Oskarżają Iran o atak na rafinerie. Gwardia Rewolucyjna: bazy USA są w naszym zasięgu

TVN24


Dowódca sił lotniczych irańskiej Gwardii Rewolucyjnej powiedział w niedzielę, że amerykańskie bazy i lotniskowce znajdują się w zasięgu irańskich pocisków. Poinformował o tym dzień po ataku dronów na dwa saudyjskie zakłady firmy naftowej Aramco, do którego przyznał się rebeliancki ruch Huti. O ten atak Amerykanie oskarżają Iran.

- Wszyscy powinni wiedzieć, że wszystkie amerykańskie bazy i ich lotniskowce w odległości do 2000 kilometrów wokół Iranu znajdują się w zasięgu naszych pocisków - powiedział dowódca sił lotniczych irańskiej Gwardii Rewolucyjnej Amir Ali Hadżizadeh Półoficjalna agencja informacyjna Tasnim również zacytowała go, informując, że "Iran zawsze był gotowy na 'pełnoprawną' wojnę".

Reakcja USA

Donald Trump potępił w sobotę atak dronów na dwie instalacje w rafinerii należącej do saudyjskiego koncernu Aramco w miejscowości Bukajk na wschodzie Arabii Saudyjskiej. W tej sprawie amerykański prezydent rozmawiał telefonicznie z saudyjskim księciem Muhammadem ibn Salmanem.

"Stany Zjednoczone zdecydowanie potępiają atak na ważną infrastrukturę energetyczną: gwałtowne działania przeciwko obszarom cywilnym i kluczowej dla światowej gospodarki infrastrukturze tylko pogłębiają konflikty i brak zaufania" - napisał w komunikacie Biały Dom po rozmowie Trumpa z saudyjskim następcą tronu.

Amerykański sekretarz stanu Mike Pompeo oskarżył Iran o przeprowadzenie tego ataku. "Iran rozpoczął bezprecedensowy atak na globalne dostawy energii. Wzywamy wszystkie kraje do publicznego i jednoznacznego potępienia ataków Iranu. Stany Zjednoczone będą współpracować z naszymi partnerami i sojusznikami w celu zaopatrzenia rynków energii i pociągnięcia Iranu do odpowiedzialności za jego agresję" - napisał Pompeo na Twitterze. "Teheran stoi za prawie stu atakami na Arabię Saudyjską, podczas gdy Rowhani i Zarif udają, że angażują się w dyplomację" - dodał szef amerykańskiej dyplomacji, odnosząc się do prezydenta Iranu i ministra spraw zagranicznych tego kraju.

Atak dronów

Wcześniej odpowiedzialność za atak wziął na siebie szyicki rebeliancki ruch Hutich w Jemenie. Do uderzenia dronów w zakłady największego światowego eksportera ropy doszło w czasie, gdy Aramco przyspieszyło plany pierwszej oferty publicznej koncernu, aby mógł on trafić na giełdę w Rijadzie może jeszcze w tym roku. Sobotnie ataki, według Reutera, sprawiają wrażenie najśmielszych z dotychczasowych.

Jak poinformował książę Muhammad ibn Salman, ataki dronów na dwie instalacje spowodowały "tymczasowe" wstrzymanie działalności tych dwóch zakładów. Saudyjskie ministerstwo energii oszacowało, że wstrzymana została produkcja 5,7 mln baryłek ropy dziennie, czyli ok. 50 proc. całkowitej produkcji Aramco, co stanowi 5 proc. globalnej podaży na ten surowiec.

Wcześniej Biały Dom oświadczył, że USA zobowiązały się do utrzymywania odpowiedniego zaopatrzenia rynków w ropę naftową.

Zaatakowana rafineria znajduje się w mieście Bukajk na wschodzie Arabii Saudyjskiej
Google Maps

Autor: mart/adso / Źródło: reuters, pap

Tagi:
Raporty: