Pociąg towarowy spadł do rzeki i stanął w płomieniach. W wagonach były chemikalia

Do wypadku doszło w amerykańskim stanie Kentucky. Dwie osoby zostały ranne. W związku z wyciekiem łatwopalnych substancji chemicznych okoliczni mieszkańcy zostali ewakuowani.

Do wypadku doszło w czwartek około godziny 7 rano lokalnego czasu w hrabstwie Pike na wschodzie stanu Kentucky. Pociąg towarowy przewożący 96 cystern z etanolem i olejem napędowym oraz dwa wagony wypełnione kamieniami uderzył w górę skał i błota, które zsunęły się na tory.

Najpierw wykoleiła się lokomotywa, potem kolejne wagony. Część z nich spadła ze zbocza prosto do płynącej poniżej rzeki. Zawartość cystern wylała się do wody i stanęła w płomieniach. Ogień zajął także wagony leżące na brzegu.

Dwóch członków załogi zdołało wydostać się z lokomotywy, która wpadła do rzeki i wspiąć na jej szczyt, czekając na ratunek strażaków. Obaj trafili do szpitala, ich życiu nie zagraża niebezpieczeństwo.

- Całe szczęście pociąg nie jechał bardzo szybko, to ich uchroniło przed poważną katastrofą - stwierdził rzecznik miejscowej policji. 

Bezpieczeństwo mieszkańców priorytetem

W związku z wypadkiem i wyciekiem łatwopalnych substancji chemicznych okoliczni mieszkańcy zostali ewakuowani - poinformował Doug Tackett, szef departamentu zarządzania kryzysowego w hrabstwie Pike. Dodał jednocześnie, że jest to jedynie "środek ostrożności". Do badań pobrano także próbki wody z rzeki.

- Monitorujemy sytuację, naszym priorytetem jest bezpieczeństwo mieszkańców - przekazał gubernator Kentucky Andy Beshear.

Amerykańska Narodowa Rada Bezpieczeństwa Transportu zapowiedziała, że wyśle na miejsce zdarzenia grupę sześciu ekspertów, w celu ustalenia przyczyn wykolejenia pociągu. Według wstępnych ustaleń służb powodem wypadku było osuwisko, spowodowane przez ulewne deszcze, które nawiedziły region w ostatnim tygodniu.

Źródło: Google Maps
Czytaj także: