- Po opublikowaniu w ostatnich kilkudziesięciu godzinach szeregu informacji dotyczących nieprawidłowości w prosektorium Warszawskiego Szpitala Południowego, które opierały się w dużej mierze na informacjach pozyskanych od anonimowych informatorów, Prokuratura Rejonowa Warszawa-Ursynów w Warszawie przeprowadziła raz jeszcze kwerendę tych wszystkich postępowań. Podjęto decyzję, że postępowanie dotyczące sfałszowanych kart zgonów będzie w dalszym ciągu kontynuowane w ramach odrębnego postępowania. Postępowania już zakończone nie będą wznawiane - powiedział w czwartek rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie Piotr Antoni Skiba.
Prokuratura wzięła jednak pod uwagę informacje, o których wcześniej nie była informowana na żadnych etapach postępowania. - Wszczęte zostało postępowanie sprawdzające - zapowiedział Skiba.
Skiba wyjaśnił, że chodzi o kwestie dotyczące pobierania nienależnych opłat w prosektorium Szpitala Południowego, jak również żądania od różnych podmiotów, "różnych kwot pieniężnych w związku z polecaniem ewentualnie poszczególnych zakładów pogrzebowych rodzinom zmarłych, które odbierały zwłoki z prosektorium".
- Mówimy tu zatem o prowadzeniu innych czynności sprawdzających pod kątem czynu z artykułu 296a par. 1 Kodeksu karnego i chodzi tutaj o tak zwane łapownictwo menadżerskie - wskazał prokurator.
Rzecznik dodał, że śledczy zbadają także wątek, który był podnoszony, a nie był wcześniej znany prokuraturze.
- Chodzi o znieważenie zwłok nieustalonej osoby, co było komentowane przez anonimowego pracownika zakładu pogrzebowego, który odbierał zwłoki z prosektorium Szpitala Południowego. I w tym zakresie czynności sprawdzające są prowadzone - zapewnił Skiba. Wskazał, że chodzi o czyn 262 par. 1 Kodeksu karnego, czyli znieważenie zwłok.
Dlaczego tylko czynności sprawdzające?
Prokurator podkreślił, że do chwili obecnej nie wpłynęło w zakresie takich zachowań żadne zawiadomienie ani do policji, ani do prokuratury.
- W ramach innych postępowań żadne zachowanie o takim charakterze nie było ujawnione i przez kogokolwiek podnoszone - powiedział Skiba. Dlatego - jak podkreślił - śledczy wzięli pod uwagę konieczność wyjaśnienia informacji, które "w chwili obecnej bazują w obiegu medialnym tylko i wyłącznie w oparciu o informacje i sygnały anonimowych informatorów". - Materiał dowodowy pozwala jedynie na wszczęcie czynności sprawdzających. Nie pozwala na tym etapie na wszczęcie śledztwa w sprawie, a tym bardziej na stawianie komukolwiek zarzutów karnych - wyjaśnił rzecznik.
Rzecznik odniósł się także do innych postępowań toczących się w Prokuraturze Rejonowej Warszawa-Ursynów dotyczących nieprawidłowości w prosektorium Szpitala Południowego. - W zakresie tego postępowania dotyczącego sfałszowanych kart zgonów (...) pozyskaliśmy już z archiwum Urzędu Stanu Cywilnego wszystkie karty zgonu, które pozostawały w naszym zainteresowaniu - zapewnił. - Okazało się, że liczba 20, to wszystkie karty wystawione w Szpitalu Południowym w ciągu trzech tygodni zeszłego roku, w okresie wakacyjnym. Z tej liczby 20 kart, w naszym zainteresowaniu pozostają trzy – dodał prok. Skiba.
Jak wskazał, karty były wystawione przez uprawnionych do tego lekarzy, a nie koordynatora prosektorium. - Na trzech kartach, które zostały zwrócone z Urzędu Stanu Cywilnego, brakowało odpowiednich informacji, między innymi drugiego imienia osoby zmarłej, ewentualnie nazwiska rodowego zmarłych - powiedział.
Według śledczych karty były uzupełniane przez pracownika prosektorium, ale "nieustalona osoba uzupełniła trzy karty w zakresie drugiego imienia zmarłego, nazwiska rodowego zmarłego, przybiła pieczątkę osoby uprawnionej i prawdopodobnie się podpisała". To oznacza, że najprawdopodobniej trzy dokumenty są sfałszowane.
Magdalena Rigamonti, dziennikarka Onetu o tym, co działo się w prosektorium w Szpitalu Południowym
Komunikat prokuratury
"Jak wynika z materiałów prasowych, w bliżej nieustalonym okresie, osoba zatrudniona na stanowisku koordynatora prosektorium Warszawskiego Szpitala Południowego, miała dopuszczać się procederu polegającego na przyjmowaniu niezasadnych opłat za wydanie ciała rodzinie oraz uzyskiwaniu korzyści za skierowanie rodziny do konkretnego zakładu pogrzebowego, które to czyny mogą być zakwalifikowane jako czyny zabronione z art. 296a § 1 kk, a nadto jak wynika z jednego z przekazów miało dojść do znieważenia nieustalonych zwłok poprzez oddanie na nie moczu, tj. o czyn zabroniony z art. 262 § 1 kk" - podano w komunikacie Prokuratury Okręgowej w Warszawie.
Prokuratura Rejonowa Warszawa – Ursynów w Warszawie apeluje do osób posiadających informacje dotyczące nieprawidłowości w Prosektorium Szpitala Południowego w Warszawie, zwłaszcza do przedstawicieli rodzin zmarłych, pracowników szpitala i pracowników firm pogrzebowych o kontakt z Prokuraturą prowadzącą czynności sprawdzające celem niezwłocznego ustalenia terminu przesłuchania. W pierwszej kolejności prosimy o kontakt mailowy lub poprzez e-Doręczenia: e-mail: biuro.podawcze.prwaw-urs@prokuratura.gov.pl. Kontakt drogą elektroniczną poprzez platformę e-Doręczeń: adres skrzynki AE:PL-75433-22976-IFUAD-29. Sekretariat Ko/Pp – tel. 261 845 893
Kontrowersje wokół funkcjonowania prosektorium
Wcześniej nowy zarząd Szpitala Południowego poinformował, że w związku z nieprawidłowościami w tym obiekcie, jeszcze poprzednie kierownictwo złożyło do prokuratury dwa zawiadomienia o podejrzeniu popełnienia przestępstwa polegającego na założeniu w prosektorium podsłuchu oraz naruszeniu tajemnicy lekarskiej poprzez publikowanie zdjęć z sekcji zwłok na portalu społecznościowym.
Jak informowaliśmy, postępowanie w sprawie podsłuchu zostało umorzone. Rzecznik Prokuratury Okręgowej prok. Piotr Antoni Skiba wyjaśnił w ostatnich dniach, że urządzenie zostało przebadane. Śledczy ustalili, że nie znajdowało się na nim jakiekolwiek nagranie. W środę prokurator podał, że w przypadku zawiadomienia dotyczącego publikacji zdjęć z sekcji zwłok prokuratura odmówiła jego wszczęcia. Według śledczych nie doszło do znieważenia zwłok, ponieważ publikacje miały na celu popularyzację wiedzy o tanatologii, przyczynach śmierci, skutkach urazów i ich manifestacjach, jakie ujawniają się podczas prowadzenia badań sekcyjnych.
Szpital Południowy podał, że z koordynatorem prosektorium rozwiązano umowę "bez wypowiedzenia, z winy pracownika i ze skutkiem natychmiastowym".