W trakcie środowego posiedzenia, mającego zatwierdzić głosowanie Kolegium Elektorów i wygraną w wyborach prezydenckich demokraty Joe Bidena do Kongresu wtargnęli zwolennicy prezydenta Donalda Trumpa. Deputowani wstrzymali obrady i zostali ewakuowani. W trakcie środowych zamieszek na terenie Kapitolu życie straciły cztery osoby, w tym jedna kobieta została zastrzelona przez policję. Stołeczna policja poinformowała, że w związku z wydarzeniami w Waszyngtonie zatrzymano 52 osoby. Demonstranci późnym popołudniem i wieczorem opuścili Kapitol i jego otoczenie, ale zapowiedzieli, że wrócą tam w czwartek.
CZYTAJ WIĘCEJ: Demokraci chcą impeachmentu Trumpa
Burmistrz Dystryktu Kolumbii Muriel Bowser ogłosiła godzinę policyjną od godziny 18 w środę do godziny 6 rano w czwartek czasu wschodniego.
Co się działo na Kapitolu? Środa na nagraniach z Waszyngtonu
Kongres USA zatwierdził głosy Kolegium Elektorów, uznają Joe Bidena za zwycięzcę listopadowych wyborów prezydenckich. Inauguracja 46. przywódcy Stanów Zjednoczonych odbędzie się 20 stycznia.
Ponownie obradują połączone izby Kongresu. Do zakończenia procesu certyfikacji pozostało 12 stanów.
Izba Reprezentantów odrzuciła wniosek republikanów o unieważnienie wyników głosowania elektorskiego z Pennsylwani.
Izba Reprezentantów głosuje nad sprzeciwem w sprawie certyfikacji wyników głosowania elektorskiego w Pennsylwani.
Kowal: obserwujemy proces, w którym krok po kroku przekraczana jest demokratyczna granica
Kowal: oglądamy sytuacje, w których właśnie w taki sposób mogą umierać demokracje, ale Stany Zjednoczone są silne, poradzą sobie
Kowal: to jest też lekcja dla naszej odpowiedzialności, bo my do tej pory zachowywaliśmy się względem Zachodu jak dorastające dzieci
Kowal: Trumpowi chodzi o to, żeby nie dopuścić do poszanowania woli obywateli
Kowal: to, co się dzieje w USA to jest podstawowa lekcja bezpieczeństwa na świecie
Paweł Kowal w "Jeden na jeden" w TVN24: to Trump ponosi odpowiedzialność polityczną za to, co się stało
Republikański senator Jim Inhofe powiedział telewizji CNN, że rozmawiał z wiceprezydentem Mikiem Pencem i że ten jest "bardzo rozczarowany" słowami krytyki, jakie padły pod jego adresem ze strony prezydenta Donalda Trumpa.
Po głosowaniu lider większości w Senacie Mitch McConnell powiedział, że nie oczekuje więcej głosów kwestionujących głosowanie w Kolegium Elektorów.
Za odrzuceniem sprzeciwu opowiedziało się 92 senatorów, przeciw - siedmiu, w tym między innymi były kontrkandydat Trumpa w walce o nominację republikańską w 2016, senator Ted Cruz.
Senatorowie odrzucili sprzeciw w sprawie certyfikacji głosowania elektorskiego w Pennsylwani.
Nancy Pelosi: zostaniemy tu tak długo jak trzeba
Senat głosuje nad sprzeciwem wobec certyfikacji głosów elektroskich z Pennsylwani.
W związku z tym planowana trwa debata dotycząca sprzeciwu w sprawie certyfikacji głosów elektorskich z Pennsylwani.
Republikanie z Izby Reprezentantów sprzeciwiają się certyfikacji wyników głosowania elektorskiego w Pennsylwani. Sprzeciw wyraził także republikański senator Josh Hawley.
Trwa certyfikacja wyników wyborów.
Szef waszyngtońskiej policji Robert Contee poinformował o śmierci kolejnych trzech osób - dwóch mężczyzn i kobiety - w związku z środowymi zamieszkami na Kapitolu. Nie powiedział jednak dokładnie, co było przyczyną śmierci. Wcześniej poinformowano o śmierci postrzelonej kobiety. Liczba ofiar śmiertelnych wzrosła więc do czterech osób.
Kolejne stany certyfikują wyniki wyborów.
Senatorowie zmierzają do sali posiedzeń Izby Reprezentantów, by wznowić połączone obrady obu izb Kongresu.
Szef policji w Waszyngtonie: cztery osoby nie żyją po zamieszkach na Kapitolu
Szef policji w Waszyngtonie: 52 osoby zostały aresztowane w związku z zamieszkami na Kapitolu
Wkrótce ma zostać wznowione posiedzenie połączonych izb Kongresu w sprawie certyfikacji wyborczego zwycięsttwa Bidena.
Izba Reprezentantów odrzuciła skargę wyborczą wobec wyniku wyborów prezydenckich w stanie Arizona.
Republikański senator z Karoliny Południowej Lindsey Graham, do tej pory zagorzały zwolennik Donalda Trumpa, podczas wznowionej sesji izby opowiedział się za certyfikacją głosów elektoskich i uznaniem zwycięstwa Joe Bidena. Oznacza to, że wyłamuje się z grupy republikańskich polityków, kwestionujących wyniki listopadowych wyborów prezydenckich. - Wystarczy. Nie liczcie na mnie - oznajmił.
- Trump i ja przebyliśmy razem niesamowitą podróż. Niezwykle mi przykro, że kończy się ona w ten sposób. Mój Boże, jak bardzo jest mi przykro - stwierdził.
Senat USA właśnie odrzucił skargę wyborczą wobec wyniku wyborów prezydenckich w stanie Arizona stosunkiem głosów 93:6. Po tym głosowaniu Kongres wznowi wspólną sesję, na której ma kontynuować certfikację głosów elektorskich.
Demokraci z komisji ds. sądownictwa Izby Reprezentantów wezwali wiceprezydenta Mike'a Pence'a oraz członków gabinetu Donalda Trumpa do powołania się na 25. poprawkę i odsunięcie prezydenta od władzy. W takiej sytuacji jego obowiązki "niezwłocznie" przejmuje wiceprezydent.
Jak podaje stacja CNN, prezydent Trump zakazał wstępu do Zachodniego Skrzydła Białego Domu szefowi sztabu wiceprezydenta Mike'a Pence'a, Marcowi Shortowi. Ta część Białego Domu jest miejscem faktycznego urzędowania prezydenta i najważniejszych urzędników jego administracji oraz ich współpracowników. To tam znajduje się m.in. Gabinet Owalny.
Republikański senator Mitt Romney podczas wystapienia w Kongresie potępił szturm na Kapitol, który nazwał "powstaniem, wywołanym przez prezydenta Stanów Zjednoczonych". Zaapelował do swoich republikańskich kolegów o wycofanie sprzeciwu wobec certyfikacji wyników głosowania Kolegium Elektorskiego, w którym zwyciężył prezydent-elekt Joe Biden.
- Ci, którzy zdecydują się nadal wspierać ten niebezpieczny gambit, sprzeciwiając się wynikom legalnych i demokratycznych wyborów, już zawsze będą postrzegani jako wspólwinni bezprecedensowego ataku na naszą demokrację. Zostaną zapamiętani za swoją rolę w tym haniebnym momencie historii Ameryki. To będzie ich dziedzictwo - oświadczył.
Jak podaje CNN, coraz więcej republikanów twierdzi, że Trump powinien zostać usunięty z urzędu jeszcze przed 20 stycznia, gdy władzę miał formalnie przejąć prezydent-elekt Joe Biden. Czterech z nich wezwało do powołania się na 25. poprawkę do Konstytucji USA, dwóch stwierdziło, że prezydent powinien zostać poddany procedurze impeachmentu - donosi stacja.
Poprawka 25., pkt 1. : W razie usunięcia prezydenta z urzędu albo jego śmierci lub ustąpienia prezydentem zostaje wiceprezydent.
Sprawiedliwości stanie się zadość wobec tych, którzy zbeszcześcili Kapitol - oświadczyła w Kongresie spikerka Izby Reprezentantów Nancy Pelosi. Zapowiedziała, że izba będzie dalej realizować interes narodu, poczynając od dzisiejszego wieczoru i certyfikacji wyboru prezydenta-elekta Joe Bidena.
- Zrobimy to mimo haniebnych działań, które wydarzyły się dzisiaj. Będziemy częścią historii, która pokaże światu, co leży u podstaw Ameryki - oświadczyła. - Kongres powrócił na Kapitol. Zostaniemy tak długo, jak będzie trzeba - dodała.
Doradca Donalda Trumpa ds. bezpieczeństwa narodowego Robert O'Brien, jego zastępca Matt Pottinger oraz wiceszef sztabu prezydenta Chris Liddell zapowiedzieli, że rozważają złożenie rezygnacji po wydarzeniach, jakie w środę rozegrały się w Waszyngtonie.
W USA panuje atmosfera przygnębienia i niedowierzania. Pojawiają się komentarze, że to jeden z najbardziej smutnych dni amerykańskiej demokracji w historii. Co najmniej troje senatorów, którzy wcześniej deklarowali że będą sprzeciwiać się zatwierdzaniu wyniku wyborów oświadczyło że wobec ostatnich wydarzeń zmienia zdanie i nie będzie blokować procesu.
Armia USA zmobilizowała wszystkich 1100 żołnierzy Gwardii Narodowej w Waszyngtonie na wniosek burmistrz miasta Muriel Bowser. Rozkaz zatwierdził wiceprezydent Mike Pence.
"Urzędnicy departamentu obrony i administracji powiedzieli, że to wiceprezydent Mike Pence, a nie prezydent Trump, zatwierdził rozkaz rozmieszczenia oddziału Gwardii Narodowej z Waszyngtonu. Nie było jasne, dlaczego prezydent, który zachęcał protestujących do szturmu na Kapitol i nadal jest naczelnym dowódcą, nie wydał rozkazu" – pisze "New York Times".
Republikańska senator Kelly Loeffler, która ubiega się o reelekcję w stanie Georgia, powiedziała podczas wznowionej sesji Kongresu, że po tym, co wydarzyło się w środę na Kapitolu nie będzie podważać wyniku wyborów prezydenckich, co wcześniej zapowiadała. - Nie mogę teraz sprzeciwić się certyfikacji głosów elektorskich - oświadczyła. Jej przemówienie nagrodzono oklaskami.
Georgia jest jednym z siedmiu stanów, co do których podnoszone są protesty wyborcze, dotyczące rzekomych nieprawidłowości i fałszerstw w trakcie tegorocznych wyborów prezydenckich w USA.
Gubernator Nowego Jorku Andrew Cuomo poinformował, że wysyła do Waszyngtonu tysiąc członków nowojorskiej Gwardii Narodowej, by pomogli "umożliwić i zabezpieczyć pokojowe przekazanie władzy".
Demokratyczna senator z Nevady Catherine Cortez Masto: My w tej izbie mamy szczególny obowiązek, jako liderzy, by pracować razem, starając się obniżyć temperaturę naszego sporu politycznego.
Republikański senator z Oklahomy, James Lankford: Bandyci nie rządzą na Kapitolu. Dziekuję służbom mundurowym, które zapewniały nam bezpieczeństwo. Dosłownie przerwano mi w połowie zdania, kiedy przemawiałem. Ronald Reagan powiedział kiedyś, pokój nie jest brakiem konfliktu, jest zdolnością poradzenia sobie z konfliktem środkami pokojowymi.
Schumer: Dzisiejsze wydarzenia nie zdarzyły się spontanicznie. Prezydent, który promował teorie spiskowe i zachęcał do ruszenia na Kapitol, ten prezydent zdecydowanie odpowiada za to, co się stało. To jego wielka hańba.
