Prokurator wyjaśnia, jak doszło do zhakowania systemów informatycznych szpitala w Szczecinie i kto jest za to odpowiedzialny. Wiadomo, że przestępcy za przywrócenie dostępu do zaszyfrowanych danych szpitala zażądali okupu w wysokości kilku milionów dolarów. Prokurator nie ujawnia jednak bliższych informacji.
- Przedmiotem śledztwa jest czyn zabroniony, polegający na zmianie danych informatycznych poprzez ich zaszyfrowanie złośliwym oprogramowaniem - informuje prokurator Julia Szozda z Prokuratury Okręgowej w Szczecinie.
Wieczorem wicepremier i minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz napisał w serwisie X, że "żołnierze wesprą szpital w przywróceniu i zabezpieczeniu systemów teleinformatycznych".
Przestępcy przeprowadzili cyberatak typu "ransomware". Ominęli zabezpieczenia i zaszyfrowali część danych pacjentów szpitala wojewódzkiego w Szczecinie. Od momentu ataku, czyli od 8 marca, Samodzielny Wojewódzki Szpital Zespolony w Szczecinie pracuje w trybie awaryjnym.
- Lekarze w większości przypadków pracują na papierze, bo do większości danych w historii leczenia nie ma dostępu. Te dane są zaszyfrowane i są niedostępne dla naszego personelu - tłumaczy Tomasz Owsik-Kozłowski, rzecznik prasowy Samodzielnego Publicznego Wojewódzkiego Szpitala Zespolonego w Szczecinie. Owsik-Kozłowski dodaje, że choć praca jest utrudniona, placówka działa i nikt nie jest pozostawiony bez opieki. Równocześnie zwraca się z apelem do pacjentów, żeby wybierali inne placówki, jeżeli mogą to zrobić, bo dzięki temu unikną długiego czasu oczekiwania na wizytę.
Opracował Rafał Molenda
Źródło: tvn24.pl
Źródło zdjęcia głównego: PAP/Marcin Bielecki