Rozmowy o sytuacji w oświacie zawieszone do piątku. Nowe propozycje obu stron

TVN24

Aktualizacja:
Rozmowy rządu z nauczycielskimi związkami przerwane do piątkutvn24
wideo 2/36

Do piątku do 8 rano zawieszono rozmowy rządu z nauczycielami o sytuacji w oświacie - poinformowała w środę przed godziną 20 wicepremier Beata Szydło. Zapowiedziała "nowe propozycje". Nową propozycję wysunęły też, odrzucające dotychczasową ofertę rządu, Związek Nauczycielstwa Polskiego i Forum Związków Zawodowych.

Trzeci dzień negocjacji strony rządowej ze związkami zawodowymi skupiającymi nauczycieli rozpoczął się w środę o godzinie 13 w Centrum Partnerstwa Społecznego "Dialog".

Po godzinie 15 ogłoszono przerwę. Po godzinie 18 rozpoczęła się następna runda. Przed godziną 20 wicepremier Beata Szydło poinformowała o zawieszeniu rozmów do 8 rano w piątek.

Będzie nowa propozycja rządu

- Poprosiliśmy o to, żeby była przerwa do piątku do godziny 8 rano. Wtedy się spotkamy, rząd zaprezentuje swoją nową propozycję - oświadczyła Szydło.

Zapewniła też, że w piątek rząd odniesie się do propozycji oświatowych związków zawodowych.

- Analizujemy w tej chwili pewne możliwości. Będziemy również ustosunkowywać się do propozycji, którą otrzymaliśmy ze strony społecznej - powiedziała wicepremier.

Nowa propozycja ZNP

- Wychodząc naprzeciw propozycjom uelastycznienia naszych postulatów, a z drugiej strony stwarzając o wiele lepszą przestrzeń negocjacyjną, zachowując zasadę 30-procentowego wzrostu wynagrodzenia w roku 2019, przedstawiliśmy naszą propozycję w pewnym kalendarzowym projekcie, czyli 15 procent od 1 stycznia, 15 procent od 1 września, czekamy na stanowisko strony rządowej - poinformował prezes ZNP Sławomir Broniarz.

Jednak jak podkreślił, "to nie są propozycje strony społecznej, tylko dwóch związków zawodowych, czyli Forum i Związku Nauczycielstwa Polskiego".

Chodzi o nowy, zgłoszony we wtorek postulat ZNP i FZZ, które wycofały się z podwyżki o 1000 zł na rzecz 30-procentowego wzrostu wynagrodzeń. Według związkowców oznacza to dla nauczyciela stażysty zwiększenie wynagrodzenia o 720-730 zł miesięcznie, natomiast dla nauczyciela dyplomowanego o około 990 zł.

Broniarz: proponujemy 15 proc. podwyżki od 1 stycznia oraz 15 proc. od 1 września
tvn24

Szef Branży Nauki, Oświaty i Kultury FZZ Sławomir Wittkowicz wyraził nadzieję, że "ta nowa oferta, nad którą rząd ma pracować cały czwartek będzie dotyczyła wzrostu wynagrodzeń zasadniczych nauczycieli i pozostałych pracowników oświaty, a nie kolejnego pakietu nie wiadomo czego".

Ocenił również, że "to jest już dosyć niebezpieczny okres, żeby prowadzić dyskusje na inne tematy niż radykalny wzrost wynagrodzeń, tylko to może spowodować, że 8 kwietnia w szkołach będzie spokój, a nie strajk".

Wittkowicz: liczymy na to, że ta nowa oferta będzie dotyczyła wzrostu wynagrodzeń, a nie kolejnego pakietu nie wiadomo czego
tvn24

Proksa: trzeci dzień rozmów nie przyniósł żadnych rozstrzygnięć

Po środowym wieczornym spotkaniu z rządem szef Krajowej Sekcji Oświaty i Wychowania NSZZ "Solidarność" Ryszard Proksa powiedział, że "trzeci dzień rozmów nie przyniósł żadnych rozstrzygnięć".

- Najważniejsza informacja dla nas na dzisiaj jest taka, że rząd postanowił jeszcze raz przeanalizować nasze postulaty - powiedział Proksa.

Dodał również, że "padła obietnica nowych propozycji ze strony rządu". - Jesteśmy bardzo zaciekawieni, jakie to będą propozycje, a tak, to dalej zostajemy na swoich stanowiskach i przy swoich poglądach - powiedział.

Proksa: najważniejszą informacją dla nas jest to, że rząd postanowił przeanalizować nasze postulaty
tvn24

Wcześniej, w przerwie spotkania, prezes ZNP Sławomir Broniarz oświadczył, że "strona rządowa negatywnie odniosła się do propozycji związków zawodowych". - Ubolewamy nad tym - dodał.

- Związki przedstawiają swoją propozycję, strona rządowa mówi o swoich uwarunkowaniach, nie odnosząc się absolutnie do propozycji 30 procent wzrostu wynagrodzenia - powiedział Broniarz.