Schumer: Ci, którzy dokonali potwornych aktów nie mogą być nazywani protestującymi. To byli członkowie zamieszek, rebelianci, bandyci, wewnętrzni terroryści. Nie reprezentują oni Ameryki. To było parę tysięcy ekstermistów, którzy siłą próbowali przejąć Kapitol i zaatakować naszą demokrację. Muszą być oskarżeni w pełnej mocy prawa, przez tę lub następną administrację. Nie powinni mieć żadnej ulgi.
Schumer: Te obrazy ujrzał cały świat. Nasze ambasady dawały znać o przerażających scenach w samym sercu naszej demokracji. To będzie plamą na honorze naszego kraju, którą niełatwo będzie zmyć. Ostatecznym, strasznym dziedzictwem 45. prezydenta Stanów Zjednoczonych. Bez wątpienia naszego najgorszego.
Przywódca demokratów w Izbie Reprezentantów, Churles Schumer: Bardzo trudno ująć w słowa to, co miało miejsce dzisiaj. Ta świątynia demokracji została zbeszczeszczona, jej okna rozbite, nasze biura zwandalizowane. Świat ujrzał urzędników amerykańskich ewakuowanych, ponieważ mogła im się stać krzywda.
McConnell: Kongres rozpoczyna proces poszanowania woli narodu amerykańskiego i podliczenia głosów Kolegium Elektorskiego. Realizujemy ten obowiązek co 4 lata, od ponad 200 lat. Niezależnie od tego, czy nasz naród jest w stanie wojny, czy pokoju. Nawet w trakcie reblii zbrojnej, w czasie wojny domowej, mechanizm naszej demokracji działa dalej.
Mitch McConnell, lider większości republikańskiej w Senacie: W imieniu narodu amerykańskiego Stany Zjednoczone i Senat nie dadzą się zastraszyć. Nie będziemy pozwalali, by bandyci, przestępcy i groźby utrzymywały nas poza tą izbą. Nie ukorzymy się przed bezprawiem i zastraszaniem. Wróciliśmy na swoje miejsce. Będziemy wykonywać swoje obowiązki w ramach Konstytucji, dla naszego narodu.
Pence: Nawet po bezprecedensowej przemocy i wandalizmie, przedstawiciele USA zbierają się ponownie w tym samym dniu, aby wspierać i bronić konstytucję Stanów Zjednoczonych. Niech Bóg błogosławi Amerykę. Wracajmy do pracy.
Pence: Opłakujemy utratę życia, która miała miejsce dziś w Kongresie. Dziękujemy tym, którzy bronili tego miejsca. Przemoc nigdy nie zatriumfuje, zatriumfuje wolność. A to nadal jest dom narodu.
Wiceprezydent USA Mike Pence: Doprowadzono do powstrzymania przemocy, Kapitol jest bezpieczny.
Kongres USA wznowił obrady.
Przemówienia podczas wznowionej sesji Kongresu mają wygłosić lider republikańskiej większości w Senacie Mitch McConnell oraz przywódca demokratycznej większości w Izbie Reprezentantów, Charles Schumer. Obaj są już na sali obrad - donosi stacja CNN. Jak dodaje budynek Kongresu zabezpieczają silnie uzbrojone oddziały policji.
Senatorowie z obu partii opuścili "bezpieczne miejsce", do którego udali się po wtargnięciu demonstrantów na Kapitol i wracają do Kongresu - podaje stacja CNN.
Sekretarz Mike'a Pence'a poinformował, że wiceprezydent powrócił już do Senatu. "Ani na chwilę nie opuścił Kapitolu. Wiceprezydent pozostawał w stałym kontakcie z liderami Izby Reprezentantów oraz Senatu, policją kapitolu, Departamentem Sprawiedliwości oraz Departamentem Obrony, by umożliwić zabezpieczenie Kapitolu i ponowne zebranie się Kongresu. Teraz dokończymy to, co leży w interesie narodu" - napisał.
