Wenezuelę w środę wieczorem czasu miejscowego nawiedziły dwa silne trzęsienia ziemi. Pierwsze z nich miało magnitudę 7,2, a drugie 7,5. Oba wstrząsy miały miejsce około 160 kilometrów na zachód od stolicy kraju - Caracas. Pełniąca obowiązki prezydenta Wenezueli Delcy Rodriguez poinformowała, że zginęły w nich co najmniej 32 osoby, a ponad 700 zostało rannych. Rodriguez zaznaczyła, że bilans ofiar prawdopodobnie wzrośnie. Dodała, że władze nie mają jeszcze danych z położonego koło Caracas stanu La Guaira, który - jak podkreśliła - został najbardziej dotknięty kataklizmem.
MSZ nie otrzymało dotychczas żadnego sygnału, by podczas środowego trzęsienia ziemi w Wenezueli ucierpiał którykolwiek z obywateli RP - poinformował w czwartek rzecznik Ministerstwa Spraw Zagranicznych Maciej Wewiór.
Stany Zjednoczone wyślą ratowników
Silne wstrząsy doprowadziły do ogromnych zniszczeń. Skalę tragedii widać na zdjęciach i nagraniach z miejsc dotkniętych trzęsieniem. Amerykańska służba geologiczna USGS szacuje, że zginąć mogły nawet dziesiątki tysięcy osób. Wysłanie wsparcia zapowiedziały Stany Zjednoczone. Poinformował o tym sekretarz stanu USA Marco Rubio, który na platformie X przekazał, że "z polecenia prezydenta (Donalda) Trumpa, Departament Stanu niezwłocznie wyśle do Wenezueli ekipy poszukiwawcze i ratownicze, środki medyczne i pomoc humanitarną".
Szef dyplomacji USA przekazał Wenezueli najgłębsze wyrazy współczucia z powodu "niszczycielskich trzęsień ziemi". "W tym trudnym czasie Ameryka stoi ramię w ramię z narodem wenezuelskim" - napisał Rubio.
Wcześniej prezydent USA Donald Trump oświadczył na platformie Truth Social, że Stany Zjednoczone są gotowe pomóc Wenezueli po trzęsieniach ziemi, które przyniosły "druzgocącą liczbę" ofiar śmiertelnych. Niezwłoczne wysłanie ratowników i pomocy zapowiadał też podsekretarz stanu USA ds. pomocy humanitarnej Jeremy Lewin.
"Widok przypominał scenę z horroru"
W regionach dotkniętych katastrofą trwa akcja poszukiwawczo-ratownicza. Służby przeszukują gruzy zawalonych budynków w nadziei na odnalezienie żywych osób. Czas trzęsień ziemi przypadł na święto narodowe Wenezueli upamiętniające bitwę pod Carabobo z 1821 r. Jak podaje brytyjska stacja BBC, z tego powodu w domach mogło znajdować się więcej osób niż w dzień powszedni.
- Kiedy zeszliśmy na dół, widok przypominał scenę z horroru - powiedziała Maria Alejandra, jedna z ocalałych.
Inni świadkowie opisują, że trzęsienie przypominało "ryk dobiegający spod ziemi". - Ściany się ruszały i czułam się, jakbym była w wodzie. Kuchnia się zawaliła. Ściana w salonie jest bliska zawalenia, jeszcze jeden ruch i się przewróci - relacjonowała mieszkająca w Caracas Amparo Diaz. Podobnie jak wielu innych mieszkańców stolicy Wenezueli, Diaz postanowiła spędzić noc na ulicy w obawie, że jej dom się zawali.