rozmowy o tym, jak prowadzić badania przesiewowe. Eksperci cytowani przez Konkret24 podkreślali jednoznacznie: kobiety w Szwajcarii nadal mogą wykonywać mammografię, a badanie nie zostało uznane za niebezpieczne.
Sprzymierzeńcami dezinformacji okazywali się również celebryci. Doda twierdziła np., że chorobę Hashimoto wyleczyła suplementami. Tymczasem Hashimoto to choroba autoimmunologiczna, w której układ odpornościowy atakuje tarczycę. Proces ten ma charakter przewlekły i nie da się go "odwrócić" dietą ani suplementacją. Można natomiast skutecznie kontrolować jego skutki, przede wszystkim poprzez wyrównywanie poziomu hormonów tarczycy.
- Nie ma możliwości wyleczenia Hashimoto dietą, suplementami ani zmianą stylu życia - podkreślała w rozmowie z tvn24 dr n. med. Luiza Napiórkowska. - Możemy poprawić samopoczucie pacjenta, możemy zmniejszyć nasilenie objawów, ale nie cofniemy choroby autoimmunologicznej. Niedoczynność tarczycy w przebiegu hashimoto wymaga leczenia z wykorzystaniem lewotyroksyny (l-tyroksyny). Nie jest możliwym wyleczenie się czymkolwiek innym niż właśnie tym lekiem, który jest wydawany na receptę - zaznacza lekarka.
Ofiarą dezinformacji padła nawet owsianka, która w 2025 roku przeżyła to, co masło w latach 90. - nagłe medialne potępienie. "Stała się jak Darth Vader zdrowych śniadań: kiedyś dobra, teraz "po ciemnej stronie mocy" - pisaliśmy w tvn24.pl, wyjaśniając, że wcale nie podwyższa poziomu cukru, nie powoduje wyrzutów insuliny i nie "zamula jelit". W rozmowie z nami dietetyk Damian Parol odwołał się m.in. do zaktualizowanej międzynarodowej tabeli indeksu glikemicznego z 2021 roku, z której wynika, że płatki owsiane mają niski indeks glikemiczny. - Absolutną bzdurą jest to, że owsianka sama z siebie podnosi cukier - mówiła z kolei dr n. o zdr. Hanna Stolińska. - Jeśli dodamy do niej białko, na przykład jogurt czy mleko oraz tłuszcze, choćby orzechy, dostajemy zbilansowany, pełnowartościowy posiłek: z błonnikiem dla jelit, żelazem, magnezem i witaminami z grupy B.
"Będziemy mogli szybko reagować"
Podczas czwartkowego briefingu GIS wyraził nadzieję, że planowane kampanie nie będą jednorazowymi wydarzeniami. I porównał takie działania z walką z fałszywymi pieniędzmi. - Mamy na rynku pieniądze prawdziwe i fałszywe. I naszym zadaniem jest jak najszybsze wykrywanie fałszywek i komunikowanie tego społeczeństwu - zapowiedział dr Grzesiowski.
Główny Inspektor Sanitarny wskazał, że skuteczna walka z dezinformacją wymaga nie tylko współpracy instytucji, lecz także nowoczesnych narzędzi do wykrywania i analizowania nowych trendów pojawiających się w sieci. - Musimy wyposażyć się w narzędzia, które pozwolą sprawnie monitorować i przeszukiwać internet w poszukiwaniu tematów, które zaczynają stawać się trendem dezinformacyjnym. Właśnie w tym obszarze liczymy na wsparcie NASK, który będzie dostarczał nam informacji o tym, co aktualnie zyskuje popularność w sieci i może stanowić zagrożenie dla zdrowia publicznego. Dzięki temu będziemy mogli szybko reagować - poprzez edukację, kampanie uświadamiające, a w razie potrzeby także działania przewidziane w przepisach prawa. Jeśli okaże się, że dezinformacja służy nielegalnym działaniom lub ma charakter przestępczy, mogą zostać podjęte odpowiednie kroki prawne - podsumował dr Grzesiowski.
Autorka/Autor: Anna Bielecka/ap
Źródło: GIS, PAP
Źródło zdjęcia głównego: Rafał Guz/PAP