W Wenezueli wciąż pracują miejscowe i zagraniczne ekipy ratownicze, choć szanse na przeżycie osób uwięzionych pod gruzami drastycznie spadają.
Szef wenezuelskiego parlamentu Jorge Rodriguez przekazał w środę, że oficjalny bilans zabitych w zeszłotygodniowym podwójnym trzęsieniu ziemi w Wenezueli wzrósł do 2295, a prawie 11,3 tysiąca osób jest rannych. Dziesiątki tysięcy osób wciąż uznaje się za zaginione.
Amerykańska agencja kosmiczna NASA oceniła na podstawie zdjęć satelitarnych, że w trzęsieniach ziemi zawalonych lub uszkodzonych mogło zostać prawie 59 tysięcy budynków, głównie w stanie La Guaira. ONZ szacowała liczbę zaginionych osób na ponad 50 tysięcy.
Żałoba narodowa rozpocznie się w środę o godzinie 18 czasu lokalnego (o północy ze środy na czwartek w Polsce), czyli niemal tydzień po katastrofalnym podwójnym trzęsieniu ziemi z 24 czerwca - napisała we wpisie na portalu X pełniąca obowiązki prezydenta Wenezueli Delcy Rodriguez.
Wcześniej w środę Rodriguez oceniła, że priorytetem władz jest teraz "ochrona życia tych, którzy ocaleli, rodzin, które przebywają w obozach przejściowych i tych, którzy wciąż potrzebują bezpiecznego miejsca".
Mężczyzna czeka na ratunek od siedmiu dni
W stanie La Guaira w środę dalej pracowali ochotnicy i ekipy ratownicze. Około 100 ratowników kontynuowało trwające już ponad 48 godzin próby wydobycia na powierzchnię 40-letniego Hernana Gila, który od siedmiu dni uwięziony jest pod tonami gruzów zawalonego centrum handlowego. Mężczyzna żyje i jest przytomny.
- Jesteśmy bardzo blisko, ale konieczna jest maksymalna ostrożność. Musimy podejść bliżej, żeby można było go bezpiecznie wyciągnąć, nie narażając ani jego, ani nas - powiedział agencji EFE jeden z 64 portugalskich ratowników uczestniczących w akcji, w której biorą udział również specjaliści z Chile, USA i Wenezueli.
We wtorek ekipa ratowników z Jordanii poinformowała o wydostaniu spod gruzów żywego trzylatka. Komentatorzy określili to jako "cudowny ratunek", biorąc pod uwagę, że chłopiec przeżył sześć dni pod zawalonym budynkiem. Eksperci przyznają, że szanse na uratowanie kolejnych osób spadają z każdą godziną.
W Wenezueli rośnie gniew wobec władz
W kraju tymczasem narasta krytyka reakcji władz na kataklizm i opieszałości państwowych służb. Policji i wojsku zarzucano utrudnianie akcji ratowniczej, pojawiły się oskarżenia o blokowanie pomocy, przejmowanie datków, a nawet kradzieże kosztowności z zawalonych budynków - podał Reuters.
Według świadków niektórzy żołnierze i policjanci aktywnie pomagają w akcjach ratunkowych, ale widziano również wojskowych, którzy brali do rąk łopaty tylko po to, by nagrywać propagandowe filmiki - przekazał Reuters, powołując się na anonimowe źródła.
We wtorek ministerstwo spraw wewnętrznych Wenezueli poinformowało o wszczęciu dochodzenia przeciwko czterem policjantom podejrzanym o "przywłaszczanie aktywów finansowych pośród ruin".