Są już wszędzie, nawet w jedzeniu. Polscy naukowcy: przegrywamy wyścig z tymi bakteriami

shutterstock_1957402561
Antybiotyki przestają działać. Brytyjscy lekarze alarmują
Źródło: TVN24 BiS
Antybiotykooporność zabija miliony ludzi rocznie, a jej geny naukowcy znajdują już nawet w liściach pietruszki. Badaczki z Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego ostrzegają, że stoimy u progu kryzysu, który może cofnąć medycynę o dekady. Czy da się go jeszcze zatrzymać?
Kluczowe fakty:
  • Antybiotykooporność to jedno z największych zagrożeń zdrowia publicznego. W 2019 r. zakażenia bakteriami opornymi były bezpośrednią przyczyną 1,27 miliona zgonów na świecie, a liczba ta wciąż rośnie.
  • Polska należy do krajów o bardzo wysokim zużyciu antybiotyków, co powoduje szybki wzrost lekooporności. Czy da się cofnąć tę tendencję?
  • Według polskich badaczek z UWM, ścieki szpitalne to kluczowy rezerwuar "superbakterii".
  • Zatrzymanie tego poważnego kryzysu wymaga skoordynowanych działań. Lekarze tłumaczą jakich.
  • Więcej artykułów o podobnej tematyce znajdziesz w zakładce "Zdrowie".

Antybiotykooporność, czyli zdolność bakterii do przetrwania w obecności leków, które dawniej je zwalczały, to dziś jedno z najpoważniejszych wyzwań dla zdrowia publicznego na świecie. Jak podkreśla prof. Ewa Korzeniewska z Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego (UWM), proces ten postępuje w tempie, który drastycznie wyprzedza możliwości współczesnej nauki w zakresie tworzenia nowych medykamentów.

Sytuacja jest na tyle poważna, że lekarze coraz częściej zmuszeni są sięgać po tzw. leki ostatniej szansy, gdy standardowe terapie okazują się całkowicie bezużyteczne.

Statystyki, które przerażają

Skala problemu najlepiej widoczna jest w liczbach. Według danych opublikowanych w czasopiśmie "The Lancet", tylko w 2019 roku bezpośrednią przyczyną śmierci 1,27 miliona osób na świecie były zakażenia bakteriami opornymi. W kolejnych milionach przypadków lekooporność była kluczowym czynnikiem przyczyniającym się do zgonu pacjentów. Prognozy są równie mroczne - bez podjęcia zdecydowanych i skoordynowanych działań liczba ofiar w nadchodzących dekadach będzie gwałtownie rosnąć.

Polska, niestety, znajduje się w samym centrum tego kryzysu. Nasz kraj należy do grupy państw o bardzo wysokim zużyciu antybiotyków, co bezpośrednio przekłada się na poziom lekooporności i tysiące zgonów rocznie. Choć oporność jest zjawiskiem naturalnym, wynikającym z ewolucji, to - jak wyjaśnia prof. Monika Harnisz z UWM - proces ten został drastycznie przyspieszony przez powszechne nadużywanie antybiotyków, zarówno w leczeniu ludzi, jak i w hodowli zwierząt. Co gorsza, bakterie potrafią przekazywać sobie nawzajem geny oporności, co sprawia, że zjawisko to rozprzestrzenia się niczym pożar.

Z rur kanalizacyjnych na talerze

Olsztyńskie badaczki od blisko 20 lat zajmują się mikrobiologią środowiskową, analizując, jak lekooporność wydostaje się poza mury szpitali. Ich prace wpisują się w nowoczesne, holistyczne podejście "Jedno zdrowie" (One Health), które zakłada nierozerwalną więź między zdrowiem ludzi, zwierząt i stanem środowiska naturalnego. Wyniki badań prowadzonych w ramach projektu "Lekooporność drobnoustrojów środowiskowych w perspektywie podejścia holistycznego Jedno Zdrowie" są alarmujące.

Głównymi drogami, którymi bakterie lekooporne trafiają do ekosystemu, są ścieki oraz obornik wykorzystywany w rolnictwie. Naukowczynie wykazały obecność antybiotyków, bakterii i genów oporności nie tylko w wodach powierzchniowych i gruntowych, ale także w glebie i roślinach uprawnych. - Wykazałyśmy ich obecność także w korzeniach i liściach pietruszki, co oznacza, że mogą trafiać do łańcucha pokarmowego człowieka - ostrzega prof. Korzeniewska.

Szpitale jako rezerwuary "superbakterii"

Szczególnym źródłem zagrożenia są ścieki szpitalne. We współpracy z blisko 70 placówkami w całej Polsce badaczki z UWM analizują skalę oporności na antybiotyki rezerwowe. Skupiają się m.in. na patogenach wskazanych przez Światową Organizację Zdrowia (WHO) jako priorytetowe, w tym na bakteriach opornych na karbapenemy - potężne leki stosowane tylko wtedy, gdy wszystko inne zawiedzie.

Zaskoczeniem dla naukowców okazała się nie tylko obecność tych substancji, ale ich ogromne stężenie. Ścieki szpitalne, zawierające ludzkie odchody, trafiają do kanalizacji, a następnie do oczyszczalni, stając się jednym z kluczowych rezerwuarów lekooporności. Liczba bakterii w niektórych próbkach była tak wysoka, że standardowe procedury laboratoryjne wymagały znacznie większych rozcieńczeń, aby uzyskać wiarygodne wyniki.

Polski "superlek" na horyzoncie

W obliczu narastającego zagrożenia kluczowe staje się poszukiwanie alternatywnych metod leczenia. W Polsce trwają obecnie prace nad rozwiązaniem, które może zrewolucjonizować walkę m.in. z infekcjami opornymi na antybiotyki. Zespół pod kierownictwem dr. hab. Jarosława Bilińskiego z Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego pracuje nad biosyntetycznym "supermikrobiomem" zamkniętym w kapsułce.

Projekt ten, wykorzystujący sztuczną inteligencję i zaawansowane obliczenia genomiczne, ma na celu stworzenie leku, który zamiast tradycyjnego antybiotyku wykorzystuje dobroczynne bakterie od najzdrowszych dawców do walki z patogenami. Dr Biliński także alarmuje, że już 17 proc. populacji globalnej jest nosicielami bakterii opornych, co sprawia, że zgony z powodu pojedynczej, nieuleczalnej infekcji stają się tragicznie częste. Polski wynalazek, hodowany w bioreaktorach naśladujących środowisko jelit, ma potencjał, by skutecznie eliminować te niebezpieczne drobnoustroje z organizmu pacjenta - pisaliśmy o tym w tvn24.pl.

Czy możemy zatrzymać ten proces?

Choć sytuacja wydaje się dramatyczna, naukowcy podkreślają, że wciąż mamy szansę spowolnić narastanie lekooporności, choć wymaga to szybkich i skoordynowanych działań na wielu polach. Kluczowe jest racjonalne stosowanie antybiotyków - nie powinniśmy naciskać na ich przepisywanie przy infekcjach wirusowych, a jeśli już je przyjmujemy, musimy ściśle przestrzegać zaleceń lekarza. Ważne jest także skracanie hospitalizacji oraz rygorystyczna higiena.

Dużą nadzieję dają nowe regulacje unijne, które wprowadzają obowiązek monitorowania oporności bezpośrednio w ściekach, co może stworzyć sprawniejszy system wczesnego ostrzegania. Profesor Biliński radzi również, by każdy z nas dbał o własny mikrobiom poprzez dietę (najlepiej śródziemnomorską), sen i regularną aktywność fizyczną, unikając jednocześnie żywności wysokoprzetworzonej. - Bez zdecydowanych działań możemy wrócić do sytuacji, w której nawet podstawowe infekcje bakteryjne będą trudne do leczenia - podsumowuje prof. Korzeniewska.

Walka z antybiotykoopornością to dziś nie tylko kwestia nowych leków, ale przede wszystkim zmiana naszego podejścia do środowiska i własnego zdrowia w duchu idei "Jedno zdrowie". 7 kwietnia, w Światowy Dzień Zdrowia, Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) przypomina, że zdrowie człowieka nie istnieje w oderwaniu od świata, który go otacza. A koncepcja "Jedno zdrowie” przestaje być naukową ideą, a staje się koniecznością - bo bakterie nie uznają granic między szpitalem, środowiskiem i naszym talerzem.

To, jak używamy antybiotyków, jak produkujemy żywność i jak dbamy o ekosystem, bezpośrednio przekłada się na nasze szanse w starciu z infekcjami. Pytanie nie brzmi już, czy ten kryzys nadejdzie - ale czy zdążymy go zatrzymać.

Czytaj także: