Sprawa Chloe Ayling

Sprawa Chloe Ayling

W czerwcu 30-letni Łukasz H. został uznany za winnego uprowadzenia Chloe Ayling i skazany na ponad 16 lat więzienia. Nie wszyscy uwierzyli w historię 20-letniej modelki, a obrona Polaka twierdziła, że porwanie było uzgodnione między stronami. W rozmowie z dziennikarką BBC Ayling opowiedziała, jak udało jej się odzyskać wolność oraz poradzić sobie z krytyką, która na nią później spadła.

Sąd w Mediolanie skazał w poniedziałek na 16 lat i 9 miesięcy pozbawienia wolności 30-letniego Polaka, Łukasza H. Został on uznany za winnego uprowadzenia w lipcu ubiegłego roku w tym mieście 20-letniej brytyjskiej modelki Chloe Ayling. Obrona twierdzi, że porwanie było uzgodnione między stronami i upozorowane. Już zapowiedziała apelację.

Sąd w Mediolanie, przed którym toczy się proces Polaka oskarżonego o porwanie latem 2017 roku brytyjskiej modelki, odrzucił w poniedziałek wniosek o zbadanie mężczyzny przez psychiatrów, uznając, że jest on poczytalny. Wyrok w sprawie zapadnie 2 maja.

Wioska położona wysoko w alpejskich lasach to idealne miejsce do przetrzymywania zakładnika, ale czy przebywająca tam przez tydzień modelka Chloe Ayling naprawdę została uprowadzona? Pojawiają się kolejne wątpliwości. Brytyjski portal iNews dotarł do mieszkańców Borgiallo, którzy widzieli rzekomego porywacza Łukasza H. samego, ale także razem z kobietą. Zdaniem niektórych, zachowywali się jak para.

"Zdałam sobie sprawę, że jestem w bagażniku samochodu, miałam związane nadgarstki i kostki, zaklejone usta. Znajdowałam się w torbie, była tam tylko mała dziurka, która umożliwiała mi oddychanie". Tak brzmi pierwsza relacja 20-latki, którą we Włoszech najpierw porwał, a później próbował sprzedać handlarzom żywym towarem Polak. Mężczyzna przyznał się do winy.