W ramach świątecznych podarunków Trump przekazał w ubiegłym roku po 45 tys. dolarów (ok. 166 tys. zł) trzem bliskim współpracownicom z Białego Domu, w tym asystentce Natalie Harp - podał w środę "Washington Post". Oprócz Harp pieniądze otrzymały również doradczyni ds. komunikacji Margo Martin oraz asystentka prezydenta Chamberlain Harris. Wszystkie trzy określiły w oświadczeniach majątkowych otrzymane kwoty jako prezenty świąteczne. Każda z kobiet zarabia 150 tys. dolarów rocznie (ok. 550 tys. zł), a więc podarowana suma odpowiada niemal 30 proc. ich rocznego wynagrodzenia.
Jak poinformował "Washington Post", Trump przekazał również 20 tys. dolarów (ok 74 tys. zł) Waltowi Naucie, dyrektorowi odpowiedzialnemu za pracę Gabinetu Owalnego, który zarabia 175 tys. dolarów rocznie (ok. 650 tys. zł).
Trump naruszył zakaz?
Biały Dom zapewnił, że wypłaty są zgodne z prawem i zasadami etyki. - Prezydent od dawna ma zwyczaj wręczania bożonarodzeniowych prezentów osobom ze swojego otoczenia - przekazał rzecznik Davis Ingle. Dodał, że pieniądze nie miały związku z obowiązkami służbowymi obdarowanych.
Tymczasem Richard Painter, były prawnik Białego Domu ds. etyki za prezydentury George'a W. Busha, ocenił w wypowiedzi dla "Washington Post", że wypłaty mogą naruszać federalny zakaz uzupełniania wynagrodzeń pracowników administracji ze źródeł zewnętrznych. Inny były urzędnik ds. etyki Don Fox zastrzegł, że na podstawie dostępnych informacji nie można jednoznacznie stwierdzić, iż doszło do złamania tego zakazu, ale tak duże prezenty od przełożonego mogą budzić wątpliwości ze względu na zależność pracowników od darczyńcy.
Eksperci ds. etyki, z którymi rozmawiał amerykański dziennik, przekazali, że nie znają innych przypadków, w których urzędujący prezydent USA przekazywał pracownikom Białego Domu prywatne prezenty w formie pieniędzy na taką skalę.
Kogo obdarował prezydent
Harp i Nauta należą do grona najbardziej zaufanych współpracowników Trumpa i mają niemal stały dostęp do prezydenta podczas długich dni spędzanych w podróży lub w Białym Domu - zwraca uwagę agencja Reuters. 43-letni Nauta był współoskarżonym w sprawie dotyczącej przechowywania przez Trumpa niejawnych dokumentów w jego posiadłości Mar-a-Lago. Zarzuty zostały oddalone przez sąd w 2024 roku.
35-letnia Harp według doniesień prasowych w lipcu znalazła się w wąskim gronie osób, które towarzyszyły prezydentowi podczas potajemnej zmiany samolotu w Turcji po szczycie NATO. Operację przeprowadzono w związku z groźbą irańskiego zamachu na życie Trumpa.
Postać Harp znalazła się w centrum zainteresowania po tym, jak demokratyczny senator Jon Ossof wspomniał o niej podczas wiecu. - On [Trump - red.] nie chce wykonywać swojej pracy. Chce budować swoją salę balową i podróżować z Natalie ich najwyraźniej bezbronnym latającym pałacem, podarowanym przez emira Kataru - powiedział polityk w sierpniu, już po tym, jak media podały, że asystentka towarzyszyła prezydentowi USA podczas zmiany samolotu w Turcji. Harp odpowiada między innymi za publikowanie wpisów na platformie Truth Social, które dyktuje jej Trump - przypomniał portal CNN w środę.
Redagował AM