Nie wiadomo dokładnie, ile pieniędzy kobieta zapłaciła wróżce, bo nie zachowały się żadne pokwitowania. Dlaczego? To proste - wróżka przekonała ją, że owe pokwitowania przekazów pocztowych mogłoby zniszczyć skuteczność magii. Dzięki temu nie zachowały się też namacalne dowody przestępstwa.
Naciągaczka zaczęła swoją działalność ponad 20 lat temu. Od 1984 roku sprzedawała kobiecie zioła, pomady i proszki mające zapewnić jej powodzenie w miłości, jednak akt oskarżenia dotyczy tylko ostatnich siedmiu lat. Wcześniejsze oszustwa uległy przedawnieniu.
Wydany ostatnio przez Konfederację Włoskich Pracodawców Confesercenti raport wskazuje, że wróżbiarstwo, chiromancja i sprzedaż magicznych specyfików stanowi poważną część dochodu mafii.
Źródło: PAP