Tomasz Lipiec o ponad rok krócej w więzieniu

TVN24

TVN 24Sąd Apelacyjny złagodził do 2,5 roku karę dla byłego ministra Tomasza Lipca

Sąd Apelacyjny w Warszawie złagodził w czwartek do 2 lat i 3 miesięcy więzienia karę dla byłego ministra sportu Tomasza Lipca. W kwietniu 2012 r. Sąd Okręgowy skazał go na karę 3,5 roku więzienia. SA zwrócił zarazem część sprawy Lipca do ponownego rozpatrzenia.

W kwietniu 2012 r. Sąd Okręgowy w Warszawie skazał Lipca na 3,5 roku więzienia, 10-letni zakaz sprawowania funkcji w administracji publicznej i obowiązek naprawienia szkody. Uznano go za winnego czterech z pięciu zarzuconych mu przestępstw korupcyjnych. Obrona chciała uniewinnienia od większości zarzutów. Skazany został także Arkadiusz Ż. i żona Lipca.

Łagodniej

Sąd Apelacyjny uznał, że są dowody, by uznać, że Tomasz Lipiec jako minister sportu przyjął łącznie 100 tys. zł łapówki, wymierzając mu karę 2 lat i 3 miesięcy więzienia oraz 10 lat zakazu zajmowania stanowisk publicznych. W tej części wyrok jest prawomocny. Prawomocne jest też uniewinnienie Lipca od zarzutu żądania 170 tys. zł łapówki w związku z remontem lodowiska na warszawskich Stegnach. Za to skazany został Arkadiusz Ż. - członek gabinetu politycznego ministra Lipca. Ż. - jak mówił uzasadniając wyrok SA sędzia Rafał Kaniok - żądając tej łapówki, "podpierał się nazwiskiem ministra". Sąd uznał, że wszystkie apelacje złożone w tej sprawie w znacznej mierze są bezzasadne, "co nie znaczy, że wszystko należało bezkrytycznie zaakceptować". Obrońcy Lipca chcieli uwolnienia od winy ich klienta. Prokuratura wnosiła natomiast o uchylenie wyroku uniewinniającego Lipca w związku z łapówką 170 tys. zł.

Do ponownego rozpatrzenia

Sąd uznał, że ponownie muszą być rozpoznane w sądzie I instancji dwa zarzuty dotyczące Lipca: polecenie zatrudnienia osobistego kierowcy za kwotę przekraczającą ministerialne stawki, a także polecenie zatrudnienia w COS innej osoby bez wymaganych kwalifikacji. Ponownie będzie też rozpoznany jeden z zarzutów Arkadiusza Ż. Potwierdzając zarzut przyjęcia przez Lipca łapówki od firmy ochroniarskiej (łącznie było 100 tys. zł wręczane w lutym i marcu 2007 r.), sąd uznał, że obrona nie ma racji, wnosząc o uniewinnienie ministra. - Dyrektorzy COS Tadeusz M. i Krzysztof M. już w lutym 2007 r. wiedzieli, że minister otrzymał część łapówki od firmy ochroniarskiej. Nie można więc twierdzić, że ta wersja została spreparowana przez prokuraturę i CBA, albo na skutek zmowy świadków. Skoro zostali w tym samym momencie aresztowani, to wykluczone, aby mogli wejść potem w zmowę - podkreślili sędziowie. Sędzia Kaniok przypomniał też, że to sam Lipiec dopytywał Tadeusza M., czy są możliwości generowania nielegalnych pieniędzy z inwestycji COS.

Zarzuty dla byłego ministra

Prokuratura oskarżyła Lipca o przyjęcie co najmniej 270 tys. zł łapówek, za co grozi do 10 lat więzienia. Zarzucono mu, że jako minister sportu uzależniał powołanie Tadeusza M. na wiceszefa Centralnego Ośrodka Sportu od korzyści majątkowej i przyjął od niego co najmniej 70 tys. zł oraz 30 tys. zł. Ponadto, jako minister, miał polecić Tadeuszowi M. fikcyjne zatrudnienie pewnego człowieka jako osobistego kierowcy, któremu płacił więcej niż zarabia się na tym stanowisku. Oprócz tego, według prokuratury, w latach 2004-05 Lipiec jako szef warszawskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji miał zażądać 170 tys. zł łapówki za realizację umowy na remont lodowiska na Stegnach. Inny zarzut dotyczył fikcyjnego zatrudnienia opiekunki do dziecka, za co wypłacono 34 tys. zł. Ponadto w latach 2006-2007 jako minister miał polecić, by zatrudnić w COS pewną osobę w dziale obsługi stadionu X-lecia, choć obiekt ten miał być zlikwidowany. Sam Lipiec przyznał, że pracującej u niego pomocy domowej płacił z publicznych pieniędzy na podstawie fikcyjnej umowy. 42-letni obecnie Lipiec, były lekkoatleta, reprezentant Polski i olimpijczyk w chodzie sportowym, został powołany do rządu przez premiera Kazimierza Marcinkiewicza w październiku 2005 r. 9 lipca 2007 r. złożył dymisję, przyjętą przez premiera Jarosława Kaczyńskiego.

Autor: mn/tr / Źródło: PAP