Szydło: strony będą pracować nad analizami swoich stanowisk

- Rząd podtrzymał swoje propozycje z dnia wczorajszego. W ciągu tych trzech godzin przerwy będą jeszcze strony pracować nad analizami swoich stanowisk - mówiła, ogłaszając popołudniową przerwę, wicepremier Szydło.

Zapowiedziała, że rozmowy będą trwały tak długo, aż uda się wypracować porozumienie.

Szydło: w ciągu trzech godzin przerwy strony będą pracować nad analizami swoich stanowisk
tvn24

Sławomir Wittkowicz wyrażał z kolei nadzieję, że po wznowieniu rozmów rząd przedstawi "bardziej koncyliacyjne podejście". Ocenił jednak, że "usztywnienie stanowiska rządowego jest złym prognostykiem".

Szef oświatowej "S": słyszymy, że w tym roku nie dostaniemy więcej pieniędzy

Przewodniczący oświatowej "S" Ryszard Proksa w czasie przerwy komentował wypowiedź wicepremier o gotowości Solidarności do podpisania porozumienia: - Ja cały czas mówię, że nie mamy zrealizowanego jednego postulatu. Ale cały czas tutaj słyszymy, że nie dostaniemy więcej pieniędzy w tym budżecie w tym roku. Tak, że można prawie powiedzieć, że formuła negocjacji, jeśli chodzi o ten punkt, została wyczerpana. Rząd nas cały czas kieruje na rozmowy o przyszłości.

Dopytywany, czy Solidarność zdecyduje się podpisać porozumienie z rządem, nawet gdy inne związki nie zdecydują się na to, tłumaczył: - Występuję tutaj nie o porozumienie, tylko o jakiś protokół, nawet rozbieżności, czy inny dokument, którym mógłbym zamknąć protest w Krakowie (...). Chodzi o dokument, który gwarantowałby to, co zostało już ustalone.

Dodał, że ze względu na stanowisko pozostałych związków "prawdopodobnie negocjacje potrwają tydzień czy dwa, będą permanentnie trwały, aż stworzymy nowy system wynagradzania nauczycieli, nową ścieżkę na przyszłość".

Poinformował, że w sobotę w Krakowie obradować będzie Rada Krajowej Sekcji Oświaty i Wychowania NSZZ "Solidarność", która zdecyduje, czy "S" weźmie udział w proteście.

CZYTAJ: "Służalczość wobec rządu". Oświatowa "S" z Głogowa domaga się rezygnacji szefa związku>

Szydło powtórzyła propozycje dla nauczycieli

Strona rządowa nie przyszła na środowe negocjacje z nową ofertą.

- Podwyżka we wrześniu już w tym roku dla nauczycieli, średnio dla nauczyciela dyplomowanego to będzie 500 złotych; skrócenie stażu; skrócenie tym samym awansu zawodowego, co również przekłada się na wzrosty wynagrodzeń dla poszczególnych grup nauczycielskich - wyliczała przed rozpoczęciem środowych rozmów wicepremier Beata Szydło, ponawiając propozycje zaprezentowane w poniedziałek.

- Jeszcze raz chcę zwrócić się do moich partnerów w rozmowie z apelem (...), aby na czas egzaminów szkolnych, które są przed nami już niebawem w kwietniu, i potem egzaminów maturalnych, związki zawiesiły protest. Natomiast my jesteśmy gotowi rozmawiać cały czas, jak długo będzie trzeba, żebyśmy porozumienie podpisali, ale nie może to odbywać się kosztem uczniów. Dlatego jeszcze raz prośba, żeby związki zdecydowały się na zawieszenie tego protestu w czasie egzaminów - powtórzyła swój apel z wtorku.

- Doszliśmy do pewnego momentu, w którym nie da się już spełniać realnie żądań płacowych nauczycieli ze względu na anachroniczny system wynagradzania - stwierdziła.

- Ja chcę podpisać porozumienie ze wszystkimi centralami związkowymi - zapewniła.

"Nie mamy marginesu, jeżeli chodzi o cofnięcie się"

Przed wejściem do Centrum "Dialog" Sławomir Broniarz powiedział, że związek "oczekuje od rządu dodatkowych pieniędzy zgodnie z tym pismem, które w dniu wczorajszym zostało na ręce przewodniczącej Rady Dialogu skierowane".

- Rząd wie, jakie są nasze postulaty, czekamy na reakcję ze strony rządowej odnośnie oczekiwań środowiska nauczycielskiego - mówił prezes Związku Nauczycielstwa Polskiego.

Dodał, że "oczekiwania środowiska nauczycielskiego, pracowników niebędących nauczycielami, zdecydowanie bardziej wykraczają poza to, co strona rządowa nam oferuje". - Te postulaty, które prezentuje Związek Nauczycielstwa Polskiego, odpowiadają tym oczekiwaniom - mówił.

Pytany, czy związek ustąpi w jakimś stopniu, odpowiedział: - Nie mamy legitymacji do tego, żebyśmy w zakresie wzrostu kwotowego ustępowali.

