Świat

"Taktyczny odwrót" rebeliantów

Świat

Aktualizacja:

Większość syryjskich rebeliantów wycofała się w czwartek z atakowanej przez siły reżimu Baba Amro dokonując - jak to określono - "taktycznego odwrotu". Wcześniej szwajcarski rząd poinformował, że formalnie zamknął swoją ambasadę w Damaszku, a swój personel z Syrii zdecydowali się również wycofać Brytyjczycy.

W Baba Amro pozostała już tylko niewielka część bojowników, osłaniających "taktyczny odwrót" swoich towarzyszy. Bojownicy wydali oświadczenie, wzywające Międzynarodowy Komitet Czerwonego Krzyża i inne organizacje humanitarne do przyjścia z pomocą czterem tysiącom cywilów, którzy "obstają przy pozostaniu w zniszczonych domach".

Przestrzegamy reżim przed jakimkolwiek odwetem na cywilach i czynimy go w pełni odpowiedzialnym za ich bezpieczeństwo. oświadczenie rebeliantów

"Przestrzegamy reżim przed jakimkolwiek odwetem na cywilach i czynimy go w pełni odpowiedzialnym za ich bezpieczeństwo" - głosi oświadczenie.

Wcześniej w czwartek z Syrii docierały informacje o szturmie armii syryjskiej na Baba Amro. Opozycjoniści mówili o ostrzale artyleryjskim i starciach nacierających sił reżimowych z opozycyjną Wolną Armią Syryjską.

Dyplomaci się wycofują

W związku z trwającą wojną domową kolejne kraje decydują się na opuszczenie swoich ambasad. Na taki krok zdecydowali się Szwajcarzy, którzy zamknęli formalnie swoją placówkę dyplomatyczna w Damaszku. Już trzy tygodnie temu Szwajcaria zamknęła tymczasowo swoją placówkę w syryjskiej stolicy.

Jeszcze w listopadzie ubiegłego roku rząd Szwajcarii wezwał obywateli swojego kraju, aby ci jak najszybciej opuścili Syrię. Według rządowych informacji, w Damaszku wciąż pozostaje ok. 150 obywateli Szwajcarii, głównie tych, którzy posiadają podwójne obywatelstwo.

Brytyjczycy z odwrocie

Również Wielka Brytania zdecydowała się wycofać wszystkich pracowników dyplomatycznych w Damaszku w związku z zagrożeniem płynącym ze strony syryjskiej. Decyzja została ogłoszona w brytyjskim parlamencie przez ministra spraw zagranicznych Williama Hague'a. Podkreślono jednak, że Londyn nie zrywa stosunków dyplomatycznych z Damaszkiem i nie oznacza to, że będzie w mniejszym stopniu niż dotychczas zaangażowany w "wywieranie presji na reżim prezydenta Baszara el-Asada, by zaprzestał on stosowania przemocy".

Te wydarzenia zbiegły się z planowaną wizytą w Syrii specjalnego wysłannika ONZ i Ligi Arabskiej, byłego sekretarza generalnego ONZ, Kofiego Annana. Były sekretarz oświadczył w środę w Nowym Jorku, że zamierza udać się do Syrii i spotkać się z Asadem aby namówić go do działań wstrzymujących rozlew krwi.

Tysiące zabitych, miasta zniszczone

Przemoc w Syrii nie słabnie od niemal roku. Siły syryjskie zabiły we wtorek co najmniej 20 osób w prowincji Hama (na zachodzie), która stała się jednym z bastionów ruchu oporu. Aktywiści opozycji poinformowali we wtorek, że siły bezpieczeństwa ostrzeliwały leżącą w tej prowincji miejscowość Helfaja i że ostrzał jest prowadzony codziennie. Według tych samych źródeł, w piątek funkcjonariusze sił bezpieczeństwa zabili w Helfai strzałem w głowę 18 osób.

W całej Syrii w następstwie krwawego tłumienia protestów antyrządowych, które rozpoczęły się w marcu 2011 roku, zginęło - jak się szacuje - około 7,6 tys. osób

Źródło: reuters, pap