Naloty, komandosi i nowe rozkazy. Rosja reaguje po zestrzeleniu Su-25

TVN24


Rosyjskie lotnictwo otrzymało rozkaz latania na wyższym pułapie podczas operacji wojskowych w Syrii - informuje w poniedziałek gazeta "Izwiestija", powołując się na resort obrony Rosji. To reakcja na zestrzelenie w sobotę przez rebeliantów samolotu szturmowego Su-25. Jak podają media, na miejsce zestrzelenia samolotu ruszyli komandosi, którzy mają odzyskać ciało pilota.

Jak podaje "Izwiestija", maszyny takie jak Su-25 nie będą mogły od teraz latać na wysokości mniejszej niż 5 000 metrów. Nakaz taki obowiązywał już wcześniej, jednak w ostatnich dniach maszyny zaczęły latać na niższych pułapach.

Wysokość 5 000 metrów w dużym stopniu chroni samolot przed pociskami z ręcznych wyrzutni przeciwlotniczych.

Ich zasięg jest bowiem mniejszy i mogłyby trafić cel na takiej wysokości jedynie przy bardzo sprzyjających okolicznościach.

Poszukiwania ciała i pocisku

Jednocześnie pilot zestrzelonej maszyny, major Roman Filipow, został w rosyjskich mediach okrzyknięty bohaterem. Przyznano mu również pośmiertnie odznaczenie państwowe.

W okolicy katastrofy Su-25 działać mają obecnie syryjskie i rosyjskie siły specjalne, które próbują odzyskać ciało pilota. Poszukiwane mają być również fragmenty pocisku, który zestrzelił maszynę, aby spróbować ustalić, jak trafił w ręce rebeliantów.

Komentując zestrzelenie samolotu rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow wyraził zaniepokojenie tym, że przenośne przeciwlotnicze zestawy rakietowe znajdują się w rękach "terrorystów" i podkreślił, że stanowi to zagrożenie dla wszystkich krajów.

Pilot zginął w walce

Rosyjski samolot szturmowy Su-25 został w sobotę zestrzelony przez członków grupy rebelianckiej w prowincji Idlib na północnym zachodzie Syrii. Dokonali tego za pomocą przenośnego przeciwlotniczego zestawu rakietowego, prawdopodobnie chińskiego FN-6, o którym wiadomo, że znalazł się w rękach dżihadystów.

Pilot zdążył zameldować, że katapultuje się w rejonie kontrolowanym przez bojowników Hajat Tahrir asz-Szam (HTS). To sojusz ugrupowań dżihadystycznych, na którego czele stoi Dżabhat Fatah al-Szam, dawny Front al-Nusra, związany niegdyś z Al-Kaidą.

Według portalu "Aviationist" mjr Filipow zdołał pod ostrzałem wylądować na spadochronie, jednak na ziemi napotkał rebeliantów. Wówczas, według rosyjskiego ministerstwa obrony zginął "w wymianie ognia z terrorystami". Informacje, że Rosjanin zginął w walce, potwierdzać mają zdjęcia jego broni ręcznej i leżące obok niej puste magazynki.

Zemsta z powietrza

Agencja TASS pisze, że w odwecie rosyjskie siły powietrzne natychmiast ostrzelały rejon, skąd dokonano ataku na samolot. Według resortu obrony zabito 30 bojowników. Według agencji Reutera w niedzielną noc zintensyfikowane zostały także rosyjskie naloty w całej prowincji Idlib.

Rosja od września 2015 roku wspomaga z powietrza operacje syryjskich sił rządowych przeciwko tak zwanemu Państwu Islamskiemu (IS) oraz innym rebeliantom walczącym z reżimem prezydenta Baszara el-Asada.

Autor: mm//kg / Źródło: Reuters, PAP, The Aviationist

Tagi:
Raporty: