Do ataku doszło w sobotę u wybrzeży Sydney, największego miasta Australii, po godzinie 11 lokalnego czasu. Rekin ugryzł kobietę pływającą około 30 metrów od brzegu plaży Coogee. Jak przekazała w oświadczeniu policja, od razu po ataku kobieta otrzymała pomoc od świadków zdarzenia.
- Po przybyciu na miejsce okazało się, że 35-latka padła ofiarą ataku dużego rekina. Ma dość rozległe rany lewego podudzia i ramion. Jej stan został ustabilizowany przez ekipy medyczne i ratowników na miejscu zdarzenia, a następnie podano jej preparaty krwiopochodne. Została przetransportowana drogą lądową do szpitala St. Vincent's w stanie krytycznym - powiedział dziennikarzom inspektor Mike Corlis ze stanu Nowa Południowa Walia, gdzie znajduje się Sydney.
Bywalcy plaży w szoku
Po ataku władze zamknęły zarówno plażę, na której doszło do ataku, jak i inne okoliczne na 24 godziny. Ich stali bywalcy przyznawali, że zdarzenie wywołało u nich duże emocje.
- Jestem całkowicie wstrząśnięta, bo jesteśmy tu cały czas. Trenujemy tutaj, regularnie wypływamy w to samo miejsce (gdzie doszło do ataku - red.). Więc tak, jestem wstrząśnięta - powiedziała Michelle Donoghoe z nadmorskiej dzielnicy Coogee.
Wtórowała jej koleżanka Nicola Logan. - Po prostu nie spodziewasz się, że stanie się coś takiego. Nie ma żadnych czynników ryzyka. To był piękny dzień, z czystym niebem, spokojny, więc jestem w szoku - przyznała.
Kolejny atak rekina w Australii
To kolejny przypadek ugryzienia człowieka przez rekina w Australii w tym roku. Choć ten nie zakończył tragicznie, to kilka osób nie miało takiego szczęścia. Na początku czerwca rekin zabił mężczyznę wędkującego u wybrzeży zachodniej Australii. W maju doszło do dwóch śmiertelnych ataków - najpierw w zachodniej części kraju, a następnie na terenie Wielkiej Rafy Koralowej u wybrzeży stanu Queensland na północy.
Do większości ataków rekinów dochodzi u wschodnich i południowo-wschodnich wybrzeży Australii. Według władz przeciętnie notuje się 20 takich wypadków rocznie. Od 1971 roku w kraju doszło do blisko 1300 ataków, z czego ponad 260 było śmiertelnych. Zdaniem naukowców coraz większy wzrost temperatury wody wskutek globalnego ocieplenia może wpłynąć na zmianę szlaków migracyjnych rekinów, zwiększając ryzyko zetknięcia się ich z człowiekiem.