W środę sąd zdecydował o trzymiesięcznym areszcie tymczasowym dla znanego m.in. z walk w federacji Gromda Adama C. "Cycu" oraz dla Tomasza M. O areszcie dla obojga poinformowała na Facebooku Komenda Miejska Policji we Wrocławiu.
Policja podała, że wrocławscy funkcjonariusze przy zatrzymaniu korzystali m.in. ze wsparcia kontrterrorystów oraz tzw. "Łowców Głów".
"Jedno z zatrzymań miało dynamiczny przebieg – podejrzany próbował opuścić Wrocław" - przekazała Komenda Miejska Policji we Wrocławiu.
Jak informowała wcześniej w komunikacie prokuratura, mężczyźni mają zarzuty "dotyczące m.in. pobicia i stosowania przemocy z powodu przynależności narodowej". Ten czyn jednocześnie zakwalifikowano jako występek o charakterze chuligańskim.
Pobicie nagrała kamera
Mężczyzn zatrzymano w związku z pobiciem w minioną niedzielę na Okulickiego we Wrocławiu. Wespół z trzecim mężczyzną, który jest obecnie poszukiwany przez policję, pobili 20-letnią Anastazję i 21-letniego Maksyma, którzy pochodzą z Ukrainy. Pobicie zostało nagrane przez kamerę.
"Tomasz M. nie przyznał się do popełnienia zarzuconego mu czynu, składając obszerne wyjaśnienia dotyczące przebiegu zdarzenia .Adam C. nie przyznał się do popełnienia zarzuconego mu czynu i odmówił składania wyjaśnień w sprawie." - informowała we wtorek w komunikacie Prokuratura Okręgowa we Wrocławiu
Adam C. w środę tłumaczył, że bił, ponieważ go bito. Przekazał, że żałuje i przeprasza, lecz nie powiedział kogo.
"Dostałam w twarz"
Jak wspomniała nam pani Anastazja, wszystko zaczęło się od tego, że zwróciła jednemu z mężczyzn uwagę, gdyż wszedł przed nią do kolejki w sklepie. Karina Kitsai, matka pokrzywdzonej 20-latki powiedziała, że w stronę kobiety skierowano wyzwiska. Wspomniała, że kobieta miała usłyszeć, iż jest "ukraińską sz***ą" oraz "dzi**ą ukraińską". Gdy młoda kobieta wyszła ze sklepu, w jej kierunku wyszedł Maksym. Trójka mężczyzn rzuciła się w jego stronę.
- Najpierw jeden z nich uderzył mojego chłopaka, a po minucie ja dostałam w twarz od innego. Dostałam może cztery razy, ostatni raz jak mój chłopak leżał już na ziemi i próbowałam go podnieść, bo trzy osoby dalej go biły - opowiedziała nam Anastazja.
Dodała, że ostatni cios trafił w jej ucho, które zostało rozerwane i wymagało sześciu szwów. Jak informowała nas podkomisarz Aleksandra Freus z Komendy Miejskiej Policji we Wrocławiu, według zgłoszenia sprawcy mieli też ukraść telefon należący do pokrzywdzonej.
tvn24.pl