"Ostatnia szansa na posmakowanie zagranicznej rozkoszy". Jak zmieniło się życie Rosjan po wprowadzeniu sankcji?
Miliony Rosjan odczuwają skutki sankcji gospodarczych nałożonych przez państwa Zachodu po inwazji na Ukrainę. Dla zwykłych ludzi oznacza to wyrzeczenia, zmianę nawyków i utrudnienia w codziennym funkcjonowaniu. Dziennikarze BBC sprawdzili, na ile konsekwencje sankcji dają się już Rosjanom we znaki.
Za metro i zakupy nie zapłacisz kartą
Sankcje wobec banków spowodowały odcięcie Rosjan od systemów Visa i Mastercard, a w konsekwencji płatności Apple Pay i Google Pay. Często oznacza to utrudnienia w codziennym funkcjonowaniu. Na przykład okazuje się, że osoba płacąca telefonem nie może wejść do metra, bo barierki obsługuje bank VTB, który jest objęty sankcjami. Albo zapłacić za zakupy. A gotówki też trzeba mieć przy sobie coraz więcej.
Relacja tvn24.pl: Atak Rosji na Ukrainę >>>
Rubel w dół, ceny w górę
Codzienne zakupy stały się dla Rosjan droższe. To efekt gwałtownego spadku wartości rubla po inwazji na Ukrainę. Na początku 2022 roku jeden dolar kosztował około 75 rubli, a euro - 80. Trzy tygodnie później za jednego dolara trzeba zapłacić 111 rubli, a za jedno euro - 122 ruble.
Jan, obywatel Unii Europejskiej, który mieszka i pracuje w Moskwie, porównał dla BBC aktualne ceny z tymi sprzed wojny. - 20 lutego zamówiłem artykuły spożywcze za 5500 rubli (około 57 dolarów - przyp. red.), a teraz ten sam koszyk kosztuje 8000 - mówi. I podaje konkretny przykład: w ciągu ostatnich dwóch tygodni cena mleka prawie się podwoiła.
Daria, inna rozmówczyni dziennikarzy BBC, przyznaje, że w obawie przed kolejnymi podwyżkami zrobiła zapasy. - Kupiliśmy cztery kilogramy kawy, cztery litry oleju słonecznikowego, cztery litry oliwy z oliwek i cztery butelki whisky - wymienia. Zamówiła też trzymiesięczny zapas leków na nadciśnienie, bo jak tłumaczy, niektóre leki coraz trudniej dostać.
Czarne chmury nad rosyjską gospodarką. Nowe prognozy >>> Przede wszystkim jednak kupiła laptopy dla rodziny. Ich zakup planowała od jakiegoś czasu, ale wzrost ich cen przyspieszył decyzję. - Na początku lutego kosztowały około 70 000 rubli (730 dolarów - przyp. red.), pod koniec miesiąca wzrosły do 100 000 rubli, czyli tyle, ile zapłaciliśmy, a potem podrożały do 140 000. I wszystkie w Moskwie zostały wyprzedane - opowiadała BBC.
Jak mówi, w Rosji ludzie rzucili się też na ładowarki od iPhone'ów po tym, jak ich producent zapowiedział 2 marca wycofanie się z rosyjskiego rynku. - Teraz żartujemy, że wszyscy mamy ostatniego iPhone'a - mówi.
Wzrosły też ceny samochodów oraz części i akcesoriów do nich.
Firmy motoryzacyjne zawieszają działalność w Rosji >>>
Rosjanie ruszyli po meble
Paweł, wykładowca uniwersytecki, gdy wybuchła wojna, był w trakcie wyposażania mieszkania, w którym mieszka z żoną i dwójką dzieci. Zauważył, że już w pierwszym dniu inwazji niektóre ceny wzrosły prawie o 30 procent. Udało mu się kupić lodówkę, kuchenkę, pralkę i czajnik, a na dzień przed zamknięciem Ikei zamówił łóżko i szafkę. Uważa, że ceny w Ikei się nie zmieniły. - Po prostu nie mieli czasu na ich podniesienie - żartuje.
Od 4 marca Rosjanie nie mogą już zrobić zakupów w sklepach szwedzkiego koncernu meblowego. Ostatniego dnia przed ich zamknięciem tworzyły się gigantyczne kolejki, co pokazywała Nexta.
Ostatnie nuggetsy z ogłoszenia
Rosjanie mogą też zapomnieć o jedzeniu z McDonald's. Sieć zamknęła wszystkie 847 restauracji. To pewnego rodzaju symbol, bo - jak przypomina BBC – była to jedna z pierwszych zachodnich firm, które otworzyły się w Związku Radzieckim 30 lat temu.