Jak podaje CNN, powołując się na swoje źródła, Secret Service chciał, by Pence opuścił kompleks Kapitolu, ale wiceprezydent zdecydował, że chce pozostać na miejscu.
O godzinie 2 w nocy czasu polskiego ma zostać wznowione posiedzenie Kongresu nad ostatecznym zatwierdzaniem głosowania Kolegium Elektorów, w którym zwyciężył prezydent elekt Joe Biden.
Korespondent TVN24 Marcin Wrona rozmawiał z jednym z protestujących, którzy wdarli się do Kongresu.
- Usłyszą nas. I to usłyszą nasz głos teraz, nie przestaniemy - mówił mężczyzna. Relacjonował też, jak z jego perspektywy wyglądało starcie z policją.
Trwa sprzątanie sal obrad Senatu i Izby Reprezentantów przed wznowieniem obrad, które ma nastąpić w środę o godzinie 20 czasu waszyngtońskiego.
Twitter poinformował, że konto Donalda Trumpa zostało zablokowane na 12 godzin.
Zwolennicy prezydenta Trumpa odchodząc spod Kapitolu zapewniają, że wrócą protestować w czwartek. Przed budynkiem zgromadziło się wieczorem więcej policji niż wczesnym popołudniem, są także oddziały Gwardii Narodowej, w tym skierowane z Wirginii. Gubernator Wirginii Ralph Northam ogłosił stan nadzwyczajny i godzinę policyjną w regionach stanu sąsiadujących z Dystryktem Kolumbii.
Jak podaje agencja Reutera, Kongres ma wznowić obrady jeszcze w środę o godzinie 20 czasu lokalnego (02:00 czasu polskiego).
CZYTAJ WIĘCEJ: Kongres planuje wznowienie posiedzenia, by zatwierdzić wybór nowego prezydenta
Jak podaje stacja CNN, Twitter usunął w środę kilka tweetów prezydenta Donalda Trumpa, odnoszących się do wydarzeń w Waszyngtonie.
Wśród usuniętych wpisów jest m.in. ten, w którym Trump stwierdził, że wiceprezydent Mike Pence "nie miał odwagi", by zrobić to, co konieczne. Usunięto także wpis z nagraniem Trumpa, na którym zwraca się on do swoich zwolenników. Wideo zostało usunięte także przez Facebooka oraz Youtube'a.
"Dziś wewnętrzni terroryści zaatakowali fundament naszej demokracji: pokojowe przekazanie władzy, które poprzedziły wolne wybory. Musimy przywórcić rządy prawa i pociągnąć ich do odpowiedzialności" - napisała na Twitterze Hillary Clinton, była sekretarz stanu USA i rywalka Donalda Trumpa w wyborach prezydenckich sprzed czterech lat.
Jak podkreśliła, "demokracja jest krucha". "Nasi przywódcy muszą wywiązać się ze swojej odpowiedzialności, by ją chronić" - dodała.
Premier Włoch Giuseppe Conte, komentując na Twitterze zamieszki w Waszyngtonie, oświadczył, że przemoc jest nie do pogodzenia z korzystaniem z praw politycznych i swobód demokratycznych.Szef włoskiego rządu w oświadczeniu po włosku i po angielsku napisał: "Śledzę z wielkim zaniepokojeniem to, co dzieje się w Waszyngtonie. Przemoc jest nie do pogodzenia z korzystaniem z praw politycznych i swobód demokratycznych"."Pokładam zaufanie w trwałość i siłę instytucji Stanów Zjednoczonych" - dodał.
Przewodnicząca Izby Reprezentantów Nancy Pelosi, cytowana przez CNN: Zdecydowaliśmy, że powinniśmy udać się do Kapitolu dziś wieczorem, gdy zostanie on dopuszczony do użytku.
