O "ataku" grzmiał nawet poseł RP. Ale policja nie znalazła potwierdzenia, że mężczyzna został pogryziony przez wilki
Do zdarzenia doszło 7 lutego tego roku. Policja w Brzozowie otrzymała wtedy zgłoszenie, że do miejscowego szpitala trafił mężczyzna ze śladami pogryzienia, między innymi na rękach. Okazało się, że to 56-letni mieszkaniec powiatu brzozowskiego. Z jego relacji wynikało, że podczas spaceru w lesie został zaatakowany i pogryziony "najprawdopodobniej przez wilki". W szpitalu mężczyznę przebadano alkomatem - miał około promila alkoholu w organizmie. Doznał niegroźnych obrażeń i następnego dnia opuścił lecznicę.
O sprawie powiadomiona została Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska w Rzeszowie, a odzież należąca do 56-latka została zabezpieczona do badań.
O zdarzeniu poinformował w mediach społecznościowych poseł Konfederacji Andrzej Zapałowski, znany z antywilczej narracji. We wpisie stwierdził, że "w powiecie brzozowskim doszło do ataku watahy wilków na człowieka". Post usunął. W kolejnym wpisie tłumaczył, że zna szczegóły zdarzenia, jednak nie jest upoważniony do ich ujawnienia.
O sprawie szeroko pisaliśmy w tekście "Antywilcza spirala strachu". Kto i po co straszy wilkiem?
"Materiał dowodowy nie potwierdził, że mężczyznę zaatakowały wilki. "
Policjanci przesłuchali 56-latka. - W trakcie prowadzonych czynności nie był w stanie wskazać konkretnego miejsca, gdzie doszło do ataku na niego oraz nie potrafił powiedzieć, jakie zwierzęta go zaatakowały. Miejsce, gdzie miało dojść do zdarzenia nie jest objęte monitoringiem - przekazała nam starsza aspirant Joanna Baranowska, oficer prasowa Komendy Powiatowej Policji w Brzozowie.
Jak dodała, policjanci z Posterunku Policji w Dydni przeprowadzili czynności wyjaśniające pod kątem artykułu 77 paragraf 1 kodeksu wykroczeń, który dotyczy "niezachowania zwykłych lub nakazanych środków ostrożności przy trzymaniu zwierzęcia".
§ 1. Kto nie zachowuje zwykłych lub nakazanych środków ostrożności przy trzymaniu zwierzęcia, podlega karze ograniczenia wolności, grzywny do 1000 złotych albo karze nagany.
- Zgromadzony w tej sprawie materiał dowodowy nie potwierdził, że mężczyznę zaatakowały wilki - podkreśliła w rozmowie z tvn24.pl st. asp. Baranowska. Jak dodała, w ostatnim czasie na terenie powiatu brzozowskiego policjanci nie otrzymali żadnego zgłoszenia dotyczącego agresywnego zachowania wilków.
Odzież zabezpieczona od 56-latka, którą miał na sobie w chwili domniemanego ataku, została przekazana ekspertom z Uniwersytetu Gdańskiego. Badania genetyczne miały pozwolić ustalić, czy mężczyznę zaatakował wilk, czy był to pies.
- Na tę chwilę wiemy, że ubrania nie noszą żadnych śladów uszkodzeń, które mogłyby wskazywać na atak zwierzęcia. W związku z tym nie mamy materiału, który mógłby posłużyć do badań genetycznych - przekazał kilka dni temu Łukasz Lis, rzecznik prasowy Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska.
Poinformował też, że gmina Brzozów posiada zezwolenie na płoszenie wilków ważne do końca marca tego roku.
- Przedmiotowa sytuacja doskonale pokazuje, jak łatwo w przestrzeni publicznej rodzą się narracje, które nie mają oparcia w faktach, a mimo to zaczynają żyć własnym życiem - komentuje dr Piotr Chmielewski, socjolog środowiska, członek Sekcji Socjologii Środowiska Polskiego Towarzystwa Socjologicznego i Stowarzyszenia "Z Szarym za Płotem". - W przypadku gatunków chronionych takich jak wilk, każde nieprecyzyjne sformułowanie, każda medialna sensacja czy niezweryfikowana relacja, może mieć realne konsekwencje dla postrzegania tych zwierząt przez społeczeństwo - kontynuuje i dodaje: - Fake newsy w kontekście gatunków chronionych są szczególnie niebezpieczne. Ważna jest odpowiedzialność informacyjna: precyzyjny język, weryfikacja źródeł i oddzielanie faktów od spekulacji - podkreśla rozmówca tvn24.pl.
Dwa udokumentowane przypadki
W Polsce - od czasów II wojny światowej - udokumentowano jedynie dwa przypadki pogryzienia człowieka przez wilka. Pierwszy z nich miał miejsce w Bieszczadach. W czerwcu 2018 roku w Wetlinie, na polu namiotowym, wilk lekko pogryzł turystkę. W tym samym miesiącu to samo zwierzę zaatakowało dwoje dzieci w pobliskim Przysłupiu.
Drugi przypadek odnotowano w lipcu 2018 roku w Trzebiczu, w województwie lubuskim, przy Puszczy Noteckiej. Tam wilk, dokarmiany resztkami mięsa wyrzucanymi z posesji, przyzwyczaił się do obecności człowieka. W pewnym momencie sam upomniał się o pożywienie i lekko ugryzł osobę, która wcześniej go dokarmiała. W obu przypadkach były to wilki zhabituowane, czyli takie, które utraciły naturalny lęk przed człowiekiem wskutek działań ludzi, na przykład dokarmiania.
W obu sytuacjach - po wydaniu zezwolenia przez Generalnego Dyrektora Ochrony Środowiska - wilki zostały odstrzelone.
Wilk pod ochroną
Wilki objęte są w Polsce całkowitą ochroną na terenie całego kraju od 1998 roku. Zabronione jest ich zabijanie, okaleczanie, chwytanie, płoszenie, niepokojenie, przetrzymywanie, niszczenie nor i wybieranie z nich szczeniąt, a także przechowywanie i sprzedaż skór i innych fragmentów martwych osobników.
Chcesz podzielić się ważnym tematem? Skontaktuj się z autorką tekstu: martyna.sokolowska@wbd.com