- Niektórzy wręcz krzyczą, że to miejsce musi zniknąć. Będziemy głosować nad tym, żeby ośrodek został zlikwidowany - zapowiada Renata Kusztelak, sołtys Morzęcina Wielkiego koło Obornik Śląskich.
"Zagroda Wawrzynowo" istnieje od 15 lat. Prowadzona przez księdza, podlega pod Duszpasterstwo Akademickie "Wawrzyny" we Wrocławiu. Jak opowiadają mieszkańcy Morzęcina, na początku do ośrodka przyjeżdżała młodzież. Były rekolekcje i wspólne, jednoczące wszystkich prace na gospodarstwie. Podstawowym celem działalności placówki miała być integracja studencka w duszpasterstwie.
Mieli wychodzić z dołka
Kilka lat temu nastąpiła zmiana. Zamiast modlącej się młodzieży w ośrodku pojawiało się coraz więcej osób z nieciekawą, więzienną przeszłością. Praca w zagrodzie miała im pomóc wyjść na prostą i wrócić do normalnego życia. - Wtedy na wiosce zaczęły się kradzieże i włamania. Wszyscy byli pewni, że to oni, bo różnili się od mieszkańców Morzęcina – twierdzi sołtys. Artykuł TVN24 (Wyszedł warunkowo i zgwałcił 10-latkę."Jesteśmy w szoku, wszyscy się boją"): 275182
Wśród nich pojawił się też Mirosław S., który pod koniec sierpnia brutalnie pobił i zgwałcił 10-letnią dziewczynkę. Mieszkańcy zorganizowali patrole obywatelskie. Chcieli znaleźć gwałciciela. - Gdyby go nie zatrzymali policjanci, mógłby się tu odbyć lincz – dodaje Kusztelak.
Sprzeciw w referendum
Mimo, że mężczyzna usłyszał już zarzuty, mieszkańcy nie odpuścili. Ze strachu przed kolejną tragedią chcą pozbyć się duszpasterskiego ośrodka. W piątek organizują referendum. Jak przyznaje sołtys, ponieważ ośrodek należy do duszpasterstwa, referendum nie będzie miało żadnej mocy prawnej. Jego wyniki staną się jednak dodatkowym argumentem podczas rozmów prowadzonych z kurią.
Autor: ansa//ec/k / Źródło: TVN24 Wrocław
Źródło zdjęcia głównego: TTV | M.Siemaszko