Ujawniają kulisy rozmów USA z Rosją. "Churchill i Reagan przewracają się w grobach"

Steve Witkoff
Marek Menkiszak o wizycie Steve'a Witkoffa w Rosji i jego relacji z Kiriłłem Dmitrijewem
Źródło: TVN24
Za planem pokojowym dla Ukrainy stoi biznes, a dokładnie chęć otwarcia rosyjskiego rynku dla amerykańskich inwestorów - wynika z ustaleń dziennikarzy amerykańskiej gazety "The Wall Street Journal". Kreml ma świadomie kusić doradców Donalda Trumpa.

"WSJ" opisał trwające od wielu miesięcy próby Rosjan, zwłaszcza wysłannika Władimira Putina, Kiriłła Dmitrijewa, by roztaczać przed przedstawicielami administracji Trumpa perspektywę lukratywnych interesów w Rosji.

"Tu nie chodzi o pokój. Tu chodzi o biznes"

Jak podkreślił dziennik, propozycja pokojowa dla Ukrainy w rzeczywistości wychodziła znacznie poza ugodę. Chodzi o 28-punktowy plan wypracowany przez trzech negocjatorów, z zawodu biznesmenów - specjalnego wysłannika Donalda Trumpa Steve'a Witkoffa, zięcia prezydenta USA Jareda Kushnera i wspomnianego Dmitrijewa

"Prywatnie wytyczali oni ścieżkę, by wyrwać z kryzysu rosyjską gospodarkę, wartą dwa biliony dolarów, a amerykańskie firmy jako pierwsze wyprzedziłyby europejskich konkurentów w walce o dywidendy" - czytamy. "Kusząc wielomiliardowymi kontraktami na metale ziem rzadkich i energię, Moskwa mogłaby zmienić mapę gospodarczą Europy, jednocześnie wbijając klin między Amerykę a jej tradycyjnych sojuszników" - opisali dziennikarze.

Dla Kremla miałby też być to sposób na pominięcie tradycyjnych kanałów dyplomacji i skoncentrowanie rozmów w wąskim gronie doradców Trumpa związanych z biznesem.

Dziennik przytacza w tym kontekście słowa polskiego premiera Donalda Tuska podczas rozmów z zachodnimi przywódcami na temat planu pokojowego USA. - Wiemy, że tu nie chodzi o pokój. Tu chodzi o biznes - zacytował Tuska "WSJ".

"Szokujący" raport

Gazeta donosi, że po spotkaniu Donalda Trumpa z Władimirem Putinem na Alasce jedna z europejskich agencji wywiadowczych rozesłała do urzędników z państw Europy raport, który miał ich "zszokować".

"W środku znajdowały się szczegóły planów handlowych i gospodarczych, które administracja Trumpa snuła z Rosją, w tym wspólne wydobycie pierwiastków ziem rzadkich w Arktyce" - czytamy.

Europejscy urzędnicy mieli być pomijani. "WSJ" przytoczył sytuację, kiedy Witkoff odmówił rozmów z nimi za pomocą bezpiecznego łącza, twierdząc, że zbyt często podróżuje, by używać niewygodnego w obsłudze systemu.

Jak napisał "WSJ", Witkoff, Kushner, a także szereg amerykańskich biznesmenów uwierzyli w wizję roztaczaną przez Kreml.

- Rosja ma tak wiele ogromnych zasobów, ogromne połacie ziemi - powiedział Witkoff gazecie, opisując swoje nadzieje na to, że Rosja, Ukraina i USA zostaną partnerami w biznesie. - Jeśli zrobimy to wszystko, a wszyscy będą prosperować i wszyscy będą mieli z tego korzyści, to stanie się bastionem przeciwko przyszłym konfliktom. Bo wszyscy będą prosperować - wyjaśnił.

"Jestem w biznesie"

Dziennikarze "WSJ" zwrócili też uwagę, że po odmowie przekazania Ukrainie pocisków Tomahawk Witkoff poradził Kijowowi, by zamiast o rakiety zabiegał o 10-letnie zwolnienie z ceł, bo to dałoby impuls ukraińskiej gospodarce. - Jestem w biznesie zawierania układów. Po to tu jestem - stwierdził wysłannik Trumpa.

Dziennik opisał zabiegi szeregu amerykańskich firm i biznesmenów, by przygotować się do powrotu do Rosji. Bliscy Putinowi oligarchowie, w tym Giennadij Timczenko, Jurij Kowalczuk i bracia Arkadij i Borys Rotenbergowie, mieli wysłać swoich przedstawicieli na spotkania z amerykańskimi biznesmenami na temat wydobycia surowców w Rosji. Według cytowanego przez dziennik zachodniego urzędnika struktur bezpieczeństwa oferowali oni koncesje na wydobycie gazu na Morzu Ochockim i w czterech innych miejscach, a także wydobycie metali ziem rzadkich nieopodal Norylska i na Syberii.

"Churchill i Reagan przewracają się w grobach"

Chętnym na przejęcie gazociągu Nord Stream 2 ma być darczyńca na kampanię Trumpa, inwestor Stephen Lynch, który zapłacił 600 tysięcy dolarów (około 2,2 miliona złotych) lobbyście związanym z synem prezydenta, Donaldem juniorem, by uzyskać licencję na tę transakcję.

Inny znajomy Donalda juniora, biznesmen Gentry Beach, ma prowadzić rozmowy na temat zakupu udziałów w projekcie wydobycia gazu w rosyjskiej Arktyce. Z kolei wicedyrektor koncernu ExxonMobil miał negocjować z szefem Rosnieftu Igorem Sieczynem w Katarze powrót do inwestycji w wielki projekt Sachalin 2. Projekt ten został wstrzymany w związku z sankcjami nałożonymi w 2022 roku. ExxonMobil, inwestor Todd Boehly i inni mieli też rozmawiać na temat kupna aktywów objętego sankcjami Łukoilu.

Według dziennikarzy nie ma dowodów na to, by biznesmeni ci koordynowali działania z zespołem Trumpa. Mimo to artykuł "WSJ" wzbudził ostro krytyczne komentarze ze strony zwolenników twardego kursu wobec Rosji.

"Dzisiejszy 'WSJ'. Wielomiliardowe układy biznesowe między rosyjskimi i amerykańskimi miliarderami, które zmuszają Ukrainę, by dać Rosji więcej ziem, uczynić z Ukrainy rosyjskiego wasala" - ocenił kongresmen Republikanów Don Bacon na platformie X. "Chciwość przedkładana ponad ukraińską suwerenność. Churchill i Reagan przewracają się w grobach" - dodał.

OGLĄDAJ: Prof. Kuźniar: Witkoff to patentowany rusofil
pc

Prof. Kuźniar: Witkoff to patentowany rusofil

pc
Ten i inne materiały obejrzysz w subskrypcji
Czytaj także: