Nigdy nie miałem pomysłu, żeby się przenieść do Francji czy gdziekolwiek indziej na stałe - wyznał w rozmowie z Moniką Olejnik Jerzy Radziwiłowicz, aktor i pedagog, wspominając między innymi swoją współpracę z Andrzejem Wajdą i grę w Starym Teatrze w Krakowie w czasach, kiedy w Polsce panował komunizm. Rozmowa dotyczyła też siły filmu i siły teatru w oddziaływaniu na społeczeństwo. - Różnie bywa. Zależy, co się zrobi. Jesteśmy na scenie Teatru Narodowego, gdzie w 1967 roku odbyła się premiera "Dziadów" w reżyserii Kazimierza Dejmka i wiemy, co później się stało - mówił Radziwiłowicz. Wspominał, że na skutek nagonki antysemickiej, która wybuchła w marcu niespełna pół roku później, jego kolega był zmuszony wyjechać do Szwecji z rodziną. Jak powiedział Radziwiłowicz, wcześniej nie miał nawet "drobnej myśli" o jego pochodzeniu, bo wówczas tego "nie wytykało się" innym. Radziwiłowicz przyznał, że ma ogromną pretensję do PRL-owskiej władzy, że postawiła ludzi przed "tym problemem, przed którym nikt nie chciał stać". Radziwiłowicz brał udział w protestach i demonstracjach m.in. w obronie sądownictwa. - Włączam się również w akcje dotyczące mniejszości LGBT. Dla mnie to są sprawy bolesne. Traktowanie ludzi w ten sposób jest nieprzyzwoite - podkreślił aktor.<br/> <br/>W części #MonikaKsiążkiMuzyka Monika Olejnik polecała powieść "Śmierć na kredyt" Louis-Ferdinand Céline. Jerzy Radziwiłowicz rekomendował książkę "Wyznaję" Jaume Cabré. Bohaterką felietonu #TalentAktywność to #przyszłość była Mara Tamkovich.<br/>