Senator Bernie Sanders ocenił, że "człowiekiem bezpośrednio odpowiedzialnym za dzisiejszy chaos jest Donald Trump, który dał do zrozumienia, że zrobi wszystko, aby pozostać przy władzy, łącznie z powstaniem i podżeganiem do przemocy". "Trump przejdzie do historii jako najgorszy i najniebezpieczniejszy prezydent w historii" - oświadczył.
CNN: Tłumy na Kapitolu zaczęły się rozpraszać po wprowadzeniu w Waszyngtonie godziny policyjnej.
Przypomnijmy, ta trwa od pół godziny.
Sekretarz Stanu USA Mike Pompeo ocenił na Twitterze, że "szturm na Kapitol jest nie do zaakceptowania". "Bezprawie i zamieszki, tutaj lub na świecie, są zawsze niedopuszczalne. Zwiedziłem wiele krajów i zawsze popieram prawo każdego człowieka do pokojowego protestu w obronie swoich przekonań" - napisał.
Głos zabrał prezydent Andrzej Duda. Ocenił, że wydarzenia w Waszyngtonie "to wewnętrzna sprawa Stanów Zjednoczonych, które są państwem demokratycznym i praworządnym". "Władza zależy od woli wyborców, a nad bezpieczeństwem państwa i obywateli czuwają powołane do tego służby. Polska wierzy w siłę amerykańskiej demokracji" - napisał.
"The New York Times" podał, że Mike Pence, nie Donald Trump wydał pozwolenie na użycie Gwardii Narodowej w Waszyngtonie.
Telewizja CNN poinformowała, że policja Kapitolu zatrzymała co najmniej 20 osób.
Facebook usunął nagranie Donalda Trumpa, na którym wezwał swoich zwolenników do powrotu do domu, jednocześnie mówiąc: - Kochamy was.
Gubernator Wirginii Ralph Northam oświadczył, że ogłasza stan wyjątkowy, a także ustawia godzinę policyjną o godzinie 18 czasu wschodniego w rejonach Arlington i Alexandria, sąsiadujących z Waszyngtonem.
Szef policji Robert Contee przekazał, że co najmniej 13 osób uczestniczących w zamieszkach zostało aresztowanych, przejęto pięć sztuk broni, a kilku funkcjonariuszy jest rannych.
Były doradca Bezpieczeństwa Wewnętrznego prezydenta Donalda Trumpa, Tom Bossert, potępił chaos w Kapitolu. "Prezydent bezpodstawnie podważał amerykańską demokrację przez miesiące. W rezultacie jest winny tego oblężenia i całkowitej hańby".
Za 40 minut w Waszyngtonie ma się rozpocząć godzina policyjna.
Szef policji Dystryktu Kolumbii potwierdził, że jedna osoba została postrzelona w Kapitolu.
WIĘCEJ INFORMACJI: Na terenie Kapitolu postrzelono kobietę. Jest w stanie krytycznym
CNN podaje, że przywódcy Kongresu są ewakuowani z Kapitolu. Mają być przetransportowani do Fort McNair, posterunku armii Stanów Zjednoczonych.
Tak wyglądało natomiast przemówienie Joe Bidena:
Posłuchaj przetłumaczonego przemówienia Donalda Trumpa:
Korespondent "Faktów" TVN Marcin Wrona, który jest na miejscu relacjonuje: - Co chwilę wybuchają fajerwerki, co chwilę widać chmury dymu. Policja przesunęła protestujących ze schodów Kapitolu.
Rzecznik Pentagonu Jonathan Hoffman przekazał: "Gwardia Narodowa Dystryktu Kolumbii została zmobilizowana, aby wesprzeć federalne siły bezpieczeństwa w tym mieście. Pełniący obowiązki ministra obrony Christopher Miller jest w kontakcie z kierownictwem Kongresu, a sekretarz ds. armii Ryan McCarthy - z władzami Dystryktu. Akcja sił porządkowych będzie kierowana przez Ministerstwo Sprawiedliwości".
Tymczasem agencja AP po wyborach w Georgii napisała: "Demokraci wygrali dwa pojedynki o Senat i przejmą kontrolę nad tą izbą".
