Łowili ryby na Odrze, rozstawili nawet namioty

Interwencja wobec wędkarzy we Wrocławiu
wopr
Źródło: FB - Dolnośląskie WOPR
We Wrocławiu wędkarze weszli na zamarzniętą Odrę obok Mostu Milenijnego i łowili ryby z przerębla. Jakby tego było mało, rozbili też na rzece dwa namioty. Na miejscu interweniowały służby. - Takich zgłoszeń mamy od kilku do kilkunastu dziennie - informuje dolnośląskie WOPR.

Nie ma bezpiecznego lodu - od lat zgodnie przypominają służby. A ta pokrywa lodowa, która pojawiła się podczas ostatnich mrozów, robi się coraz cieńsza i słabsza. Mimo to nie brakuje osób, które, ryzykując swoim życiem, wchodzą na lód. Tak było w środę we Wrocławiu.

Rozbili namioty na Odrze

O godzinie 10.45 na numer alarmowy dolnośląskiego WOPR wpłynęło zgłoszenie dotyczące wędkarzy na lodzie w okolicach Portu Osobowice. - Ktoś zadzwonił i poinformował, że te osoby się tam znajdują, bo bał się, że może się pod nimi załamać lód - mówi nam Oliwer Szymański z dolnośląskiego WOPR-u.

Na zdjęciach z interwencji widać, że wędkarze rozłożyli na zbiorniku nawet dwa namioty. Na miejscu pojawił się również patrol policji. Służby wyprosiły mężczyzn z zamarzniętego zbiornika.

Interwencja wobec wędkarzy we Wrocławiu
Interwencja wobec wędkarzy we Wrocławiu
Źródło: Dolnośląskie WOPR

- Niestety w przypadku osób, które decydują się wejść na lód trudno mówić o jakiejkolwiek refleksji. Często te osoby nie rozumieją, jak duże zagrożenie dla siebie sprowadzają - tłumaczy Szymański.

Mają nawet kilkanaście zgłoszeń dziennie

Jeszcze tego samego dnia do Centrum Powiadamiania Ratunkowego we Wrocławiu wpłynęło zgłoszenie o kolejnych amatorach zamarzniętych zbiorników. Z przekazanych informacji wynikało, że dwie osoby spędzające czas na Stawie Pilczyckim mogą być pod wpływem alkoholu. Jednak, kiedy służby pojawiły się na miejscu, już nikogo nie zastały.

WOPR codziennie otrzymuje zgłoszenia
WOPR codziennie otrzymuje zgłoszenia
Źródło: Dolnośląskie WOPR

- W ostatnim czasie otrzymujemy od kilku do kilkunastu zgłoszeń dotyczących tego, że dorośli lub dzieci wchodzą na lód. Kiedy pojawiamy się na miejscu i sprowadzamy z tego lodu na brzeg, trudno mówić o tym, żeby pojawiła się u kogoś skrucha - opowiada Szymański.

I jak wskazuje, same interwencje to potwierdzają. - Dwa dni temu wezwano nas w okolice Mostów Warszawskich, bo pewien mężczyzna rysował na lodzie nieprzyzwoite znaki. Kiedy ratownicy pojawili się z policją, mężczyzna był oburzony, że zakłócamy jego spokój - dodał.

OGLĄDAJ: TVN24 HD
TVN24 HD

TVN24 HD
NA ŻYWO

TVN24 HD
Ten i inne materiały obejrzysz w subskrypcji
Czytaj także: