|

Wielki sukces łódzkiego studenta. "Stresu nie ma, na razie jest ogromna ekscytacja"

Jakub Krzyszpin jest studentem Szkoły Filmowej w Łodzi
Jakub Krzyszpin jest studentem Szkoły Filmowej w Łodzi
Źródło zdj. gł.: archiwum prywatne
Najpierw był e-mail, chwilę później telefon i zaproszenie na Festiwal Filmowy w Cannes. Student Szkoły Filmowej w Łodzi Jakub Krzyszpin opowiada TVN24+, jak przez cztery miesiące nie mógł otwarcie cieszyć się z największego z dotychczasowych sukcesów zawodowych. Dlaczego?Artykuł dostępny w subskrypcji

Chyba każdy filmowiec - niezależnie od etapu swojej kariery - marzy, aby jego dzieło znalazło się w oficjalnej selekcji Festiwalu Filmowego w Cannes. Szczególnie początkujący twórcy, dla których udział w festiwalu może przesądzić o dalszej karierze.

Co roku tysiące studentów uczelni filmowych z najróżniejszych zakątków świata liczą na to, że to ich etiuda znajdzie się wśród tych kilkunastu, które zostaną wybrane do konkursowej sekcji La Cinef. Ta część festiwalowego programu powstała w 1998 roku z myślą o studentach szkół filmowych.

W ciągu ostatnich lat w programie La Cinef znalazło się dziewięć etiud w reżyserii Polek i Polaków, w tym między innymi: Adama Guzińskiego, Małgorzaty Szumowskiej, Jana Komasy, Barbary Rupik czy Yelyzavety Pysmak. Wszystkie powstały w łódzkiej uczelni.

Filmy w polskiej reżyserii w konkursie La Cinef Cannes
Filmy w polskiej reżyserii w konkursie La Cinef Cannes

Do tego grona dołączył w tym roku student specjalności animacja i efekty specjalne Szkoły Filmowej w Łodzi Jakub Krzyszpin. 24-latek w rozmowie z TVN24+ zdradza kulisy tego, jak jego krótka animacja "Trakcje" znalazła się w konkursie.

Z tego artykułu dowiesz się:
  • Jak wyglądała droga młodego filmowca z Łodzi na Festiwal Filmowy w Cannes?
  • Jakie inspiracje stoją za animacjami Jakuba Krzyszpina?
  • Jakie możliwości otwierają się przed młodymi twórcami po sukcesach na międzynarodowych festiwalach?
  • Co czuje debiutant przed premierą swojego filmu na jednym z najważniejszych festiwali świata?

- Najpierw dostałem maila od dyrektorki tej sekcji Dimitry Karyi z pytaniem o to, czy mój film jest etiudą studencką oraz czy był już gdzieś pokazywany. Poprosiła mnie również o numer telefonu - wspomina młody filmowiec. I relacjonuje: - Po chwili zadzwonił telefon. Poinformowano mnie, że film bardzo się dyrektorce spodobał i chciałaby go włączyć do sekcji La Cinef. Byłem w wielkim szoku. Myślałem, że ten mail pojawił się dlatego, że źle wypełniłem formularz zgłoszeniowy. Dopiero w trakcie rozmowy docierało do mnie to, co się właśnie dzieje. Długo po jej zakończeniu chodziłem cały podekscytowany.

Czekał cztery miesiące

Początkowo radością mógł się dzielić z nielicznymi.

Pozostało 76% artykułu
Źródło: TVN24+
Czytaj także: