Prezydent USA Donald Trump zagroził Iranowi, że "cała cywilizacja zginie dziś w nocy i nigdy nie zostanie przywrócona", jeśli przywódcy w Teheranie nie zaakceptują żądań USA do wtorkowego wieczora. Dodał, że "nie chce, żeby tak się stało, ale prawdopodobnie tak się stanie". Stany Zjednoczone domagają się, aby Teheran odblokował cieśninę Ormuz.
Później dziennik "Wall Street Journal" poinformował, powołując się na urzędników z Bliskiego Wschodu, że Iran "zerwał bezpośrednie kontakty" ze Stanami Zjednoczonymi w związku z groźbami prezydenta Trumpa, ale mimo to kontynuowane są rozmowy z mediatorami do spraw zawieszenia broni. W negocjacjach uczestniczą Pakistan, Egipt i Turcja.
Jeden z urzędników powiedział "WSJ", że Iran w ten sposób "wysłał USA sygnał dezaprobaty i sprzeciwu". Nie jest jasne, czy bezpośrednie rozmowy zostaną wznowione przed upływem terminu wyznaczonego przez Trumpa. Ten mija we wtorek o godz. 20 (godzina 2 w nocy z wtorku na środę w Polsce).
Biały Dom nie odpowiedział "WSJ" na prośbę o komentarz.
"Nastąpi atak, jakiego jeszcze nie widzieli"
Trump rozmawiał telefonicznie we wtorek z dziennikarzem Fox News Bretem Baierem. Jak relacjonował na antenie prezenter, amerykański prezydent pytany o to, jak ocenia prawdopodobieństwo negocjacji z Iranem, miał odpowiedzieć, że nie będzie zawierać zakładów, lecz dodał, że wciąż obstaje przy swojej groźbie zniszczenia irańskich elektrowni i mostów po upływie wyznaczonego czasu.
- Powiedział, że (...) jeśli dojdziemy do tego punktu, nastąpi atak, jakiego jeszcze nie widzieli. Na razie trzyma się tego - przekazał Baier. - Powiedział, że jeśli negocjacje posuną się naprzód dzisiaj i pojawi się coś konkretnego, to mogłoby się zmienić, ale w tej chwili nie chciał tego przesądzać. Powiedział, że posuwają się naprzód z ich planami (ataku - red.) - dodał dziennikarz.
Ocenił on, że Trump zamierza zrealizować swoją groźbę.
Inny prezenter stacji - Bill Hemmer - powiedział, że urzędnik Białego Domu poinformował go, iż rozmowy z Iranem "absolutnie" nadal trwają i przynoszą postępy. Spekulował też, że ponieważ wiceprezydent J.D. Vance jest w Budapeszcie, mógłby szybko udać się na Bliski Wschód w razie potrzeby, by wziąć udział w bezpośrednich negocjacjach.
Źródło: Reuters, WSJ, PAP
Źródło zdjęcia głównego: PAP/EPA/YAHYA ARHAB