W Georgii do przeliczenia pozostało około 2 procent głosów. Wygrane demokratów są w ocenie agencji niezagrożone.
Były prokurator generalny USA i sekretarz sprawiedliwości William Barr ocenił, że przemoc w Kapitolu jest "oburzająca i nikczemna".
CNN podało, że na terenie Kapitolu zabezpieczono co najmniej dwa ładunki wybuchowe.
Według stacji policja zabezpieczyła dwa improwizowane ładunki wybuchowe, jeden w budynku, w którym mieści się krajowy komitet Partii Republikańskiej, drugi na terenie kompleksu Kapitolu. Były to prawdziwe ładunki wybuchowe, które zostały unieszkodliwione - przekazała CNN.
Fox News, opierając się na źródłach w siłach porządkowych, informuje o trzech niezidentyfikowanych czarnych pakunkach, z których wystawały rury i kable. Dodano, że nie jest do końca jasne, czy były to prawdzie ładunki wybuchowe.
Do zamieszek doszło w trakcie zatwierdzania wyborów prezydenckich. Przed wybuchem gwałtownego protestu Kongres przyznał zaledwie 12 z 538 głosów wyborczych.
Zobacz dotychczasowe podsumowanie tvn24.pl - Demonstranci wdarli się do budynku Kongresu. Co dzieje się wewnątrz?
Źródło blisko Białego Domu, cytowane przez CNN, które jest w kontakcie z niektórymi uczestnikami zamieszek na Kapitolu, powiedziało stacji, że ich celem jest pozostanie w Kapitolu przez całą noc.
Biden zakończył swoje wystąpienie słowami: - Wystarczy, wystarczy, wystarczy.
Biden: Droga, którą mamy teraz postępować, jest jasna. To jest droga demokracji, szacunku, uczciwości, honoru i zobowiązania. W tych strasznych wydarzeniach wszyscy Republikanie, wszyscy Demokraci, cały naród musi zdawać sobie sprawę, że musimy wystąpić wspólnie. To są Stany Zjednoczone Ameryki.
Biden: Dzisiaj przypomniano nam, że demokracja jest krucha. W tej chwili nasza demokracja jest atakowana.
Biden: Słowa prezydenta mają znaczenie, bez względu na to, jak dobry lub zły jest ten prezydent. W najlepszym przypadku słowa prezydenta mogą inspirować. W najgorszym -mogą podżegać. Wzywam prezydenta Trumpa, aby wystąpił w telewizji, wypełnił przysięge i bronił konstytucji i aby zażądał końca tego oblężenia.
Biden: Cytadela wolności, Kapitol, jest atakowany. To atak na przedstawicieli narodu, na policję, na urzędników. To atak na praworządność. To atak na najświętsze przedsięwzięcie, na wykonywanie woli narodu.
Głos zabiera prezydent elekt Joe Biden.
Korespondent "Faktów" TVN Marcin Wrona relacjonuje, że jedno z hrabstw w Wirginii wysłalo swoich funkcjonariuszy przed Kapitol.
Stacja CNN podała, że z części budynku waszyngtońskiego Kapitolu, zajmowanej przez Senat, usunięto protestujących. Nie wiadomo jak wygląda sytuacja w części zajmowanej przez Izbę Reprezentantów. CNN pokazała na swojej antenie, jak zgromadzeni na zewnątrz protestujący wybijają szyby w budynku.
Przywódca mniejszości demokratycznej w Senacie Chuck Schumer i przewodnicząca Izby Reprezentantów Nancy Pelosi wydali wspólne oświadczenie wzywające Donalda Trumpa do zażądania natychmiastowego opuszczenia Kapitolu przez uczestników zamieszek.
Protestujący wdarli się do gabinetu Nancy Pelosi.
Chad Wolf, pełniący obowiązki szefa Departamentu Bezpieczeństwa Krajowego, potępił wydarzenia w Kapitolu. Napisał, że "przemoc w jakiejkolwiek formie jest niedopuszczalna".
