Bocian przed drzwiami sklepu pojawia się co kilka dni. Robi to w jednym celu - przychodzi po jedzenie.
- On się pojawia, tak co drugi dzień. Przylatuje na podwórko, a my go karmimy naszymi dyniowymi bułkami. Jeżeli nie jest przygotowana dla niego porcyjka, no to się dobija - wyjaśnia autor nagrania Michał Starak.
Bocian na nagraniu staje przed szklanymi drzwiami i uderza dziobem w szybę, a potem rozpoczyna spacer przed sklepową witryną.
- Zwykle tak to wygląda właśnie. Trochę jak klient w oczekiwaniu na otwarcie sklepu. A może zauważył swoje odbicie w szybie i atakuje rywala? Może myśli, że to jest jakaś dziewczyna, bocianica, no nie wiem jak to nazwać - śmieje się pan Michał.
Cykliczne odwiedziny bociana zaczęły się, gdy znalazł po raz pierwszy dyniowe resztki na podwórku.
- My jesteśmy rolnikami, mamy coś takiego jak "Dyniowy zakątek" - to zagroda edukacyjna. Jak ten bocian ląduje i zagląda, że żona Asia tam coś w naszej pracowni robi, no to coś tam w miseczce się mu postawi. I te drzwi są teraz takie jego ulubione. To jest nasz stały gość - dodaje autor nagrania.
Bocian mieszka w gnieździe oddalonym od sklepu o kilkaset metrów. Oficjalnie nie ma imienia, ale pan Michał z żoną Asią nadali mu imię "Dyniuś".