Wybory prezydenckie w Brazylii. Lula da Silva zwycięża, ale potrzebna dogrywka

Aktualizacja:
Autor:
pp,
akw,
pqv//rzw
Źródło:
Reuters, PAP

W niedzielę w Brazylii odbyły się wybory prezydenckie. Głównymi pretendentami do zwycięstwa byli: były prezydent Luiz Inacio Lula da Silva oraz urzędujący szef państwa Jair Bolsonaro. Pierwsza tura nie przyniosła rozstrzygnięcia i ci dwaj kandydaci zmierzą się ponownie 30 października.

Przedwyborcze sondaże wskazywały, że Lula da Silva może liczyć nawet na zwycięstwo w pierwsze turze. Tymczasem pierwsze, szczątkowe wyniki pokazywały przewagę Bolsonaro. Urzędujący prezydent po przeliczeniu około połowy głosów prowadził w stosunku 52,2 - 46,3 procent głosów.

Tendencja była jednak dla niego niekorzystna i ostatecznie - po przeliczeniu 98,8 procent głosów - to Lula okazał się zwycięzcą. Zdobył 48,1 procent głosów przy 43,5 kontrkandydata.

W brazylijskim systemie wyborczym by wygrać, kandydat na prezydenta musi zdobyć w pierwszej turze ponad 50 procent głosów. 30 października odbędzie się zatem druga tura głosowania między dwoma kandydatami z największym poparciem.

Podczas niedzielnego głosowania w pierwszej turze wyborów prezydenckich w Brazylii doszło do około 800 incydentów wyborczych - podało ministerstwo sprawiedliwości i bezpieczeństwa publicznego tego kraju.

Wybierali nie tylko prezydenta

W brazylijskich wyborach 156 milionów obywateli kraju wybierało prezydenta, gubernatorów, 27 z 81 senatorów, 513 parlamentarzystów Izby Deputowanych oraz 1035 deputowanych stanowych.

Reuters informował o długich kolejkach osób, które chcą oddać głos na terenie całego kraju. W Sao Paulo służby musiały interweniować wobec mężczyzny, który wszedł do lokalu wyborczego w dzielnicy Cidade Dutra i strzelił do dwóch policjantów. Przekazano, że są oni przytomni i pod opieką medyków.

W dniu głosowania Sąd Najwyższy ogłosił decyzję o odrzuceniu wniosku ubiegającego się o reelekcję Jaira Bolsonaro o ograniczenie "ze względów bezpieczeństwa" transportu publicznego, bezpłatnego w tym dniu w wielu miastach i regionach kraju. Korzystają z niego masowo najubożsi Brazylijczycy, udając się do lokali wyborczych. Sędzia Sądu Najwyższego Luis Roberto Barroso określił ten wniosek jako "absurdalny".

Lula da Silva czy Bolsonaro

"Niedzielne wybory są najbardziej polaryzującymi w historii Brazylii" - napisał portal Infobae. Według amerykańskiej stacji CNN głosowaniu towarzyszy "bezprecedensowy klimat napięcia i przemocy".

Jak napisał Reuters, Brazylijczycy w najbardziej spolaryzowanych od dziesięcioleci wyborach zdecydują, czy do władzy powróci były prezydent Luiz Inacio Lula da Silva, czy też prawicowy populista Jair Bolsonaro, który jest urzędującą głową państwa.

67-letni Bolsonaro ubiega się o reelekcję z ramienia konserwatywnej Partii Liberalnej. W kampanii skupił się na kwestii zwiększenia wydobycia surowców naturalnych, prywatyzacji spółek publicznych i generowaniu bardziej zrównoważonej energii w celu obniżenia cen.

76-letni Lula podkreślał w kampanii konieczność usunięcia ze stanowiska Bolsonaro i przytaczał osiągnięcia okresu swojej prezydentury. Opuszczający stanowisko w 2011 roku z poparciem sięgającym 90 procent Lula obiecał w kampanii wprowadzenie nowego systemu podatkowego, który pozwoli na wyższe wydatki publiczne. Zobowiązał się również do zmniejszenia emisji dwutlenku węgla i wylesiania Amazonii.

Lula pełnił w przeszłości dwukrotnie urząd prezydenta Brazylii, pomiędzy 2003 r. a 2011 r. Jego rządy charakteryzowały się wdrażaniem programu reform służących wyrównywaniu nierówności społecznych. Dzięki temu zyskał popularność u szerokiego grona obywateli. Ustępując z urzędu, cieszył się poparciem społecznym na poziomie 80 procent.

W 2018 roku Lula da Silva rozpoczął odsiadywanie kary ponad ośmiu lat więzienia za udział w aferze korupcyjnej. Trzy lata później Sąd Najwyższy Brazylii unieważnił ten wyrok, a wkrótce potem lewicowy polityk ogłosił swój udział w wyborach prezydenckich.

Sondaże: Lula na granicy zwycięstwa w pierwszej turze

Ostatnie sondaże pokazały, że Lula jest na granicy zwycięstwa w pierwszej turze.

Według zamieszczonego w sobotę w dzienniku "Folha de Sao Paulo" badania ośrodka Datafolha na Lulę chce zagłosować 50 procent ankietowanych, a na obecnego prezydenta Brazylii Jaira Bolsonaro - 36 procent. Sondaż, który dowodzi, że kandydat lewicowej Partii Pracujących może objąć najwyższy urząd w państwie, został przeprowadzony na próbie 12,8 tysiąca osób w 310 brazylijskich miastach.

Szanse na zwycięstwo Luli już w pierwszej rundzie wyborów potwierdza drugi opublikowany w sobotę sondaż, autorstwa ośrodka badawczego IPEC. Według tego badania Lula da Silva mógłby otrzymać 51 procent głosów, podczas gdy na prezydenta Jaira Bolsonaro chce głosować 37 procent uczestników badania. Wzięło w nim udział trzy tysiące osób ze 183 miast.

Oba sondaże dawały Luli 14 punktów procentowych przewagi nad Bolsonaro. Wcześniej sondaż CNT/MDA wskazywał, że Lula może uzyskać 48,3 proc. ważnych głosów.

CZYTAJ TEŻ: "Brazylijski Trump" kontra "komunista i złodziej". Czy nowy prezydent zatrzyma wycinkę selwy?

Wzajemne oskarżenia o korupcję podczas ostatniej debaty

Bolsonaro i Lula w czwartek zmierzyli się w ostatniej debacie telewizyjnej.

Prawicowy przywódca, mający za sobą między innymi silne poparcie ewangelickich wyborców oraz lewicowy polityk, który zjednał sobie najuboższych Brazylijczyków między innymi "stypendiami rodzinnymi" wypłacanymi kobietom na zakładanie "minibiznesów rodzinnych", wzajemnie obrzucili się oskarżeniami, przypominając wielkie skandale korupcyjne, do jakich doszło za trzynastoletnich rządów lewicy, a następnie po zwycięstwie Bolsonaro w 2018 roku.

Były przywódca związkowy Lula skoncentrował się na obronie przed zarzutami przeciwnika. - Oskarżenia, że stworzyłem "organizację przestępczą" to kłamstwo – bronił się. - Zamiast takich wypowiedzi powinien pan wytłumaczyć się z oszustw o które są oskarżani pańscy synowie, z kradzieży w Ministerstwie Edukacji i przekrętów podczas walki z COVID-19 - dodał.

"Kłamca, były penitencjariusz, zdrajca ojczyzny" - brzmiała natychmiastowa riposta urzędującego prezydenta, który przypomniał, że Lula spędził 580 dni w więzieniu skazany w procesach o korupcję, zanim wyroki zostały anulowane przez Sąd Najwyższy.

- To niewybaczalne, aby prezydent państwa opowiadał takie rzeczy – odpowiadał Lula, zapowiadając, że jedną z pierwszych decyzji jego rządu, jeśli zostanie wybrany, będzie anulowanie ogłoszonego przez urzędującego obecnie prezydenta "stuletniego zakazu publikowania informacji dotyczących jego rodziny".

W niedzielę Brazylijczycy wybiorą też obie izby Kongresu Narodowego, czyli Izbę Deputowanych i Senat Federalny.

CZYTAJ WIĘCEJ:

Zaślepka materiału TVN24GO
TVN24 na żywo - oglądaj w TVN24 GO
Materiał jest częścią serwisu TVN24 GO

Autor:pp, akw, pqv//rzw

Źródło: Reuters, PAP

Pozostałe wiadomości