Źródła CNN podały, że wielu funkcjonariuszy policji zostało rannych, a co najmniej jeden z nich został przetransportowany do szpitala.
Rzecznik Białego Domu podała, że Gwardia Narodowa ruszyła w stronę Kapitolu.
Prezydent elekt Joe Biden przebywa w centrum Wilmington w stanie Delaware, gdzie wygłaszał uwagi między innymi na temat epidemii COVID-19.
Jego doradca powiedział stacji CNN, że Biden monitoruje sytuację w Waszyngtonie. Ma się do nich odnieść po południu czasu wschodniego.
NA TVN24 TRWA WYDANIE SPECJALNE, GDZIE RELACJONUJEMY WYDARZENIA Z WASZYNGTONU NA ŻYWO.
Przed Kapitolem reanimowano kobietę. Według CNN jest w stanie krytycznym, po postrzeleniu.
Ayman Mohyeldin, dziennikarz NBC News i MSNBC, poinofrmował, że Gwardia Narodowa oczekuje na zgodę Pentagonu, aby wkroczyć do Kapitolu.
CNN za źródłem bliskiemu wydarzeniom podaje, że kierownictwo obu izb jest bezpieczne.
Jak zaczęły się protesty? Krótko po godzinie 13 czasu wschodniego tłum zwolenników Donalda Trumpa Trumpa przedarł się przez bariery ustawione przy Kapitolu, gdzie starli się z funkcjonariuszami. Około 90 minut później policja przekazała, że demonstranci weszli do budynku.
Policja Kapitolu zaleciła członkom Kongresu wyjęcie masek gazowych z ich gabinetów i bycie przygotowanym na ich założenie.
Protestujący wtargnęli na salę posiedzeń Senatu.
Według CNN, ewakuowany z Kapitolu został wiceprezydent Mike Pence. Agencja AP wcześniej informowała, że policja ewakuowała niektóre budynki biurowe Kongresu.
Jak pisze CNN, wcześniej tego dnia Trump zachęcał swoich zwolenników do protestu w Kapitolu.
"W związku z wewnętrznym zagrożeniem bezpieczeństwa w budynku należy schronić się w najbliższym biurze i zachować ciszę" - brzmi komunikat wygłaszany wewnątrz budynku amerykańskiego Kongresu - przekazuje CNN.Z powodu zagrożenia bezpieczeństwa nikt nie może wejść, ani opuścić budynku Kongresu Stanów Zjednoczonych. Siły policyjne Kapitolu poprosiły o wsparcie inne jednostki porządkowe, w tym służby federalne - informuje stacja, powołując się na swoje źródła.
Były szef policji w Dystrykcie Kolumbii Charles Ramsey ocenił wydarzenia sprzed Kapitolu "bliskimi zamachu stanu".
Burmistrz Dystryktu Kolumbii Muriel Bowser ogłosiła godzinę policyjną od godziny 18 w środę do godziny 6 rano w czwartek czasu wschodniego.
Funkcjonariusze policji użyli gazu łzawiącego wobec protestujących. Według źródła CNN, policja Kapitolu poprosiła o wsparcie dodatkowe organy ścigania, w tym władze federalne.
Przypomnijmy, elektorzy ze wszystkich stanów oraz Dystryktu Kolumbii wybrali 14 grudnia stosunkiem głosów 306-232 Bidena na 46. prezydenta USA.
Chaos w Kongresie rozpoczął się po wdarciu się zwolenników prezydenta Donalda Trumpa, który przegrał wybory.
W Kapitolu mieszczą się obie izby Kongresu amerykańskiego. Posiedzenie Kongresu, mające zatwierdzić głosowanie Kolegium Elektorów, w którym wygrał demokrata Joe Biden, zostało przerwane.
Dobry wieczór! Rozpoczynamy relację z gwałtownych wydarzeń pod amerykańskim Kapitolem w Waszyngtonie.
Autorka/Autor: akw, momo/adso
Źródło: Reuters, tvn24.pl, CNN