"Panie Tomku, tyle Pan mówił o możliwych zmianach w Kościele, a kiedy mój syn gej będzie traktowany wewnątrz mojej wspólnoty jak wszyscy, a nie jako ktoś drugiej kategorii…". To pytanie padło kilka tygodni temu zaraz po spotkaniu z czytelnikami w jednej z bibliotek w tej części Polski, w której wiara i religijność są bardzo żywe. Kobieta - w widoczny sposób rozżalona, a nawet wściekła na to, co wielokrotnie już słyszała w Kościele - chciała jasnej odpowiedzi, a jedyne, co mogłem powiedzieć, to tyle, że szybko to nie nastąpi.
Kościół jest w tej sprawie podzielony, kolejni papieże obawiają się schizmy, a doktryna czy postawa duszpasterska nie zmieniają się szybko. Gdyby jednak to samo pytanie ta sama kobieta skierowała do mnie dzisiaj, ostrożnie, ale jednoznacznie wskazałbym na znak nadziei, jaki pojawił się w sprawie zmiany postawy Kościoła w ostatnich tygodniach.