Finał zakupów w supermarkecie w Szczecinku był zaskakujący dla jednej z klientek. Nie zwróciła uwagi na komunikaty, że zbliża się czas zamknięcia sklepu. Gdy udała się do kasy, wszystkie były już zamknięte. Nie było żadnego pracownika, a w pustym sklepie panowała cisza. Kobieta nie próbowała samodzielnie wydostać się z budynku. Zadzwoniła na policję, prosząc o pomoc.
"Zaczytała się w etykietach roślin"
- Dyżurny otrzymał informację od klientki jednego ze sklepów wielkopowierzchniowych, że została ona zamknięta w sklepie i nie może znaleźć żadnego numeru kontaktowego do obsługi, która mogłaby ją wypuścić - powiedziała Anna Matys z Komendy Powiatowej Policji w Szczecinku.
Policjanci w porozumieniu z firmą ochroniarską dotarli do pracowników sklepu, którzy wypuścili klientkę.
- Kobieta, jak się później tłumaczyła, zaczytała się w jakichś etykietach roślinek i nie usłyszała komunikatu, a kiedy doszła do linii kas, nikogo w sklepie już nie było. Klientka została pouczona i wróciła do domu - dodała Anna Matys.