- Jeżeli mówimy o jakichkolwiek redukcjach naszych oczekiwań, wywraca to te oczekiwania, które formułują nauczyciele, nienauczyciele, związkowcy, niezwiązkowcy w listach i apelach do Związku Nauczycielstwa Polskiego - dodał.

- Wydaje mi się, że nie mamy marginesu, jeżeli chodzi o cofnięcie się - ocenił Broniarz.

Broniarz: wydaje mi się, że nie mamy marginesu, jeżeli chodzi o cofnięcie się
tvn24

W spotkaniu ze strony rządowej uczestniczą m.in. wicepremier Beata Szydło, minister edukacji narodowej Anna Zalewska, wiceminister edukacji Maciej Kopeć, minister rodziny, pracy i polityki społecznej Elżbieta Rafalska, wiceminister finansów Tomasz Robaczyński, szef kancelarii premiera Michał Dworczyk i sekretarz stanu w Kancelarii Prezydenta Andrzej Dera.

Stronę związkową reprezentują m.in.: prezes Związku Nauczycielstwa Polskiego Sławomir Broniarz, przewodnicząca Forum Związków Zawodowych Dorota Gardias, szef Branży Nauki, Oświaty i Kultury FZZ Sławomir Wittkowicz, przewodniczący Sekcji Krajowej Oświaty i Wychowania NSZZ "Solidarność" Ryszard Proksa i szef Ogólnopolskiego Porozumienia Związków Zawodowych Jan Guz.

Broniarz: to nasze ostatnie słowo

W środę, jeszcze przed rozpoczęciem rozmów, Sławomir Broniarz pytany w TVN24, czy zaproponowanie we wtorek podwyżki w wysokości 30 procent to ostatnie słowo związkowców, odpowiedział: - Niestety tak.

- Jeżeli strona rządowa będzie w dalszym ciągu prezentowała takie stanowisko, jakie prezentuje, to nie mamy powodu, żebyśmy ten strajk odwołali - dodał prezes ZNP.

Prezes ZNP: realistycznie patrząc, trochę nam do tego porozumienia brakuje
tvn24

Wtorek - związkowcy zeszli z żądania 1000 złotych podwyżki

We wtorek związkowcy w trakcie ostatniej tury rozmów zeszli z głównego żądania 1000 złotych podwyżki do wynagrodzeń zasadniczych. Zamiast tego zaproponowali podwyżkę w wysokości 30 procent od 1 stycznia 2019 roku oraz uwolnienie dodatku stażowego ponad ustawowy limit określony na 20 procent.

Jak wyjaśniał Stanisław Witkowicz, przewodniczący Branży Nauki i Oświaty Forum Związków Zawodowych, "te 30 procent to jest kwota dla nauczyciela stażysty na poziomie zwiększenia wynagrodzenia o jakieś 720-730 złotych miesięczne, a dla nauczyciela dyplomowanego 990 złotych".

Wicepremier Beata Szydło apelowała o zawieszenie protestu w szkołach na czas egzaminów. Prezes Związku Nauczycielstwa Polskiego Sławomir Broniarz nie wyraził na to zgody. - To byłoby za daleko idące z naszej strony i nadmierne zaufanie do strony rządowej - stwierdził we wtorek.

Szydło po zakończeniu wtorkowych rozmów powiedziała, że "gotowa do podpisu porozumienia z rządem jest Solidarność". - Natomiast tak jak wcześniej deklarowałam, chcemy podpisać porozumienie ze wszystkimi centralami związkowymi - dodała.

ZNP odpowiedział na apel Szydło i nie wyraził zgody na zawieszenie strajk
tvn24

Poniedziałek - pięć propozycji ze strony rządu

W poniedziałek wicepremier Beata Szydło w imieniu rządu przedstawiła związkom zawodowym pięć propozycji. Są to: podwyżka od września tego roku (początkowo była ona planowana na 2020 rok), dodatkowe środki dla młodych nauczycieli rozpoczynających pracę, przyspieszenie możliwości awansu zawodowego nauczycieli, określenie minimalnej kilkusetzłotowej stawki dodatku za wychowawstwo i zmiany w systemie oceniania nauczycieli.

Po poniedziałkowym spotkaniu wicepremier informowała, że cztery z pięciu punktów, które rząd zaproponował, zostały zaakceptowane przez strony. Wskazała, że chodzi między innymi o skrócenie stażu nauczycieli stażystów, zmiany w systemie oceniania nauczycieli i ograniczenie biurokracji.

Strajk w czasie egzaminów?

Strajk w szkołach ma się rozpocząć 8 kwietnia. Oznacza to, że jego termin zbiegnie się z zaplanowanymi egzaminami: 10, 11 i 12 kwietnia ma się odbyć egzamin gimnazjalny, a 15, 16 i 17 kwietnia - egzamin ósmoklasistów. Matury mają rozpocząć się 6 maja.

Autor: mjz,kb//rzw//kwoj / Źródło: tvn24