Tempo wzrostu liczby ofiar świńskiej grypy w Meksyku wyraźnie zwolniło, ale ludzie ciągle umierają. W innych miejscach świata ciągle notowane są nowe przypadki zachorowań. Na szczęście, poza Meksykiem, nie zanotowano przypadków śmiertelnych.
Według meksykańskiego ministra zdrowia Jose Angela Cordovy, w ostatnich dniach liczba umierających na grypę wyraźnie zmalała. O ile w sobotę wskutek zarażenia wirusem H1N1 zmarło sześć osób, a w niedzielę ofiar śmiertelnych było pięć, to w poniedziałek trzy - oświadczył Cordova.
Według najnowszych danych, łącznie świńska grypa spowodowała w Meksyku śmierć najprawdopodobniej 152 osób.
Kolejne zachorowania w USA
Niestety, zarówno w Meksyku jak i na świecie cały czas notowane są nowe zachorowania. W Dallas w amerykańskim Teksasie potwierdzono trzy nowe przypadki świńskiej grypy. Tym samym liczba chorych w Teksasie wzrosła do co najmniej sześciu osób. Podejrzewa się także obecność wirusa u kilku innych mieszkańców stanu.
Według ostatnich danych, w USA odnotowano już 48 przypadków świńskiej grypy: 28 w stanie Nowy Jork, 11 w Kalifornii, sześć w Teksasie, dwa w Kansas i jeden w Ohio. Jeszcze w poniedziałek informowano o 40 zarażonych.
Wirus dotarł do Rosji?
Świńska grypa prawdopodobnie dotarła też do Rosji, alarmowało rano radio Echo Moskwy. Chodziło o 29-letnią pasażerkę, która w nocy z poniedziałku na wtorek przyleciała z Meksyku.
Skanery na lotnisku Szeremietiewo wykryły, że kobieta ma podwyższoną temperaturę. Z diagnozą "ostra infekcja dróg oddechowych" bezpośrednio z lotniska przewieziono ją do jednej z moskiewskich klinik.
Okazało się jednak, że 29-letnia kobieta cierpi na ostrą infekcję dróg oddechowych.
Choroba na Dalekim Wschodzie?
O pierwszym prawdopodobnym przypadku świńskiej grypy informuje też południowokoreańskie Ministerstwo Zdrowia. W Seulu z podejrzeniem wirusa A/H1N1 hospitalizowano 51-letnią kobietę, która w niedzielę wróciła z Meksyku.
Wyniki testów na obecność wirusa znane będą w środę - podał resort, ostrzegając jednocześnie obywateli przed podróżami do Meksyku. Jeśli testy potwierdzą obecność wirusa, byłby to pierwszy przypadek A/H1N1 w Azji.
Australijczycy szukają 300 osób
W Australii z podejrzeniem świńskiej grypy hospitalizowano 19 osób. Osoby, u których lekarze podejrzewają zarażenie wirusem A/H1N1, wróciły w ostatnich dniach z Meksyku, Stanów Zjednoczonych i Kanady - zakomunikowała rzeczniczka ministerstwa Nicola Roxon.
Władze Australii poszukują obecnie około 300 osób, które mogły mieć kontakt z chorymi - w tym także z dziećmi nowozelandzkimi, wracającymi liniami lotniczymi tego kraju z wycieczki do Meksyku. W Nowej Zelandii podejrzewa się świńską grypę u co najmniej 56 ludzi.
Na wszystkich lotniskach australijskich wprowadzono stan pogotowia i różne środki prewencyjne. Nakazano m.in. pilotom samolotów, lecących z obu Ameryk, składanie przed lądowaniem raportu na temat stanu zdrowia pasażerów i załogi.
WHO zwiększa stopień ryzyka
W poniedziałek Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) zdecydowała, by podnieść stopień zagrożenia pandemią grypy z 3 na 4 w sześciostopniowej skali. Oznacza to, że wirus odzwierzęcy uzyskał - w ocenie WHO - zdolność przenoszenia się z człowieka na człowieka.
Źródło: PAP