Kilka godzin po ogłoszeniu o zamknięciu restauracji tysiące Rosjan odsprzedawało jedzenie z restauracji w cenach nawet dziesięć razy wyższych od normalnych. "Nuggetsy i placki kupione tuż przed zamknięciem sieci restauracji. Twoja ostatnia szansa na posmakowanie zagranicznej rozkoszy" - głosiła jedna z wiadomości cytowana przez BBC.
Problemy z wypłatami
Jekaterina, która prowadzi kilka szkół językowych, mówi, że przez sankcje mają problem z przelewaniem wynagrodzeń dla nauczycieli z innych krajów oraz z płatnościami za zajęcia przez uczniów z zagranicy. Obawia się też, jak poradzą sobie z międzynarodowymi lekcjami grupowymi, jeśli Zoom zostanie zablokowany.
Jej platformy internetowe utrzymywała firma z Ukrainy. Od dnia wybuchu wojny przestały one działać. - Wszystko zatrzymało się od razu, chociaż pracowaliśmy z nimi od wieków. Byliśmy z nich bardzo zadowoleni, a ich praca była na najwyższym poziomie - mówi.
Ciężki czas dla klubów fitness
Sankcje odczuwa też branża fitness. - Liczba naszych klientów spadła. Ludzie proszą nas o zwrot ich członkostwa w klubie. A nasze koszty wynajmu, sprzętu i sprzątania rosną. Wydatki wzrosły średnio o 30 procent od czasu wprowadzenia sankcji - mówi dziennikarzom BBC Natasza z Moskwy.
Przewiduje, że wiele firm takich jak jej, zostanie zamkniętych. A te, które tego nie zrobią, będą miały trudności ze znalezieniem rosyjskich producentów, którzy zastąpią importowany sprzęt.
Nataszy trudno jest pogodzić się ze zmianami. - To zupełnie nowy rodzaj kryzysu, który sprawia, że wszyscy czujemy się zagubieni i oszołomieni. Nie tylko w biznesie, ale także we własnym życiu. Utrata dochodów, konieczność rezygnacji z całego stylu życia, ograniczenie kontaktów, w tym w mediach społecznościowych, brak możliwości podróżowania do rodziny i przyjaciół, którzy mieszkają za granicą… Jest wiele rzeczy, które już straciliśmy, a nie wszystko jeszcze do nas dotarło - mówi.
Media społecznościowe poznikały
Dla Rosjan międzynarodowe media społecznościowe niemal przestały istnieć. 4 marca Roskomnadzor - rosyjski organ nadzorujący media - zablokował Facebooka i Twittera.
Dziesięć dni później ten sam los spotkał Instagram. W niedzielę wielu influencerów pożegnało się ze swoimi obserwatorami. Nie zabrakło łez, w końcu dla wielu z nich było to źródło pokaźnych dochodów. - Nie robiłam tego wszystkiego w ramach pracy, to jest część mojej duszy. Czuję, że jest to duża część mojego serca - mówiła w nagraniu rosyjska celebrytka Olga Buzowa, którą obserwowało ponad 23 miliony osób.
Roskomnadzor poinformował użytkowników, że Rosja ma swoje własne konkurencyjne platformy internetowe, w tym sieci społecznościowe VKontakte i Odnoklassniki. "Mamy nadzieję, że wasze przejście do tych portali internetowych będzie szybkie i że w przyszłości odkryjecie nowe możliwości do komunikacji i biznesu" - poinformował.
Wracają wspomnienia o kartkach żywnościowych
BBC dodaje, że aktualna sytuacja przywołuje u Rosjan wspomnienia z lat dziewięćdziesiątych, kiedy rosyjska gospodarka załamała się po rozpadzie Związku Radzieckiego. - To było ciekawe rozmawiać z ludźmi po trzydziestce o tamtych czasach i o kartkach żywnościowych, które były konieczne, by kupić jedzenie. Mieliśmy kupony i żetony na cukier, masło i wódkę - opowiada Rosjanka w starszym wieku.
I dodaje: - Pamiętam ogromne kolejki po kiełbasę… Często dochodziło do głośnych kłótni i protestów przeciwko sprzedawaniu rzeczy klientom spoza miasta. To było żenujące. Mam nadzieję, że do tego nie dojdzie.
Kobieta obawia się też wzrostu przestępczości. - Boję się, że będzie więcej włamań i rabunków z powodu gwałtownego wzrostu ubóstwa i utraty pracy - mówi.
Atak Rosji na Ukrainę - oglądaj program specjalny w TVN24:
Autorka/Autor: FC//az
Źródło: BBC, TVN 24