Donald Trump potwierdził doniesienia mediów. "Dostaję mnóstwo gróźb"

Donald Trump
Trump o zamianie samolotu podczas powrotu z Turcji
Źródło wideo: TVN24/Reuters
Źródło zdj. gł.: UPI / POOL
Dodaj do preferowanych źródeł w Google
Prezydent USA Donald Trump potwierdził informacje dotyczące potajemnej zmiany samolotu w drodze powrotnej ze szczytu NATO w Ankarze. - Ja po prostu postępuję zgodnie z tym, co oni chcą zrobić, kieruję się zaleceniami Secret Service i wojska - powiedział.

Amerykański przywódca został poproszony we wtorek wieczorem o komentarz do doniesień medialnych na temat tego, że w związku z groźbą irańskiego ataku 8 lipca nie opuścił Turcji na pokładzie samolotu Air Force One - jak utrzymywał Biały Dom - lecz potajemnie odleciał inną maszyną.

- Cóż, to zależy wyłącznie od Secret Service. Ja po prostu postępuję zgodnie z tym, co oni chcą zrobić, kieruję się zaleceniami Secret Service i wojska. Chcieli, żebym poleciał innym lotem, innym samolotem - zapewniającym taki sam poziom bezpieczeństwa - chcieli, żebym to zrobił, więc to zrobiłem. Robię to, co mi mówią - tłumaczył Trump we wtorek dziennikarzom.

Trump potwierdza doniesienia. "Dostaję mnóstwo gróźb"

- Chyba pojawiło się jakieś zagrożenie. Nie dopytywałem o nie zbyt szczegółowo. Dostaję mnóstwo gróźb - dodał. Jak ocenił, "każdy wpływowy prezydent dostaje mnóstwo gróźb, prezydenci, którzy się nie liczą, nie dostają gróźb".

- Właściwie uważam, że samolot, którym leciałem, był bardziej narażony na ryzyko. Myślę, że był bardziej zagrożony, ponieważ to właśnie ten samolot, jak sądzę, byłby bardziej prawdopodobnym celem - powiedział prezydent USA.

Pytany, czy obawiał się ataku z wykorzystaniem pocisku, prezydent odparł, że niczego się nie boi. - Niczym się nie przejmuję, szczerze mówiąc. Wiecie, jakie mam podejście? Wszystko mi jedno - ocenił.

Samochody cateringowe przy Air Force One na lotnisku w Ankarze (08.07.2026)
Samochody cateringowe przy Air Force One na lotnisku w Ankarze (08.07.2026)
Źródło zdjęcia: Alex Brandon/Associated Press/East News

W Ankarze Trump wszedł na pokład Air Force One, co zostało uchwycone przez kamery. Kilka minut później prezydent został potajemnie przewieziony na pokład mniejszego samolotu - wojskowego C-32A - pojazdem cateringowym - napisał w poniedziałek "Washington Post". Operacja została przeprowadzona w tajemnicy, bez wiedzy dziennikarzy, a także części pracowników Białego Domu, którzy byli przekonani, że znajdują się w tym samym samolocie co prezydent.

Trump o sytuacji w Iranie

Prezydent USA przyznał też, że nie ufa Teheranowi. - Jestem ostatnią osobą, która ufa Iranowi. Ciągle mnie okłamują. W tej chwili mamy całkowitą kontrolę nad cieśniną Ormuz. Oni jej nie kontrolują. Należy do nas - przekonywał Trump.

- W pewnym momencie być może [Irańczycy - red.] coś zrobią, a wtedy zostaną zmieceni z powierzchni ziemi. Ale teraz jesteśmy w bardzo dobrej sytuacji - kontynuował szef państwa. Oświadczył, że Iran nie jest już "tyranem Bliskiego Wschodu".

Także w poniedziałek Trump zapewnił, że cieśnina Ormuz jest "otwarta" i znajduje się wyłącznie pod amerykańską kontrolą.

Natomiast Mohsen Rezaei, sekretarz Najwyższej Rady Bezpieczeństwa Narodowego Iranu, zapowiedział, że cieśnina pozostanie zamknięta, dopóki USA nie zmienią swojego postępowania i nie zaakceptują irańskich warunków - podał Reuters. Rezaei utrzymuje, że USA muszą m.in. zakończyć wojnę i odmrozić irańskie aktywa zagraniczne.

OGLĄDAJ: Mniej teokracji, więcej dyktatury. Tak Trump "obalił" reżim w Iranie
Ten i inne materiały obejrzysz w subskrypcji
Źródło: PAP
Czytaj także: